Szaleństwa deformy szkolnej czyli obiecanki Zalewskiej

Dzieci zostaną w swoim starym środowisku, szkoły będą gotowe na wrzesień, nauczyciele nie stracą pracy, a cała reforma nic nie będzie kosztowała! Pani minister obiecała wiele.

Od ogłoszenia zmian przez Minister Edukacji Narodowej Annę Zalewską ostrzegaliśmy, że są one wprowadzane w sposób nieprzemyślany i w ekspresowym tempie. W celu uniknięcia katastrofalnych ich skutków staraliśmy się dotrzeć z informacjami jak najszerzej do społeczeństwa, apelowaliśmy do Pana Prezydenta, ministrów, posłów, uczestniczyliśmy w licznych debatach, manifestowaliśmy oraz zbieraliśmy podpisy poparcia pod wnioskiem o przeprowadzenie referendum. Niestety wniosek, pod którym podpisało się ponad 910 tysięcy obywateli został odrzucony, a reforma edukacji stała się faktem.

Od samego początku docierały do nas głosy zaniepokojonych rodziców i nauczycieli. Słuchaliśmy ich uważnie. Wiemy, że te obawy nie są bezpodstawne, dlatego w kwietniu rozpoczęliśmy działania pod hasłem Monitorujemy Reformę, w ramach których zbieramy informacje o tym, jak wprowadzane są nowe przepisy i czy ministerstwo wywiązuje się ze swoich obietnic. Mówimy SPRAWDZAM! Pokazujemy rozdźwięk między złożonymi obietnicami, a nową rzeczywistością w konkretnych szkołach.

Rodzice ze Szkoły Podstawowej nr 7 w Szczecinie alarmowali: „Budynek nieprzystosowany do 0-8 klas, więc dzieci z klas 7 wylądują w oddalonym gimnazjum. Przecież ideą reformy było pozostawienie dzieci w znanym im środowisku …”.

Nauczyciel przed rozpoczęciem roku szkolnego pisze: „Pracuję w szkole od prawie 20 lat. Zawsze uwielbiałem swoją robotę. Jeszcze chwilowo ją mam (likwidowane gimnazjum). Ale, wiecie co, nie chce mi się wracać… Po raz pierwszy nie chce mi się wracać. Mam dość takiej edukacji. Nie szkoły, dzieciaków itp. tylko edukacji. Zalewska nie wie nawet co zrobiła.”

„Jestem przerażona tym, co się dzieje w gimnazjach w związku z deformą edukacji. Gimnazjum mojej córki jest „do wygaszenia”, w tej chwili nie ma już dyrektora, większość nauczycieli złożyła wypowiedzenie, kto może odchodzi na emeryturę. A gdzie w tym wszystkim nasze dzieci? Kto pozostanie na tonącym statku? Kto od września będzie ich uczył?” – zastanawia się jedna z matek z Łodzi, gimnazjum nr 36.

„Od września jedna z obecnych klas III ma zostać rozwiązana, a dzieci trafią do pozostałych klas, które będą liczyć już po 25 uczniów. Taki krok jest konieczny, ponieważ trzeba znaleźć pieniądze na wygospodarowanie jakichś drobnych pomieszczeń, żeby pomieścić w przedszkolach setkę dzieci, dla których inaczej nie będzie miejsc”. – Szkoła podstawowa w Gdowie

„Już od września będzie „wydłużona jedna zmiana”, co znaczy, że lekcje będą rozpoczynały się w godz. 8.00-10.50 i kończyły do max. Do godz. 16.00. Niestety, jest też przykro, że to nie wyjdzie i że będą dwie zmiany. Zostają klasy VII, więc będzie ciasno, będzie ścisk na WF-ie i w stołówce. Od kolejnego września (tj. 2018), jeśli budynku szkoły nie opuści kolejne 125 dzieci (obecnych klas V jest obecnie pięć), dwie zmiany będą wprowadzone na pewno. – Wrocław, szkoła podstawowa nr 1

Gimnazjum, naprawdę dobra szkoła – 500 uczniów, jest „wygaszane” – 31.08.2019 nie będzie istniała. Nauczyciele uciekają do podstawówek, wszystkim klasom zmieniają się nauczyciele, za rok już kompletnie nie wiadomo kto, i jak będzie uczył, a egzamin gimnazjalny będzie bardzo ważny, bo podwójny rocznik to duża konkurencja. Jaki nauczyciel weźmie odpowiedzialność za wiedzę dzieci, które uczy rok czy pół? Rodzice obudźcie się! – Przeworsk, gimnazjum nr 1

„W miejsce wygaszanych gimnazjów tworzy się podstawówki. Przenosi się do nich po jednej klasie trzeciej i szóstej ze szkoły podstawowej nr 7, wybranych drogą losowania. Brali w nim udział przedstawiciele uczniów, rodziców i grona pedagogicznego. Uznano, że to najsprawiedliwsze rozwiązanie. Mój syn, który za rok pójdzie do klasy IV, obecnie uczęszcza do szkoły oddalonej od miejsca zamieszkania o dosłownie 2 minuty. Jeśli będzie miał szczęście, zostanie w obecnej placówce, jeśli nie – zostanie przeniesiony do szkoły oddalonej o 15 minut.” – Świecie nad Wisłą

Koszty reformy w Warszawie wyniosą 70 mln zł. Na dostosowanie szkół miasto dostało od państwa ok.3,5 mln zł, wydało 20 razy więcej. Na terenie dzielnicy Wola samo przystosowanie sal lekcyjnych i przestrzeni szkolnych dla dzieci młodszych w gimnazjach pochłonie prawie 8 mln zł. Burmistrz Woli: „Samorząd pozostał sam z koniecznością tłumaczenia mieszkańcom, dlaczego ważne inwestycje w oświacie będą musiały być realizowane w innym harmonogramie.”

Apel od Koalicji NIE dla chaosu w szkole.

Monitorując reformę mamy szansę zobaczyć błędy, których skutki wspólnie będziemy starali się łagodzić. To będzie również okazja, by nie pozwolić zakłamywać rzeczywistości, i wskazać kto jest odpowiedzialny za ten chaos! Razem kontrolujmy reformę! Dołączcie do naszej inicjatywy, przesyłając informacje dotyczące nowej rzeczywistości szkolnej na adres kontakt@niedlachosuwszkole.pl lub poprzez wiadomości na naszym profilu Facebooka oraz formularz kontaktowy na stronie www.niedlachaosuwszkole.pl.

Tekst pochodzi z www.niedlachaosuwszkole.pl.

Redakcja SKWERU WOLNOŚCI przyłączyła się do monitoringu zmian w szkolnictwie. Sygnały od Czytelników – w tekście „Wielcy przegrani deformy – siódmoklasiści” i w kolejnych materiałach, które opublikujemy wkrótce.

Polub nas na Facebooku