Poczytaj mi, mamo, tato, podręcznik…

Poczytaj mi tato podręczniki

„Jak Czarnecki do Poznania…”, Śląsk nadal kopalniami stoi, liczba π pojawia się i znika, dziennikarze kłamią. A może pouczymy się razem historii a’la PiS?

– A ja już, tatku, znam na pamięć cały Hymn! – powiedziała uczennica czwartej klasy, Tosia, choć tata doskonale o tym wiedział.

– A skąd go znasz? – spytał ojciec, wyraźnie zaintrygowany.

– A z zeszytu ćwiczeń do historii! – odparła córeczka.

Polub Skwer na facebooku

Tato szybciutko przekartkował zeszyt. Jest! Ale… moment.

Poczytaj mi, mamo, tato, podręcznik…
Fot. Paweł Celiński

Coś mu tu nie pasowało. Niby tekst znany, powtarzany wielokrotnie jeszcze za czasów jego szkoły podstawowej w PRL, jednak…

– Dobra, jeszcze raz – pomyślał biedny ojciec, przebiegając wzrokiem kolejne linijki – W sumie wszystko się zgadza…

Ale jak się ma zgadzać, skoro się nie zgadza!

„Jeszcze Polska” – ok. „Marsz, marsz…” – też ok. „Jak Czarnecki do Poznania…” – WRÓĆ!

– Jaki CZARNECKI? Ryszard? Obatel? Pogięło ich? – słów, które potem tatko wypowiedział w myślach, nie wolno mówić głośno przy dziecku.

– Widzisz Tosiu, tu chyba musiała wystąpić jakaś literówka – wyjąkał tata, gdy już obtarł usta z piany. – Powinno być CZARNIECKI.

I potoczyła się ojcowska opowieść o Hetmanie, o Potopie, o Sienkiewiczu, który to wszystko opisał…

A Tosia zasypiając szepnęła mu do ucha:

– Wiesz tatku, chciałabym być takim Kmicicem…

A tacie łzy kapały. Jedna za drugą…

– – – –

Porażające błędy i zmiany w podręcznikach

Autorzy powyższego zadania postanowili uczyć przy pomocy dość przewrotnej metody i zamieścili tekst „Pieśni Legionów Polskich we Włoszech”. Kazali podkreślić „fragmenty pierwszej zwrotki i refrenu różniące się od współczesnego Mazurka Dąbrowskiego” – rozumiemy zamysł autorów, ale czy dziecko w końcu zapamięta właściwą wersję? A dalej czytamy „wypisz nazwiska postaci historycznych, które pojawiły się w tekście.” Można zakładać, że jednak autorzy ćwiczenia chcą, żeby zapamiętano, Czarneckiego zamiast Czarnieckiego – bohatera potopu szwedzkiego i wybitnego dowódcy. Po co to całe zamieszenie? Nie wiadomo.

Rodzice założyli grupę „Korekta podręczników szkolnych”, gdy okazało się, że podręczniki trzeba… pisać na nowo. Błędy i przeinaczenia przerażają – Tata Tosi nie tylko uczy się z nią historii, ale też przyrody, bo przecież program sobie, a życie sobie. Obwód pnia czy jego średnica – a co to za różnica! – Czwartoklasiści nie znają jeszcze wzorów z liczbą π, ale w podręczniku mają ćwiczenia z użyciem tej liczby – mówi. – Kto to napisał?

Do programu historii rodzice mają najwięcej zastrzeżeń. Pani Elwira przejrzała podręcznik do historii do klasy czwartej. – Nie podoba mi się to, że Łupaszka przedstawiony jest jako bohater – mówi mama Ani. – Przypominam sobie słowa minister Zalewskiej, która o materiale z klasy czwartej mówiła, że „o najważniejszych postaciach w dziejach Polski opowiadamy w sposób niemal legendowy, ale to celowy zabieg, bo chodziło nam o zachwycenie dzieci historią”. I rzeczywiście – pompują legendę Łupaszki. Nie ma ani słowa o tym, że wśród „wyklętych” zdarzali się zwykli bandyci mordujący ludność cywilną, w tym podkomendni Łupaszki. Historia Polski w tych podręcznikach jest cukierkowa, zmitologizowana. Szkoda, że zmarnowano okazję i nie powstały nowoczesne podręczniki dla uczniów, tylko robi się im miszmasz w głowach. Od połowy września do połowy czerwca poznają Mieszka I, królów Polski, Kopernika, Skłodowską, Piłsudskiego, „Alka”, „Zośkę”, i „Rudego”, „wyklęci”, Walentynowicz, Wałęsę i Jana Pawła II. Jak oni to wszystko ogarną? Czy to ma sens? Moim zdaniem, absolutnie nie.

Poczytaj mi, mamo, tato, podręcznik…
Fot. Leszek Żarnowiecki

Nowy podręcznik do historii po reformie „dobrej zmiany” wskazuje, które święta są lepszego, a które gorszego sortu; „Do najważniejszych świąt państwowych zaliczamy 3 maja kiedy świętujemy rocznicę uchwalenia Konstytucji 3 maja, 11 listopada, gdy wspominamy  odzyskanie przez Polskę niepodległości oraz 1 marca, kiedy przypada Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”.”

W innym podręczniku napisano, że w Polsce był komunizm. – Od kiedy, ja się pytam? – dziwi się pani Kasia, która także ma uczennicę czwartej klasy. – Rzeczywiście, naukowcy określają, że w gomułkowskiej Polsce nie realizowano utopii komunistycznej, ale autorzy podręczników, idą utartym schematem. Socjalizm to pojęcie szersze, komunizm – węższe, ale kto z autorów podręcznika rozróżnia to. Powtórzmy zatem jeszcze raz – w Polsce jak i w krajach bloku wschodniego był socjalizm, nie komunizm – dodaje.

Podstawa programowa historii w kl. IV jest przeładowana. W starej postawie, mówi jedna z nauczycielek, na jednej lekcji wprowadzano od 1 do 3 nowych pojęć. Teraz bywa nawet 6. W siódmej klasie widać jeszcze większe przeładowanie – o ile w klasie 4 są cztery moduły tematyczne, w 5 – dziewięć, w 6 – dziesięć, w 8 – jedenaście, to w 7 – aż trzynaście. Rodzice skarżą się, że skomasowanie wiedzy od Europy po Kongresie Wiedeńskim do paktu Ribbentrop-Mołotow to za dużo jak na tak młody umysł.

Poczytaj mi, mamo, tato, podręcznik…
Fot. Leszek Żarnowiecki

PiS próbuje po nowemu napisać historię – to też wyszło w rozmowach z rodzicami. Podręcznik do piątej klasy – czas „Solidarności”: „Andrzej Gwiazda był jednym z przywódców Stoczni Gdańskiej”, a Lech Wałęsa zaledwie „podpisał w imieniu strajkujących porozumienie z władzami”. Ciekawe, kogo zapamięta Twoje dziecko?

Inny tata musiał zrobić z synem ćwiczenie z muzyki dla klasy piątej. Ale jakie było jego zdziwienie, gdy przeczytał pytania nie związane z tematyką… – Polecenie „Podaj datę rozpoczęcia i zakończenia II wojny światowej” powinno znaleźć się chyba w ćwiczeniach do historii – mówi Andrzej. – Chyba ciężko dzieciom odpowiedzieć na to pytanie, skoro programowo przerabiają średniowiecze a kończą w czerwcu na zwycięstwie Sobieskiego pod Wiedniem. Mój syn wie, kiedy rozpoczęła się wojna, ale daty zakończenia nie zna. Drugie polecenie brzmiało „Wypisz dziedziny sztuki, którymi interesował się Jan Paweł II”. I to już mnie zdenerwowało, bo jestem Świadkiem Jehowy i moje dziecko nie musi posiadać takiej wiedzy. Oczywiście szanuję osobę papieża, ale to naprawdę gruba przesada umieszczać go w programie i to podstępnie, nie w podręczniku religii.

A podręczniku do przyrody dla piątej klasy szkoły podstawowej kolejne rewelacje. Katowice są nadal stolicą Górnośląskiego Okręgu Przemysłowego i stolicą województwa, a GOP obejmuje czternaście największych miast i liczy ok. 2,5 mln mieszkańców. To nic, że w GUS można uzyskać najświeższe dane statystyczne. Gołym okiem widać, że kopalń ubywa, a w ich miejscu powstają muzea, fabryki, centra kongresowe, galerie handlowe, biurowce. Życie sobie, a podręcznik o czymś innym.

„Żyć, aby wierzyć i kochać” – podręcznik do religii dla liceum i technikum uczy… Ale czego? Ano, że media kłamią i że tylko religia nas może uratować. Garść cytatów: „Pracujący w nich dziennikarze w sposób służalczy postępują zgodnie z poprawnością polityczną”,  „Ruchy ateistyczne obrały sobie za cel przede wszystkim ateizację dzieci i młodzieży. Odrzucenie wartości zakorzenionych w Bogu i proponowanych przez Kościół doprowadzało do pogardy wobec ludzkiego życia, wobec rodziny, wobec domu i społeczeństwa”. I jeszcze: „Przez ponad wiek z heretykami, których działalność prowadziła do anarchii, walczyli władcy świeccy, dopuszczając się przy tym okrucieństw i niesprawiedliwości. Inkwizycja kościelna miała na celu ograniczenie tych nadużyć przez ocenianie, czy ktoś rzeczywiście jest winny herezji”, ale ani słowa o ofiarach inkwizycji. A przecież szacuje się, że w ciągu przeszło 600 lat działalności sądy inkwizycyjne skazały minimum kilkaset tysięcy osób, w tym wiele na pozbawienie życia.

Poczytaj mi, mamo, tato, podręcznik…
Fot. Leszek Żarnowiecki

PiS nie będzie trwał wiecznie, minister Zalewska też na szczęście przeminie. Ale my, dorośli, nie możemy pozwolić, żeby młode umysły nasiąkały kłamstwem i manipulacją. Jeśli tak ostro polskie władze reagują na to, co napisane jest o naszym kraju w ukraińskich i niemieckich podręcznikach, to my tak samo powinniśmy reagować. To, czego dzieciaki nauczą się teraz, zostanie w ich głowach na zawsze. Zatem sprawdzajmy, czego uczą się nasze dzieci i korygujmy. Bo inaczej Kopernik jednak zostanie kobietą, choć nie będzie to duże nieszczęście!

Paweł Celiński i Leszek Żarnowiecki

Wielcy przegrani deformy – siódmoklasiści

Skończy się to katastrofą – zapomnijmy o olimpiadach