Kochajcie drabiny – tak szybko odchodzą

prawo do manifestacji - drabina
polecamy

W piątek w ramach happeningu grupa uczestników wtorkowego protestu zjawiła się przed warszawskim komisariatem z drabinami, aby odzyskać zaaresztowane. A co działo się podczas miesięcznicy?

Jak co miesiąc, równolegle z miesięcznicą Kaczyńskiego odbywają się kontrmanifestacje organizowane przez Obywateli RP oraz Obywateli Solidarnych w Akcji. Ale tym razem było brutalniej…

Z reguły wygląda to tak, że Obywatele RP najpierw są pod Kolumną Zygmunta i trzymając białe róże w dłoniach, pokazują smoleńskiemu przemarszowi swój sprzeciw wobec ekshumacji prowadzonych na prokuratorskie zlecenie, często pomimo protestów rodzin ofiar, a także sprzeciw wobec ustawy o zgromadzeniach publicznych, łamiącej nasze prawa obywatelskie. Po przemarszu pochodu z Kaczyńskim na czele większość osób z Placu Zamkowego przechodzi, robiąc duże koło, bo zahaczając aż o Plac Teatralny, na miejsce zgromadzenia OSA przy Hotelu Bristol. W tym czasie pochód smoleński dochodzi przed Pałac Namiestnikowski.

prawo do manifestacji - kłamca
Policjanci reagują na każdy krzyk, zatem protestujący buczą i na kartkach piszą hasła, tak jak Kasia z ODnowy. Fot. Marta Bogdanowicz

Nigdy nie wiadomo, jaki będzie scenariusz, nigdy nie wiadomo, jakie rozkazy otrzymają policjanci. Miesiąc temu szturmem wdarli się w tłum demonstrujących, aby ściągnąć z drabiny Arka Szczurka. Nie zwracali uwagi na osoby obok, na zagrożenie, jakim byłby upadek mężczyzny z drabiny, ani na zagrożenie, jakim była solidnej konstrukcji drabina. Tym razem OSA zamówiła podesty sceniczne o wysokości 180 cm. Podesty zostały dowiezione, ale policja otoczyła je kordonem już w czasie montażu.

 

Scenariusz powtarza się…

Magda dojechała na Krakowskie Przedmieście około siedemnastej. – I właśnie taki obraz zastałam: aresztowane podesty – mówi lekko rozbawiona. – Obok toczyła się dyskusja organizatorów z policją, która próbowała „na gębę” przekazać decyzję wojewody o delegalizacji zgromadzenia. Zgromadzenia zarejestrowanego zgodnie z prawem w urzędzie miasta. Reakcja opozycji była szybka – jeden z członków stowarzyszenia na rowerze jedzie do sądu zaskarżyć decyzję wojewody, która jest bezprawna. Kilka takich decyzji zostało przez sąd uchylonych, niestety po czasie. Tym razem też tak będzie, bo sąd już nie pracuje. My wychodzimy z założenia, że decyzja jest nieprawomocna, odwołanie zostało złożone. Policja nie przyjmuje tego do wiadomości. Przechodzimy w tryb zgromadzenia spontanicznego.

Magda jest stałą uczestniczką protestów. Opisuje, jak było we wtorek. – Stoimy spokojnie u zbiegu Karowej i Krakowskiego Przedmieścia i czekamy. Jest chłodno, stanie w miejscu nie rozgrzewa. Nad nami powiewa, rozciągnięty między latarnią a słupem, transparent „Kłamca” . Obok podestów otoczonych szpalerem policji stolik z listami (do podpisywania się – przyp.red.) Ratujmy Kobiety. Trzymamy transparent „PiS buduje totalitaryzm”. Zbiera się Straż Obywatelska. Zbliża się 19.00, zapada zmrok. Część z nas idzie na plac Zamkowy, część zostaje. Liczba policjantów przy barierkach odgradzających nas od Pałacu Prezydenckiego wzrasta. Za barierkami widać przeszeregowania granatowych, to oznacza, że zbliża się marsz „żałobników”. Chłopaki przynoszą z samochodu dwie drabiny. Reakcja policji natychmiastowa. Nie pozwalają ich nawet rozstawić. Na rozstawiony do połowy sprzęt wchodzi Tita, jest leciutka, więc miota nią na szarpanej przez policję drabinie. Policjanci wciskają z całej siły łokcie w otaczający tłum. Tita zostaje ściągnięta przez policjantów, a drabina „aresztowana”. O drugą drabinę walczy Paweł Kasprzak, też bezskutecznie. Policjanci siłą wyrywając drabinę, wywracają ludzi, depczą po nich. Dla nich najważniejsze jest odebranie nam tych kilku szczebelków.

– Doszli. Pieśni kościelne ucichły. Zaczynają śpiewać Hymn. My po drugiej stronie barierek też śpiewamy. To jest także nasz Hymn. Uniesione dłonie z białymi różami – relacjonuje.

… a reżyser – kreatorem rzeczywistości.

prawo do manifestacji - kontrmiesięcznica
Sukces policji na październikowej miesięcznicy.  Funkcjonariuszom w liczbie kilku tysięcy udało się zaaresztować drabinkę, ale przedtem musieli stawić czoła Ticie z KOD. Fot. Marta Bogdanowicz

Padły pierwsze słowa przemówienia Kaczyńskiego. – Nie krzyczę, bo to podstawa do ukarania mnie mandatem – wspomina. – Buczę, podobno na to nie mają podstawy prawnej. Ale to też przeszkadza policji. Jeden z policjantów pokazuje na mnie palcem i mówi: „Tą”. Otacza mnie wianuszek i próbuje wyprowadzić. Pytam, czy jestem zatrzymana. Nie. No to nigdzie nie idę, legitymować proszę mnie tutaj. Pani idzie z nami. To ja jeszcze raz, czy jestem zatrzymana. Nie. W takim razie nie mam zamiaru nigdzie się ruszać. Panowie policjanci próbują mnie już siłą wyciągnąć. Nie mam wyjścia, ułatwiać im nie będę. Siadam. Zaczyna się wynoszenie w kierunku Hotelu Europejskiego. Kilka osób siada na ziemi, chcąc uniemożliwić wyniesienie mnie. Policja rezygnuje z obranego kierunku i zaczyna przedzierać się ze mną w stroną Karowej. Za szpalerem kładą mnie na ziemi, podają but, który spadł mi w czasie „transportu”. Wstaję, otrzepuję się. Między policyjnymi samochodami znajomi: Ela, Bożenka, która ma już zarzut z poprzedniej miesięcznicy za machanie białą różą, Michał. Każde z nich otoczone wianuszkiem umundurowanych. Mną się nikt nie interesuje, ci co mnie tutaj donieśli poszli po następnych, chyba myślą, że będę czekała na swoją kolej. Witam się Elą, a potem bezczelnie odchodzę, rozsuwam stojących w szpalerze policjantów, mówiąc przepraszam i tyle. Tym razem mandatu nie będzie. Nadźwigali się za darmo.

Robert protestował jak zwykle co miesiąc. – Zaczęło się niewinnie – wspomina wtorkową kontrmiesięcznicę. – Przed Bristolem policja pomachała nam przed nosem pismem od wojewody, stwierdzając, że manifestacja OSA jest nielegalna. Otoczyli rozstawiony sprzęt i z nieukrywaną satysfakcją kazali rozejść się. Pani mecenas, która próbowała nam pomóc, najwyraźniej nic nie wskórała. Przed Bristolem zawsze są najbrutalniejsze akcje policji. We wtorek co chwilę wpadali w tłum, by wyciągnąć kogokolwiek. Szarpali i bili by później tylko spisać i wypuścić. Tak zachowywało się ZOMO. Nieletnią Natalię z Antify szarpali, przewrócili i przeszli po niej. Tradycyjnie spisali również Arka Szczurka, bo traktują to już jako swój obowiązek.

– Pod Kolumną Zygmunta krążył wokół nas z kamerą ten ubogi intelektualnie redaktor, który zaprosił do swojego programu obleśnego prawnika obrażającego kobiety. Celowo nie podam nazwiska, bo nie ma co robić reklamy tym typom z mediów narodowych. Gdy „smoleńscy” wyszli już na ulicę, nadjechała na sygnale karetka. Dojechała do płotu i zatrzymała się. Horror. Pędząca na sygnale karetka nie mogła dojechać do chorego, bo policja nie zabezpieczyła drogi ewakuacyjnej – mówi wzburzony.

Magda potwierdza, że karetka nie mogła dojechać do Ani, która straciła przytomność po brutalnym potraktowaniu przez policję.

Przed Komisariatem policji w Warszawie na Dzielnej. Drabiny żądają uwolnienia aresztowanych drabin podczas ostatniej miesięcznicy smoleńskiej.Solidarność naszą bronią!

Posted by Video-KOD on Friday, October 13, 2017

Relacja Rafała Łuczkiewicza z akcji „Kochajcie drabiny – tak szybko odchodzą” (Warszawa, przed komisariatem przy Dzielnej, 13.10.2017).”Już tylko jednej osobie w Polsce wolno stać na drabince na ulicy, inni to uzurpatorzy i potencjalni kryminaliści, którym drabina jako narzędzie przestępstwa zostanie odebrane.” – twierdzą organizatorzy happeningu.

I w końcu THE END

Rafał także stał przed Bristolem. Twierdzi, że policja namierzała i rzucała się na każdego, kto śmiał krzyknąć cokolwiek. – Jakby zależało od tego ich życie – podsumowuje. – Nagle z tej zapalczywości grupka policjantów znalazła się w środku tłumu bez możliwości wyjścia. Tym razem tłum był dla nich przyjazny, gorzej gdyby trafił się ktoś krewki z jednej czy z drugiej strony. Głupota wydawanych rozkazów zaczyna zagrażać samym policjantom, a to na razie jedyna uzbrojona grupa na imprezie – do czasu, jak Kukiz przepchnie ustawę o broni.

Asia mówi z uśmiechem, że każdy ma swoje małe sukcesy. – Od dwóch lat wychodzimy na ulice i śpiewamy hymn, więc chyba już każdy policjant powinien się nauczyć, jaką pozycję należy przyjąć, ale tym razem trafiłam na opornego – mówi. – Dopiero przy końcu trzeciej zwrotki hymnu policjant, któremu non stop patrzyłam w oczy, stojąc na baczność i śpiewając razem ze ‘”smoleńczykami”, wyjął ręce z kieszeni i opuścił wzdłuż ciała. Na koniec nakrył się daszkiem czapki.

Asia z ulgą przypomina, że „jeszcze tylko sześć takich cyrków” – wiadomo, koszty rosną. – Pal licho kasę na barierki, ale nam drabiny kradną – śmieje się. – We wtorek funkcjonariusze zajumali dwie. Widziałaś, jak pięćdziesięciu chłopa jedną drabinę wynosiło. Piękny widok! A na dodatek namawiali kobiety do nierządu, wołając „Niech się pani puści”. Kabaret!

prawo do manifestacji - interwencja policji
Maciej (15 lat) policjanci wykręcili mu ręce i prowadzili jak kryminalistę. Zdjęcia jego rówieśników z Katalonii czy Birmy znajdziecie w polskich mediach. Zdjęcie tego młodego człowieka, który broni wolności w centrum europejskiej stolicy, nie zamieściły żadne media komercyjne. Tylko media obywatelskie informują o szykanach wobec kontestujących „dobrą zmianę”. Fot. Marta Bogdanowicz

Uroczystość po drugiej stronie barierek dobiega końca. Śpiewają „Boże coś Polskę”. Głośno włączamy się do śpiewu, a przy słowach – oni: „Ojczyznę wolną pobłogosław Panie”, my: „Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie”. Magda przyznaje, że nie udało się zapobiec wyniesieniu 17-letniej Nadii, 15-letniego Maćka i 83-letniego Bogusia. – Nadia została brutalnie zdeptana i skopana przez policję – ubolewa.

Jan twierdzi, że widać zmianę. I chodzi nie tylko o ton wypowiedzi prezesa, że pomniki nie tam, gdzie chciał, ale będą, że była katastrofa, zamiast zamachu. Ale – jego zdaniem –widoczna jest mniejsza frekwencja kontrmanifestantów, bo ludzie przestają wierzyć, że z władzą można rozmawiać, że demokratyczne i pokojowe środki dadzą efekt. – Czy Polacy poddadzą się? – zastanawia się. – Czy sięgną po inne środki? Czy wchodzimy w fazę ostrzejszej konfrontacji?

Katarzyna Wyszomierska

 

 

Polub nas na Facebooku