Opozycja chodnikowa – zaczęło się w listopadzie… cz. 1

polecamy

Z wściekłości i narastającej frustracji wobec wypowiedzi członków PiS; bezsilni i niedowierzający, że wprowadza się w życie kuriozalne decyzje; w szoku, że „dobra zmiana” uważa, że „białe jest czarne” – wyszliśmy na ulice.

PiS doprowadza swoimi działaniami do destrukcji państwa. Zniewala, spotwarza i szantażuje. Zaczęło się już pół doby po wyborach! Dr Marek Bachański – pionier medycznej marihuany – został zwolniony dyscyplinarnie 29 października. Tego samego dnia kolejne wydarzenia pokazywały, że będzie to „jazda bez trzymanki”; ustami Cezarego Gmyza („Dla Lisa i Kraśki, którzy zaprzeczyli misji naszego zawodu, nie powinno być miejsca w mediach publicznych”) PiS zapowiedział dziennikarskie czystki; poseł PiS, „świeżo upieczony” burmistrz Radzynia Podlaskiego zawierzył miasto Jezusowi (to była jedna z jego pierwszych decyzji po wyborach) i już wiedzieliśmy, że rozdział kościoła od państwa zostanie na papierze; prof. Wiesław Binienda wygłosił wykład o katastrofie smoleńskiej na poznańskiej politechnice („Na skrzydle umieszczono ładunek wybuchowy”) i dotarło do nas, że ze „szkiełka” nie będą używali i na „oko” będą udowadniali kolejne tezy.

Dzień później (30 października) PiS zapowiedział powstanie województwa częstochowskiego (takich „wrzutek” odwracających uwagę od poważnych decyzji i wpadek było potem sporo). „Wystarczy ich rządów, skandalicznej dyktatury tępych antypolskich ugrupowań (…). Czekałem osiem długich lat, żeby odsunąć od władzy w Polsce ludzi niegodnych, oszustów, złodziei, krętaczy, ludzi uzależnionych od agentur Moskwy i Berlina. To ważne, by pozostałości po rządach PO-PSL wyrzucić do śmietnika.” – mówił Jan Pietrzak tego samego dnia Gazecie Polskiej Codziennie.

Polska jak domek z kart rozsypała się

A potem było już tylko gorzej… i coraz większy szok nas ogarniał, i coraz większa frustracja, że burzą, niszczą, mącą… Ludzie, którzy nie identyfikowali się z „dobrą zmianą” (ciekawe, kto ukuł to powiedzenie?) wyszli na ulice, aby stać się „opozycją chodnikową” (a to już moje powiedzenie, które jak widzę w internecie – przyjęło się). Potrzebowali jednak iskry…

Komitet Obrony Demokracji powstał 21-22 listopada 2015 roku, kiedy do grupy na Facebooku założonej przez faceta w kucyku dołączyła masa wkurzonych ludzi. Po trzech dniach okazało się, że do grupy zapisało się trzydzieści tysięcy uczestników. I to w weekend. Artykuł Krzysztofa Łozińskiego, który był tą iskrą do założenia KOD, ale działanie na portalu społecznościowym spowodowało, że ludzie pomyśleli: „Kurcze, ktoś myśli tak jak ja – nie jestem sam.” KOD pozbierał tak samo myślących, bo parafrazując „Trzeba było założyć KOD”.

Portal Niezalezna.pl donosił, że „na pierwsze spotkanie KOD przyszło… prawie 10 osób”, ale spotkanie (23.11.) w Warszawie przy Krakowskim Przedmieściu, gdzie zaplanowano pierwsze działania, było tylko robocze. I faktycznie, co potwierdza Mateusz Kijowski, było 10-12 osób. Trzy dni później (26.11.) sala  przy Olesińskiej okazała się za mała. Sala szykowana na 50 osób, a na listę obecności wpisało się 220. – Na Olesińską ja z Łozińskim dojechaliśmy po jakimś czasie i trochę byliśmy zaskoczeni tłumem – mówi Mateusz. – Andrzej Miszk był od początku, bo organizował. Ledwo się dopchaliśmy na przód sali. Krzysztofa poznałem osobiście tuż przed tym spotkaniem. Wcześniej nie znałem go, a przed 19 listopada nie wiedziałem o jego istnieniu.

W pierwszym otwartym spotkaniu wzięli udział m.in. Basia i Paweł Barańscy, Małgosia Sokół, Henryk Sikora, Andrzej Andruszkiewicz, Grześ Antoszewskj, Włodek Dębski, Sławek Miłow, Anna Hajdamowicz, Piotr Wieczorek, Dorota Wiland, Paweł Luksic, Piotr Chabora, Ewa Cassidy, Beata Machocka, Bartosz Jakubowski, Anna Jóźwik, Elżbieta Krassowska-Modlinger, Ewa Karwan-Jastrzębska, Przemek Wiszniewski, Joanna Lewińska, Jacek Szymanderski, Jadwiga Majchrzak, Ewa Czeszejko-Sochacka, Piotr Łopaciuk, Sebastian Sznauder, Manula Kalicka, Andrzej Celiński, Tomasz Muszyński, Bartosz Nowacki, Monika Nowak, Waldemar Maliszewski, Monika Rakusa, Jacek Parol, Anna Ostaszewska, Zbigniew Wąsik, Gwido Zlatkes, Bartek Skierkowski, Krzysztof Łoziński, Andrzej Miszk, Mateusz Kijowski (trzej ostatni rozpoczęli spotkanie swoimi wystąpieniami).

Film z pierwszego zebrania KOD. 

 

Nie każdy mógł wziąć udział w spotkaniu założycielskim w Warszawie, więc zakładali grupy w swoich regionach. Niektórzy przeczytali na fejsie o Kijowskim, a może wcześniej artykuł Łozińskiego na portalu Studio Opinii, inni dopiero po jakimś czasie dowiedzieli się, że nie tylko oni są wstrząśnięci tym, co dzieje się w Polsce. Niektórzy organizowali inne ruchy, ale KOD był największy i z niego powstało też wiele innych. Pomińmy to, co i jak działo się potem z KOD i dlaczego musiały powstać inne ruchy. Interesowało mnie, kiedy i dlaczego ludzie znani mi z działań w różnych regionach kraju (będą wspominali Ślązacy, Łodzianie, ludzie z Lubelszczyzny i Mazowsza) poczuli, że muszą wyjść na ulicę.

Czym obecnie się zajmują, do jakich organizacji należą, jakie mają plany, co powinna robić „opozycja chodnikowa”? Niektórzy sami z siebie w rocznicę pierwszych protestów zamieścili swoje wspomnienia. Ponieważ pierwszy był KOD, to wiele osób wspomina powstanie tego ruchu. W tym – i w kolejnym tekście – chcę oddać głos ludziom, którzy nadal protestują, choć może są obecnie w różnych ruchach, większość była jednak związana z KOD. Składam te ICH okruchy pamięci jak kawałki potłuczonego lustra. Odbijają one teraz różne obrazki, ale może uda się poskładać, to co rozbite…

Okruchy pamięci i teraźniejszości

Jarek Marciniak – Śląsk

Członek KOD, członek zarządu regionu i zarządu krajowego, napisał, jak on pamięta ten czas. „To było 2 lata temu, dokładnie 19 listopada 2015 roku na Facebooku powstał Komitet Obrony Demokracji, dokładnie dzień po tym, jak Krzysztof Łoziński opublikował artykuł „Trzeba założyć KOD”. Od następnego dnia – na początku w wirtualnym, a później w realnym świecie – rozpoczęło współprace tysiące osób pełnych energii, zaangażowania oraz sprzeciwu wobec działań Prawa i Sprawiedliwości, które raptem 3 tygodnie wcześniej wygrało wybory parlamentarne w Polsce. Udało nam się zorganizować w bardzo krótkim czasie 3 manifestacje, z których największa liczyła ponad 50 tys. osób. Kolejne dni, tygodnie i miesiące to był silny sprzeciw wobec kolejnych dewastacyjnych posunięć Prezesa Kaczyńskiego i jego partii. Broniliśmy Trybunału Konstytucyjnego, wolnych mediów, praw kobiet, niezależnych i niezawisłych sądów. Protestowaliśmy przeciwko zagarnięciu telewizji publicznej i przemianowaniu jej w telewizję partyjną. Protestowaliśmy także przeciwko wycince w puszczy, zamachowi na służbę cywilną, obniżaniu znaczenia Polski na arenie międzynarodowej, upartyjnieniu prokuratury.”

Wanda Misiewicz – Lubelskie

Trochę łezka się w oku kręci, ale… tylko troszeczkę, bo przeważa u mnie zdziwienie nad decyzją, jaką w listopadzie 2015 roku podjęłam. Bez zbędnego zastanawiania pobiegłam na spotkanie z… wówczas jeszcze nie wiedziałam z kim, nikogo nie znałam. Fajne miejsce, w malutkiej knajpce zwanej „Zielonym Talerzykiem” w Lublinie. I ta pierwsza manifestacja w grudniu, padał deszcz, grad, ale… o tych atrakcjach pogodowych dowiedziałam się z mediów, ja ich nawet nie zauważyłam. Zapamiętałam tę niepewność, kto przyjdzie, kto nas wesprze i jak liczna będzie grupa „naszych” i tych po drugiej stronie? Tak, to były nasze początki z Bartoszem Sierpniowskim z Zamościa, który nas w Lublinie organizował. Tak, ja nadal w KOD-zie, widać moją aktywność na wszystkich frontach fb. Nie jestem osobą funkcyjna, zgodnie z moim przesłaniem, że głos decydujący powinien należeć do młodych. Pełnię rolę podpowiadacza, czasami mediatora w sporach, ale czynnego członka w każdych akcjach, jak tylko mi zdrowie i sprawy rodzinne pozwalają. Staram się utrzymywać kontakt z regionami, szczególnie z Pomorzem, trochę z Warszawą, dzielić się doświadczeniami.

Bartosz Sierpniowski – Lubelskie

Wszedłem na pewną grupę, było tam już kilkaset osób, wrzało jak w ulu, ale to jeszcze nie to… Dwa dni później, w niedzielę (też nie było teleranka, przypadek?, na grupie było już kilkanaście tysięcy osób i KOD zaczynał żyć. Rzucono hasło, żeby zgłaszali się Ci, co mogą trochę pomóc. Zgłosiłem się…

Grażyna Łukawska – Śląskie

O ruchu KOD dowiedziałam się na fejsie, chyba 22 listopada, po przeczytaniu odezwy Krzysztofa Łozińskiego i natychmiast „polubiłam” KOD. I zostałam mimo pewnych zastrzeżeń, aby walczyć o „wolność, równość, demokrację”, ale nie tylko z PiS, lecz z każdą ekipą rządzącą, która zechce niszczyć to, co mozolnie przywróciliśmy dzięki Solidarności. Jeszcze nie tak dawno jeździłam po Polsce wspierając manifestujących. Teraz tylko po najbliższej okolicy, bo miałam wypadek i mam uraz kręgosłupa. Nadal jestem w KOD, nr leg. 1974. Mieszkam w takim mieście, że strach się przyznawać. Tutaj jest bardzo dużo wyznawców PiS. Nie jest łatwo być tu demokratką.

Beata – drukuj ten wyrok!

KOD odlicza jak długo czekamy na opublikowanie wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 7 listopada 2015 roku. Pierwszego dnia koderzy postawili namiot na dziko przy namiotach partii Razem, która wyświetlała na elewacji KPRM artykuły konstytucji. Pikieta Razem była zaplanowana na 7 dni i tyle trwała. Pikieta KOD ma trwać do skutku. Pod koniec grudnia 2016 roku pikietujący dorobili się przyczepy, zwanej „Puczepą”.

620 dzień oczekiwania na NIEZWŁOCZNE opublikowanie wyroku Trybunału Konstytucyjnego. Numerki na -#licznikhańbypis ,…

Posted by KOD POD KPRM – Premierze drukuj wyrok niezwłocznie. on Sunday, November 19, 2017

Beata drukuj ten wyrok !

Aleksandra Śniegocka-Goździk – Mazowieckie

Opozycja chodnikowa
Demonstracja pod sejmem 2 grudnia 2015 roku. Fot. Adam Wiśniewski

Jak tylko przyszły wyniki wyborów w 2015 roku – głośno pod nosem przeklęłam – wiedziałam po poprzednich dwuletnich rządach PiS, że zaczną od ustawiania kraju po swojemu. I może nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie fakt, że zaczęli od dnia pierwszego. I od samego początku to, co robią jest skierowane w wolność obywateli. Pierwszy zorganizowany przez kilka niezrzeszonych osób protest odbył się w listopadzie przed Sejmem – ludzie pisali o tym na fejsie. Była ich garstka – ledwie kilka osób, dla mnie anonimowych.

Opozycja chodnikowa
Pierwszy protest pod Trybunałem Konstytucyjnym. Fot. Adam Wiśniewski

Ja poszłam na kolejny, też przed Sejmem, drugiego dnia – wtedy były nas już setki. Tysiące zebrały się w kilka dni (3.12), później na Szucha, przed siedzibą Trybunału Konstytucyjnego. Od tamtej pory najpierw przez rok w KOD, następnie od ponad roku w Czarnym Proteście. Staram się działać najlepiej jak potrafię: rozmową, argumentami, umiejętnościami – chociaż czuję zmęczenie, to codzienne doniesienia, o tym, jakie piekło chcą urządzić nam kobietom członkowie PiS, napędza mnie do działania.

Jan Rey – Mazowieckie

W dniu spotkania na Olesińskiej, pracowałem na projekcie w Poznaniu. Maciej Sztompke dał mi znać i dostał moje upoważnienie, by zgłaszać mnie do pracy. 2 grudnia już osobiście brałem udział w spotkaniu Sekcji Programowej. Sekcja spotyka się co tydzień. Dziś jest think tankiem wspierającym organizacje demokratyczne, w tym KOD.

Anita Sowińska  – Łódzkie

Działam w KOD Pabianice, ale jestem też w Sekcji Programowej wraz z Janem Reyem, która kiedyś była typowo kodowska, a teraz nie jest związana z żadnym z ruchów. Ciągle jestem delegatką KOD na Zjazd Walny.

Marzy mi się demonstracja, której organizatorem są wszystkie stowarzyszenia prodemokratyczne: KOD, Akcja Demokracja, Odnowa, Obywatele RP, Strajk Kobiet, Ratujmy Kobiety, OSA, Obserwatorium Wyborcze, Nie dla chaosu w szkole, Rodzice przeciwko reformie edukacji, Obywatelski Ruch Demokratyczny, Kochajmy Puszczę Białowieską i inne, w tym proekologiczne (jeśli o jakiejś zapomniałam, to przepraszam).

Marzy mi się współpraca ludzi – tak po prostu, przy konkretnych zadaniach, dla wspólnego celu, który nas przecież łączy. Pomysłów może być mnóstwo, mnie przychodzi np. na myśl przygotowanie kampanii edukacyjnej przed wyborami samorządowymi. Nie każdej organizacji z osobna, nie „no logo”, ale właśnie „all logos”. I same wybory – przecież musimy im patrzeć na ręce. Żeby to ogarnąć potrzebujemy ok. 150 tys. członków komisji wyborczych lub mężów/żon zaufania…

Jestem członkiem KOD, ale czy to ma jakieś znaczenie, kto gdzie jest? Jest mi wszystko jedno, z kim współpracuję, byleby tylko żyć w wolnym i demokratycznym kraju.

Katarzyna Wyszomierska

Redakcja nie była w stanie ustalić listy osób, które 26 listopada były na spotkaniu przy Olesińskiej. Osoby, które nie zostały wymienione, proszone są o kontakt z autorką lub redakcją. Ciąg dalszy tekstu – za kilka dni.

Fotorelacja ze spotkania na Olesińskiej, zdjęcia Waldemara Malczewskiego

Polub nas na Facebooku