Sprawy Ziobry c.d.n

Krakowski Sąd Okręgowy zdecydował, że wystąpi do Sądu Najwyższego o przeniesienie rozpatrzenia apelacji „dla dobra wymiaru sprawiedliwości”. Lekarze czują się zastraszeni.

Ojciec Zbigniewa Ziobry w czerwcu 2006 roku był leczony w Szpitalu Uniwersyteckim UJ w Krakowie. Miesiąc później zmarł. Rodzina, jak to się często zdarza, nie chcąc pogodzić się z tragedią, przerzuciła odpowiedzialność za śmierć bliskiego z Pana Boga na lekarzy. Zarzuciła im nieprawidłową diagnozę i zastosowanie złego leczenia.

Prokuratura dwukrotnie umarzała śledztwo w tej sprawie, co otworzyło rodzinie Ziobrów drogę do złożenia w 2011 r. prywatnego aktu oskarżenia. Żałoba nie została przeżyta. A co to oznacza, wystarczy spojrzeć dookoła. Jeden z braci nie przeżył żałoby po drugim i przerzucił ją na społeczeństwo.

Sąd pod presją

10 lutego 2017 roku Krakowski Sąd Rejonowy, po ponownym procesie, uznał, że nie było związku między działaniami lekarzy a śmiercią pacjenta i uniewinnił wszystkich lekarzy. Do sądu trafiła apelacja. Teraz KSR zdecydował, że złoży wniosek do Sądu Najwyższego o przeniesienie procesu odwoławczego w sprawie śmierci Jerzego Ziobry. Obrońcy oskarżonych lekarzy byli temu przeciwni. Argumentowali, że „każdy inny sąd może znaleźć się pod presją Zbigniewa Ziobry”. Dodać należy, że chwilę wcześniej minister sprawiedliwości odwołał ze stanowiska prezesa i dwie wiceprezes krakowskiego sądu.

Polub Skwer na facebooku

Sądzę, że przy reformowaniu, czyli podporządkowywaniu sobie sądów, ministrowi Ziobrze przyświecała jedna myśl, żeby wreszcie zemścić się za doznaną krzywdę. Dobrze, mogę zrozumieć, że buzują w nim takie krzywe uczucia. Nie mogę jednak zrozumieć, dlaczego w sytuacji tak wyraźnej kolizji interesów premier Szydło nie usunęła ministra z rządu. W całym cywilizowanym świecie, tak by zareagowano. Podejrzewam zresztą, że taki numer, jak podporządkowanie sądów ministrowi sprawiedliwości i prokuratorowi generalnemu w jednej osobie nigdy by nie przeszedł.

Dla tzw. szarego obywatela płynie z tego wydarzenia taka oto nauka – uważaj człowieku, bo możesz znaleźć się w sytuacji, kiedy naprzeciwko ciebie stanie przed sądem polityk pisowski albo jego kumpel. Masz pewną przegraną. A nawet jak przez przypadek wygrasz, to będę tak długo składać apelacje do różnych instancji aż wyjdą na swoje.

(lena)

 

UDOSTĘPNIJ