Co w puszczy piszczy? cz. 1

Co w puszczy piszczy? cz. 1
polecamy

Dla PiS prastara Białowieża to „zasoby przyrodnicze”, dla nas – coś więcej niż las… A co słychać i widać w puszczy? A co w Warszawie?

Monika Przyborowska, autorka tekstu, zachęca do odwiedzin tego miejsca. Będziemy publikować cykl jej artykułów pokazujących puszczę jako siedlisko fauny pełne bogatej flory. Dziś pierwsza część, wkrótce – kolejne, ale do tego artykułu dołączymy film ze spontanicznego protestu Greenpeace i sympatyków tej organizacji w sprawie Białowieży przed Ministerstwem Środowiska. Odbył się 10 września, w dniu, gdy minister Szyszko zeznawał w Luksemburgu, gdy musiał tłumaczyć się z rabunkowej gospodarki w Białowieży.

"Pokażmy troskę o los Puszczy Białowieskiej" spontaniczna demonstracja przed Ministerstwem Szyszki przy ul. Wawelskiej w Warszawie w dniu wysłuchania stron przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawie nakazu zaprzestania wycinki w Puszczy Białowieskiej.

Posted by Video-KOD on Monday, September 11, 2017

 

Autorka artykułu, ekolożka, dowodzi, że puszcza żyje i ma się świetnie, jeśli tylko człowiek jej nie przeszkadza! Prostuje kłamstwa, które płyną od osób, które szukają zysku, a nie liczą strat. Redakcja

– – – –

Szyszko powtarza slogany dotyczące „użytkowania zasobów przyrodniczych” czy „wykorzystaniu zasobów przyrodniczych dla rozwoju gospodarczego”. Dla niego kornik drukarz to koszmar ze snów, dla biologów – cząstka wielkiego i wiekowego kręgu, którego eliminacja grozi ogromnymi i trudnymi do przewidzenia konsekwencjami. Puszcza żyje i ma się świetnie, jeśli tylko człowiek jej nie przeszkadza! Ważne, by wiedzieć więcej i odkłamywać słowa ministra!

 

Czy wiesz, że …?

Drzewa w puszczy często rosną w równym rzędzie. Leśnicy Szyszki twierdzą, że to dowód na to, że las był sadzony ręką człowieka. Nic bardziej mylnego, w puszczy nowe drzewa często wyrastają bezpośrednio na zmurszałych pniach martwych krewniaków, stąd „rządek”. Na dokładnie takich pniach, jakie teraz wywożone są z puszczy.

Kornik drukarz mieszka w Puszczy od tysięcy lat. Regularnie występują okresy tak zwanej „gradacji” – wtedy kornika jest więcej. Za każdym razem zabija część drzew, które nadal pozostają cennym składnikiem leśnego ekosystemu. Puszcza mimo kornika trwa przez tysiąclecia i sama reguluje swój ekosystem, podlegający nieustannym naturalnym zmianom. Leśnicy Szyszki twierdzą, że bez ich interwencji puszcza nie przeżyje.

Kornik drukarz ma skrzydła. Kiedy zetnie mu się drzewo, w którym mieszka, przelatuje sobie na inne. Leśnicy Szyszki twierdzą, że nie.

Kornik drukarz, jak każdy żywy organizm, ma wielu naturalnych wrogów: grzyby, pasożyty, drapieżne owady czy ptaki. Wiele z nich zamieszkuje pnie martwych drzew. Aktualnie leśnicy Szyszki wywożą te pnie z lasu, przy okazji demolując siedliska stworzeń, które w lesie pozostawionym samemu sobie skutecznie ograniczyłyby populację kornika.

Pod puszczańskimi świerkami, pomimo obecności tysięcy szyszek, nie kiełkują młode świerki, ale raczej drzewa liściaste typowe dla grądów. Świadczy to o tym, że dla świerka nie jest to odpowiednie siedlisko i że większość z nich była w Puszczy zasadzona sztucznie. Ponieważ rosną na niekorzystnych dla siebie stanowiskach, a warunki ciągle się pogarszają (osuszanie terenów, ocieplenie klimatu) są osłabione i bardziej podatne na choroby, w tym na atak korników. Leśnicy Szyszki w miejscach po wycinkach zamierzają zasadzić nowe świerki.

Grab ma korę mocno pofałdowaną, z mnóstwem zakamarków i naturalnych dziupli. W odróżnieniu od innych jeszcze jako żywe drzewo jest domem dla wielu pajęczaków, owadów i drobnych gryzoni. W leśnym ekosystemie jest bardzo wartościowy. Ponieważ nie za dobrze nadaje się na deski i ma małą wartość pieniężną, leśnicy Szyszki określają grab mianem chwastu. Przytaczają argument za wycinką i sadzeniem dębów „bo przecież tu tylko te chwasty zostaną”. Jest to oczywiście kompletną bzdurą, natura nie zna pojęcia „chwast” nie istnieją także naturalne leśne monokultury.

Młode dęby to przysmak jeleni i innych zwierzaków, dlatego dąb kiełkujący w łatwo dostępnym miejscu raczej nie ma szans na przetrwanie. Martwe drzewa i ich gałęzie leżące na ziemi tworzą naturalną osłonę (klatkę), w której dębowe siewki mogą osiągnąć takie rozmiary, że jeleń już im niegroźny. Teraz martwe drzewa są usuwane z lasu. Leśnicy Szyszki twierdzą, że dęby w lesie same nie przetrwają, że trzeba je sadzić na ogrodzonych plantacjach, co też niestety robią w puszczy. Tymczasem w rezerwacie ścisłym, gdzie nikt przecież drzew nie sadził ani nie ogradzał, skąd jednak nie usuwało się martwych pni, jest dwunastokrotnie więcej ponad 100 letnich dębów niż na pozostałym obszarze. Oczywiście trudno oszacować, na ile to większa początkowa liczebność, na ile intensywniejsza wycinka. Pewnie po trochu jedno i drugie.

Wiele gatunków roślin i zwierząt występuje wyłącznie w starych, ponad 100 letnich lasach. W atlasach pojawia się w ich opisie określenie „gatunek wskaźnikowy starych lasów”. W lasach gospodarczych, wycinanych co kilkadziesiąt lat i sadzonych od nowa tych organizmów nie ma. To między innymi dlatego Puszcza jest taka cenna. Leśnicy Szyszki nie rozumieją różnicy między lasem naturalnym i gospodarczym.

W puszczy występuje ponad tysiąc roślin naczyniowych, co stanowi w przybliżeniu połowę niżowej flory Polski. Część z nich to relikty występujące wyłącznie na tym terenie, jest wśród nich także wiele roślin ginących i zagrożonych. Leśnicy Szyszki mówiąc o roślinności Puszczy wspominają wyłącznie o kilku gatunkach drzew z najbardziej wartościowym drewnem.

Nie ma nic bardziej żywego niż martwe drewno. W powalonych pniach żyją grzyby, porosty, mchy, owady, pajęczaki, ślimaki i gryzonie, w kłodach szukają schronienia między innymi jenoty i kuny, połamane gałęzie zwierzęta wykorzystują do budowy gniazd i legowisk. W obszarze rezerwatu ścisłego martwe drewno stanowi około 25% masy drzewnej. Leśnicy Szyszki dążą do tego, aby puszcza wyglądała jak typowy las gospodarczy: wszystkie obumarłe drzewa usunięte, pnie proste, wszystkie drzewa w tym samym wieku, liczne monokultury. To nie jest już las, a jedynie plantacja drzew.

Monika Przyborowska, aktywistka-obrończyni Białowieży, miłośniczka roślin: z tych dzikich umie coś pysznego wyczarować na talerzu.

Polub nas na Facebooku