Dyktatorzy wszystkich krajów, łączcie się!

Dyktatorzy wszystkich krajów, łączcie się!
Fot. Katarzyna Pierzchała

Wczoraj na ulicach Warszawy turecka bezpieka uczyła polską, jak postępować z protestującymi, Tajniacy zaatakowali dwie Polki, które potem polska policja… spisała.

Akcję „Korepetycje z dyktatury” czyli powitanie prezydenta Turcji oskarżanego za krwawe i bezlitosne rozprawienie się z opozycją zorganizowała m.in. Inicjatywa Polska, Partia Razem, Partia Zieloni, Warszawski Strajk Kobiet, Inicjatywa Feministyczna i Klub Lewaka. Lewicowe ugrupowania, które zorganizowały wieczorną demonstrację przed Pałacem Prezydenckim, rozpoczęły ją od minuty ciszy na wieść o ataku bombowym na południu Turcji (rany odniosło co najmniej kilkunastu policjantów).

Nasz kraj jest pierwszym państwem unijnym, który odwiedza prezydent Recep Tayyip Erdogan po stłumieniu rzekomego puczu w swoim kraju. Miał spotkać się z naszą premier, ale doszło tylko do wieczornej uroczystości w pałacu. Tam czekali na niego ludzie z transparentami i flagami.

Dyktatorzy wszystkich krajów, łączcie się!
Tak wyglądał transparent brutalnie zabrany przez tureckie służby. Fot. Katarzyna Pierzchała

Nieco wcześniej tureccy funkcjonariusze obecni byli na Placu Piłsudskiego podczas składania wieńca przez Erdoğana na Grobie Nieznanego Żołnierza. Bezpardonowo odebrali flagi EU i transparenty mówiące o wolności w Turcji, w języku tureckim, polskim i angielskim. Osoby, które je przygotowały mówią, że obecni przy tym polscy policjanci, ale nie interweniowali. – W ogóle chodzili jak u siebie i zastraszali ludzi – twierdzi jeden z uczestników demonstracji. Inna osoba, Basia mówi o brutalności pięciu funkcjonariuszy tureckich. Jej relacja poraża. – Krzyczałyśmy, nie chciałyśmy oddać transparentu. Polscy policjanci stali odwrócenie do nas tyłem, w miarę blisko. Musieli nas słyszeć… Potem podeszli do nas, dopiero po całym zdarzeniu, licznie, bo chyba w sześciu.

Relacja Basi i jej koleżanki nagrana przez Włodka Ciejkę:

Kasia jest bardziej dosadna: „Hasło demonstracji: „Korepetycje z dyktatury?” miało być sarkazmem, a okazało się rzeczywistością. Tureckie służby pokazały, jak należy traktować obywateli nieposłusznych. Żeby była jasność: służby obcego państwa, w biały dzień, w stolicy Polski, na oczach polskiej policji zaatakowały dwie kobiety, polskie obywatelki, mające pełne prawo stać tam gdzie stały ze swoim transparentem…

A zatem policja, która zjawiła się dopiero po ataku na transparent, spisała… dwie starsze panie.

Od 15 lipca 2016 roku czyli od nieudanej próby zamachu stanu władze tureckiej nakazały aresztowanie ponad 50 tys. osób. Zwolniono lub zawieszono w wykonywaniu obowiązków ok. 150 tys. funkcjonariuszy państwowych. Czystki dotknęły m.in. wojskowych, policjantów, przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości i szkolnictwa wyższego. W ciągu 2 tygodni od puczu decyzją władz zamknięto ponad 130 redakcji i tytułów medialnych oraz aresztowano wielu dziennikarzy, wydawców i pracowników tureckich mediów

Kilka dni temu w rocznicę nieudanego puczu z pracy zwolniono kolejne 7 tysięcy policjantów, pracowników państwowych i nauczycieli akademickich, a w stosunku do 127 osób podejrzanych o związki z ubiegłoroczną próbą puczu wojskowego, wydano nakaz zatrzymania. Dwa dni temu Prezydent Recep Tayyip Erdoğan zapowiedział, że zgodzi się na przywrócenie kary śmierci.

Słowa Erdoğana, iż pucz jest „darem od Boga, aby oczyścić armię ze zdrajców” potwierdzają teorię, jakoby pucz był prowokacją prezydenta przeprowadzoną w celu uzyskania pretekstu do przeprowadzenia czystek w armii, sądownictwie, mediach i parlamencie. Czy nie przypominają się słowa Jarosława Kaczyńskiego o reformowaniu sądownictwa i innych dobrych i oczekiwanych przez Polaków zmianach? Czy tak będzie już wyglądała walka z opozycją? Czy wydarzenia z Placu Piłsudskiego nie stawiają nas poza nawias państw europejskich?

Anna Dysińska

Fotorelacja Katarzyny Pierzchały: