Leśnicy muszą bronić Szyszki

białowieża puszcza białowieska
Fot. Katarzyna Pierzchała

22 listopada do Warszawy przyjedzie z całej Polski 470 autokarów. Każde nadleśnictwo ma obowiązek przysłać jeden, najlepiej kompletnie wypełniony.

Leśnicy mają stawić się karnie przed sejmem, gdzie wezmą udział w demonstracji poparcia dla ministra Jana Szyszki. Wezwania w tej sprawie zostały rozesłane, dyżurni sprawdzą jak które leśnictwo się spisało.

Kurs autokaru bez trudu da się zapisać w kosztach działalności leśnych firm. Gorzej z rozliczeniem samych leśników, bo okazuje się, że na podróż do Warszawy nie dostaną delegacji (a więc diet i zwrotu kosztów noclegów). Mają tu przyjechać  w ramach urlopów, a więc zwrot się nie należy.

W działaniach  „poparcia dla ministra” organizowanych po części na koszt leśników, a po części z kasy Ministerstwa Środowiska, nie ma niczego wyjątkowego. Praktycznie każdy notabl PiS traktuje przydzieloną mu dziedzinę jak prywatny folwark.  Pozycja Szyszki w rankingu ministrów jest tragicznie słaba, wiadomo, że jest na czele listy kandydatów  do wymiany. Stąd desperackie poczynania, które mają udowodnić, że suweren kocha ministra od harvesterów. Bo w tym wypadku nawet interwencja Rydzyka, od lat finansowanego przez Szyszkę wszelkimi legalnymi i nielegalnymi metodami, może nie wystarczyć.

Polub Skwer na facebooku

(aw)

Zobacz >>>

Jak z mchu i paproci do stolicy za Szyszką przybyli

UDOSTĘPNIJ