Wielcy przegrani deformy – siódmoklasiści

Miało być gimnazjum, przejście na wyższy poziom – jest zabawa z maluchami. Miały być nowoczesne podręczniki – będą kserówki. Roczniki ’04 i ’05 zapamiętają nam to!

To oni poszli na pierwszy ogień. Już nie dzieci i jeszcze nie dorośli – nasze pociechy nadal będą tkwić w szkole podstawowej, bo PiS tak chce. Likwidując gimnazja pozbawił ich czegoś ważnego – przejścia do dorosłości. Zamiast trafić do „wygaszanych” gimnazjów zaczną siódmą klasę w nowym? w starym budynku? z nowymi czy ze starymi nauczycielami? I tak mieli pod górkę, bo scalono roczniki (taka kumulacja, ale bez wygranej) i w pierwszej klasie wyrównywano szanse młodszych. Teraz nie jest lepiej. Akurat dla tego rocznika brakuje podręczników – takie wieści docierają z całego kraju. Roczniki 2004 i 2005 najwięcej straci na wprowadzanych przez PiS zmianach w edukacji.

Oto informacje od naszych Czytelników, rodziców młodzieży z klas siódmych.

Szkoła podstawowa na Bielanach: na razie zastępstwa, brak sal i ogólnie bałagan, podręczniki będą wkrótce, ale jeśli nie dotrą, pójdą w ruch kopiarki.

W podwarszawskiej Opaczy w szkole nr 6 dzieci mają czekać na podręczniki do końca tygodnia.

W gminie Wołczyn w województwie opolskim brak książek dla uczniów klas siódmych i trzecich gimnazjum – co z tego, że miały być darmowe… Szkoła Podstawowa nr 2 w Ełku – książek do klasy 4 i 7 nie ma. Kiedy będą? Nauczyciele są ostrożni w prognozach.

W jednej z krakowskich szkół – mama pisze, że córkę przeniosła do byłego gimnazjum, do którego chodzili jej bracia. Zadecydowało zaufanie do kadry. Na rozpoczęciu roku szkolnego od wychowawcy rodzice usłyszeli, że podręczniki będą w przyszłym tygodniu, ale… i tu wychowawca mrugnął okiem: „Mamy doświadczenie i stare podręczniki, wiemy, od czego zacząć naukę.”

Zapowiedziano, że podręczniki dotrą w przyszłym tygodniu, ale dzień później dzieci usłyszały, że i ten termin nie będzie dotrzymany.

Miejskie Gimnazjum nr 2 (SP nr 2) im. Ł. Górnickiego w Oświęcimiu – klasa 7. Od nauczyciela wiadomo, że szkoła otrzymała subwencję na podręczniki w połowie sierpnia, co spowodowało, że wtedy można było rozpocząć procedurę zamawiania książek, stąd opóźnienie. Na rozpoczęciu roku zapowiedziano, że podręczniki dotrą w przyszłym tygodniu, ale dzień później dzieci usłyszały, że i ten termin nie będzie dotrzymany. Po pierwszych lekcjach organizacyjnych nauczyciele przygotowali sami materiały i zaczynają normalną pracę z młodzieżą. Jak mówią rodzice sytuacja z podręcznikami nie jest zaskoczeniem – dokładnie tego się spodziewali i przygotowali wraz z nauczycielem „pogotowie xero”.

„Szóstka” – podstawówka w Pruszkowie nie zdążyła z remontem, a zajęcia dla dzieci ruszają dopiero od czwartku, nawet na stronie wisi taka informacja. Ale w piątek rodzice dowiedzieli się, że lekcje zaczną się w poniedziałek (11.9), wcześniej – zajęcia opiekuńcze. Książek jeszcze nie ma i nie wiadomo, kiedy będą. Ale msza na rozpoczęcie roku była! W pobliskim gimnazjum nr 4 lekcje dla młodzieży zaplanowano nawet do 17.15 (rok temu kończyły się najpóźniej o 15.30), a zaczynają się dwa razy w tygodniu od 10.45, raz od 9.50, bo trzeba było znaleźć sale dla maluchów.

W opolskim w jednej z gmin konieczna jest dwuzmianowość, o której już dawno zapomniano (była w czasach wyżu, a obecne mamy niż). Rodzice drugoklasistki narzekają, że córka będzie chodzić na 11:50, bo w szkole są dodatkowe cztery klasy siódme i doszły nowe cztery klasy pierwsze oraz dwa oddziały przedszkolne (gdyż przedszkoli też brakuje).

W gminie Zielonki inwestycja za kilkadziesiąt milionów planowana była jako gimnazjum, a została podstawówką. Jest to nowoczesna i nie będzie przeładowana. Gorzej jest w byłym Gminnym Gimnazjum w Koczargach Starych, które zostało przekształcone w szkołę podstawową. Jest nieco ciasno, ale rodzice nie narzekają. Doceniają, że dyrektor postarał się, ale podobno jest najlepszy w gminie. Wybudowano nowy plac zabaw przy szkole oraz boisko, a latem przystosowano do potrzeb dzieci toalety i sale lekcyjne. I to jest jedyna pozytywna informacja jaki przekazali nasi Czytelnicy.

A nie… jeszcze dobre wieści ma dla nas uśmiechnięta minister od deformy.

We wtorek min. Zalewska mówiła z radiu, że jest dobrze. – Szkoła jest żywym organizmem i zdaję sobie sprawę, że w różnych miejscach mogą się pojawiać różne kwestie – zaczęła, ale nie sprecyzowała co to znaczy „różne kwestie”.

– Mimo niżu demograficznego w wielu szkołach jest więcej uczniów, w podwarszawskiej podstawówce powstało aż 17 oddziałów – mówił dziennikarz i pytał jaki mają sens mają dwie lekcje polskiego w piątek o 16, które zaplanowano w klasie siódmej w warszawskiej szkole.

Co odpowiedziała pomysłodawczyni deformy? – A to jest pytanie dla Hanny Gronkiewicz-Waltz. Tego typu odpowiedzi też można było się spodziewać… Dowodziła, że to Prezydent Warszawy powinna już kilka lat temu wyjść z dwuzmianowości. Czyli po raz kolejny usłyszeliśmy „starałam się, ale w sumie to wina PO”, ale to też było do przewidzenia.

Tylko co winne są dzieciaki z rocznika 2004?

Anna Dysińska

Z ostatniej chwili: książki dotarły – na razie tylko do dzieci ze szkoły w Opaczy…

Polub nas na Facebooku