Bagno we wrocławskim PCK – zarząd komisaryczny

we wrocławskim PCK zarząd komisaryczny przez bezczelność posłów

Zarząd Główny PCK wprowadził w swoim oddziale we Wrocławiu zarząd komisaryczny po tym, jak byli działacze PiSu urządzili sobie tam folwark finansujący ich błyskotliwe kariery polityczne

Na początek poleciały głowy. Został odwołany Rafał Holanowski – tamtejszy prezes, a jego funkcję powierzono wiceprezesowi zarządu głównego stowarzyszenia. Holanowski, nadal szanowany biznesmen, wywodzi się ze środowiska politycznego PiSu. Zarzuty wobec niego sprowadzają się do dość enigmatycznego określenia braku nadzoru nad finansami oddziału, którym zarządzał. To nad wyraz ogólne określenie wymaga doprecyzowania. Tym też zajmuje się obecnie prokuratura. Z drugiej strony należy mieć naprawdę sporą dawkę optymizmu, aby założyć, że tak medialna sprawa pozostanie bez ręcznego sterowania ministra – prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry. Zresztą sam Holanowski zupełnie nie przejął się zarzutami wobec niego. Nie jest to zaskakujące z mojego punktu widzenia. Pan Rafał nie idzie w kierunku opuszczenia tonącego okrętu w odpowiednim czasie, lecz próbuje pociągnąć ze sobą na dno kolegów z zarządu, utrzymując, że decyzje podejmował nie tylko on.

Bezczelność

Zarządowi wrocławskiego PCK zaszkodziła przede wszystkim jawna bezczelność. Nie księgowano faktur, dokumenty finansowe pochowano po piwnicach, utrzymując zapewne, że nikt ich nie będzie tam szukał, bo i po co. Wyszło na to, że stowarzyszenie ma pojemne i głębokie piwnice. Poza fakturami ukryto w nich plakaty wyborcze z wyborów do sejmiku wojewódzkiego Jerzego Gierczaka. Tak jak przypuszczacie, Gierczak także ma wiele wspólnego z PiSem. Radny Gierczak musiał pożegnać się ze swoją partią po ujawnieniu afery, ale mnie to nie wystarcza. Jako że śledztwo nadal trwa, trudno dotrzeć do szczegółów, nad którymi pracuje prokuratura. To, co może jeszcze bardziej nas zdenerwować, to pogłoski, że przepastne piwnice i inne schowki skrywały również materiały z kampanii wyborczych innych polityków związanych z PiSem. Taki dziwny zbieg okoliczności.

Finansowanie kampanii

Używanie PCK jako narzędzia w kampanii wyborczej to jeden przekręt. Drugim, jeszcze bardziej bulwersującym, jest wyciąganie stamtąd dużych sum pieniędzy. Pomysł był banalny, lecz skuteczny. Posłużono się starą metoda na słupa. Jeden z bezrobotnych, którego nie wiedzieć czemu zatrudniono w PCK, stał się z dnia na dzień przedsiębiorcą działającym w branży odzieży używanej. A dokładniej: użyto jego personaliów do firmowania obrotu zebraną odzieżą. Później już było mniej zaskakująco, po prostu część kasy nie trafiała do PCK, tylko do powyższej fikcyjnej firmy. Mowa jest o setkach tysięcy złotych. Szkoda tylko w tym wszystkim wykorzystanego w nikczemny sposób człowieka, wychowanka domu dziecka. Arkadiusz Hutor ma do zapłacenia ponad sto dwadzieścia tysięcy złotych z tytułu nieodprowadzonego ZUSu i podatków.

Jeśli chcielibyśmy się bardziej zdenerwować, to dodać trzeba, że panowie politycy bez chwili refleksji zdeptali imię PCK, firmując swą działalność logotypem PCK. Kontenery z czerwonym krzyżem, które miały służyć zbiórce środków dla potrzebujących, stały się źródłem finansowania wielkiej polityki.

Pieniądze były potrzebne do finansowania poszczególnych kampanii wyborczych. Nie był to pojedynczy przypadek. Jak dobrze przypuszczacie, takie finansowanie spod stołu jest oczywiście nielegalne. W lokalnej fabryczce PiSu nikt tym się jednak nie przejmował. Do ukazywania w pełnej krasie zalet tych właściwych kandydatów byli wykorzystywani pracownicy PCK we Wrocławiu. Proceder dotyczył wyborów samorządowych w roku 2014 i wyborów parlamentarnych w roku 2015.

Po tym wszystkim w nowy sposób można przyglądać się pojemnikom na używaną odzież rozstawionym w całym kraju. Mam jednak nadzieję, że nie spowoduje to naszej wstrzemięźliwości w niesieniu pomocy tym, którzy jej potrzebują. Na przekór ciąganiu po sądach Jurka Owsiaka przez nadgorliwych policjantów i jadowi cieknącemu z wypowiedzi posłanki Pawłowicz, zawsze warto pomagać innym. Politycy PiSu nie zmienią tu niczego.

Zbyszek Wolski