Skończy się to katastrofą – zapomnijmy o olimpiadach

chaos w edukacji zapomnijmy o olimpiadach

Konkursy przedmiotowe zawsze były dla uczniów, którzy wiedzą i chcą więcej niż rówieśnicy. Po deformie – tylko dla Supermenów lub X-menów.

Hanna, nauczycielka z łódzkiej podstawówki podkreśla, że liczyła na dobrą, naprawdę dobrą zmianę w edukacji, ale od pewnego momentu zrozumiała, że zmiana nie została dobrze przygotowana. – Od zawsze przygotowywałam dzieciaki do olimpiad, taki mój konik – przyznaje. – Kiedy dostałam pakiety z Olimpusa przyrodniczego dla klas VII (konkurs przedmiotowy) okazało się, że podręczniki sobie, a konkurs sobie. Nie skorelowano jednego z drugim i tak uczeń ma opanować materiał ze starej podstawy programowej z I klasy gimnazjum. Tymczasem o królestwie bakterii, roślin, zwierząt w szkole nie dowie się nic, bo program biologii w klasie VII obejmuje układy człowieka. Co to znaczy dla mojego ucznia? Że ma przerabiać w tym samym czasie dwa programy. Dla studenta byłby to problem, a tym bardziej dla nastolatka.

Wg starej podstawy biologia zaczynała się w 1 klasie gimnazjum, wg nowej podstawy biologia zaczyna się w 5 klasie podstawówki. Obecni siódmoklasiści uczą się pierwszy rok biologii, ale wg nowej podstawy, czyli od środka, omijają ich całe dwa lata biologii. Żadne dziecko nie jest w stanie w ciągu miesiąca nadrobić podstawy z dwóch lat i jeszcze ją poszerzyć o dodatkowe treści. „Zgubienie” całego działu biologii dotyczącego różnorodności organizmów to przy tym drobiazg.

MÓJ OSOBISTY APEL DO RODZICÓW UCZNIÓW:Parę dni temu dostałam od rodzica jednego z moich uczniów list następującej treś…

Posted by Kaja Malanowska on Wednesday, November 8, 2017

Kaja, nauczycielka, dość dramatycznie opisuje to w poście: „Obecne 7 klasy mają obowiązek realizować program byłej 2 klasy gimnazjum, czyli fizjologię i anatomię człowieka. Bez godziny lekcyjnej poświęconej na wytłumaczenie czym jest proces spalania, fotosynteza, rozmnażanie ale też dyfuzja, osmoza, cząsteczka, związek chemiczny itp. Jak mają zrozumieć pojęcie komórki i tkanki? Jak mają pojąć czym są aminokwasy, białka i cukry, skoro dopiero zaczynają chemię? W jaki sposób zrozumieć proces oddychania?

Nie twierdzę, że program byłego gimnazjum był dobry. Wręcz przeciwnie. Zawsze uważałam, że jest przeładowany, z bezsensownym wymogiem uczenia na pamięć tysięcy szczegółów, bez możliwości przeprowadzania z dziećmi eksperymentów i obserwacji (bo nie starczało na nie czasu). Ale dostawaliśmy nowych uczniów i zaczynaliśmy z nimi od początku. Mogliśmy ich spokojnie przeprowadzić przez 3 lata stanowiące spójną całość. Korelacja między przedmiotami przyrodniczymi kulała, ale przynajmniej w zarysie istniała. Nie miałam poczucia, że zmuszam uczniów do wkuwania na pamięć wiedzy, która jest dla nich nie do zrozumienia. Dziś staram się wycinać z obecnie obowiązującego programu, ile mogę, ale to niewiele pomaga. Podstawa programowa jest z gruntu zła. Nie da się jej dostosować, obawiam się, że nie dokona tego najlepszy nawet belfer.”

Podobnie jest z wojewódzkim konkursem języka polskiego. Tam również oczekują, że nastolatek wykaże ogromny hart ducha i opanuje całą podstawę programową dla klas 7-8, a w tym wszystkie lektury z tych dwóch klas. I to do stycznia! Problem jest też w tym, że konkurs jest spójny ze starą podstawą programową, a nie z nową, w związku z tym 75 procent materiału to treści, o których obecni siódmoklasiści nie mieli prawa słyszeć, bo idą nową podstawą. I mamy kolejny dowód na to, że nikt w ministerstwie i kuratorium nie przemyślał tego.

Kolejny nauczyciel zauważa, że oczywiście olimpiady miały być trudne, ale nie niemożliwe, a tak teraz jest. – Nikt tu nie narzeka na zbyt wysoki poziom – podkreśla pan Paweł. – My nauczyciele i rodzice powinniśmy protestować, bo w wyniku reformy siódmoklasiści są na przegranej pozycji w porównaniu z dziećmi idącymi starą podstawą programową, i to także jeśli chodzi o konkursy przedmiotowe. Niektóre treści z biologii wyparowały i nie będzie to od odrobienia w liceum.

– Nic nie było przemyślane, twórcy podręczników i konkursów nie zgrali się ze zmianami – podsumowuje jeden z dyrektorów podstawówki z Kielc. – Oczywiście za nierzetelność dorosłych, za przeprowadzenie wadliwych zmian, zapłacą dzieci.

Szkoła powinna wspomagać rodziców, a co teraz robią rodzice? Wyręczają szkołę w nauce, bo przecież dziecku trzeba pomóc w przygotowaniach do konkursu czy olimpiady. Więc siedzą i wertują stare i nowe podręczniki Obywatele wyręczali państwo w pomocy poszkodowanym na Pomorzu, protestujący rezydenci troszczą się o środki na leczenie, ekolodzy – ratują puszczę. Kiedy okaże się, że ten samochód wiązany sznurkiem przestanie jechać?

Leszek Żarnowiecki