Zazdroszczę głupcom, bo oni są zawsze uśmiechnięci

Zazdroszczę głupcom - samospalenie
Fot. MBK

Podział mediów na wolne i rządowe stracił na znaczeniu od samospalenia w Warszawie.

Zazdroszczę głupcom, bo oni są zawsze uśmiechnięci
Fot. Paweł Arczewski

Myśleliśmy, że żyjemy w poukładanym świecie, gdzie rząd ma swoją tubę propagandową, a naprzeciw niej istnieją nadal wolne media. Dziś sytuacja wygląda jednak inaczej. Media komercyjne, nie chcąc nam psuć dobrego samopoczucia związanego z rzekomym cudem gospodarczym i tym samym z możliwością buszowania po centrach handlowych, nie poruszają tematów naprawdę ważnych. Nie chodzi tu o wystrzeganie się przez nie podawania zabitych i rannych w tysiącach przy okazji wszelkich katastrof lotniczych i zamachów bombowych. Wiadomo, że najlepsze są strzelaniny, takie jak ta w Los Angeles. Niby smutni jesteśmy przy tym niesłychanie, ale czekamy na aktualizację postu w mediach społecznościowych i doliczenie się przez policję kolejnych ofiar.

Zazdroszczę głupcom, bo oni są zawsze uśmiechnięci
Fot. Paweł Arczewski

Funkcjonujemy więc sobie spokojnie, gdzieś daleko od większych tragedii, spłacając powoli hipotekę. Wokół oczywiście jest zło i mamy o tym głębokie przeświadczenie, jednak jakoś nie chce nam się drążyć tematu bez potrzeby. I nagle cały ten skrupulatnie poukładany ład codzienny wywraca się do góry nogami, ponieważ ktoś ma naprawdę dość i dokonuje samospalenia. Pomijając reżimówki kierujemy się ku mediom komercyjnym, będąc przeświadczeni, że uzyskamy pełny obraz tego co się stało, a może nawet mały filmik kręcony telefonem. Cóż za rozczarowanie, tam jeszcze bardziej cicho i głucho niż w mediach narodowych. Coś nie poszło tak jak trzeba.

Nie wierzymy, że takiego newsa mogły przeoczyć rzesze dyżurujących przy komputerach dziennikarzy. Czekamy jeszcze chwilę i nadal nic. Standard, czyli wypadki śmiertelne na drodze, jakiś huragan, ale daleko od nas i ani śladu samospalenia. Po szybkim podsumowaniu nieudolności stażystów śledzących bieżące wydarzenia we wszystkich polskich mediach, przychodzi na myśl idea, że ktoś nie chce nam czegoś powiedzieć.

Zazdroszczę głupcom, bo oni są zawsze uśmiechnięci
Fot. Paweł Arczewski

No dobrze, zirytowani odświeżamy stronę internetową i w końcu jest. Jednak znów coś nie pasuje. Po pierwsze wzmianka, zamiast ogromnego lidu na pierwszej stronie, a ponadto od razu mówią nam, że facet jest wariatem i jednak zdołano go na razie uratować. Coś burczą pod nosem, że się nie zgadzał i w ogóle. Trzeba znów odświeżać. Po pewnym czasie mamy więcej szczegółów. Pokazali jego megafon leżący na chodniku, ulotki i ślady po gaśnicy proszkowej. Wielkie media wreszcie reagują, aby się nie ośmieszyć. Już wiadomo, że człowiek dokonał samospalenia, ponieważ nie zgadza się, aby tacy dranie rządzili Polską. Wiemy już wszystko, chociaż już na początku dręczyła nas myśl, o takim właśnie biegu wypadków.

Chyba nie będziemy już spać spokojnie, bo przekonaliśmy się, że żyjemy w plastikowym świecie, wykreowanym przez poprawność polityczną. Wrzucanie nam do klatki niewygodnych tematów nie sprawi, że polepszy się nasza zdolność kredytowa. Jeśli można zwlekać przed skierowaniem naszych oczu na wydarzenia dramatyczne i naprawdę ważne, wielcy gracze nie będą mieć skrupułów.

Zazdroszczę głupcom, bo oni są zawsze uśmiechnięci
Fot. Paweł Arczewski

A później było już tak jak zawsze. Minister Błaszczak posądził oczywiście opozycję za całe zajście. Hejterzy zadawali ciosy na prawo i lewo, widząc szansę na zaistnienie w sieci. Nierozgarnięci komentatorzy życia politycznego odpłynęli w siną dal, korzystając z silnego podmuchu wiatru nienawiści. Mniej lub bardziej plugawe postaci przewinęły się przez różne wydania programów informacyjnych i można było odgwizdać fajrant.

W tym wszystkim, nadal nie wiem, jak dziś czuje się Piotr i czy jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo? Pytanie to pozostaje bez odpowiedzi. Może także dlatego, że UOKiK w ciągu ostatnich dni zaczął się przyglądać po kolei grupie Polska Press, Polsatowi, TVN i Agorze. Chodzi o tzw. repolonizację mediów. Odważni są tylko ci, który dzień w dzień przychodzą na miejsce aktu samospalenia i piszą hasło na murze (rano już go nie widać). Dziennikarzy tam nie ma…

Zbyszek Wolski