Szczęściu trzeba pomagać, czyli jak wygrać wybory?

polecamy

Samorządy, NGO-sy i wszelkie organizacje nienadzorowane odgórnie są przez PiS szczególnie znienawidzone. Przejęcie samorządów ma stać się możliwe dzięki zmianie kodeksu wyborczego.

Projekt autorstwa PIS zakłada dwukadencyjność wójtów, burmistrzów i prezydentów miast, a także m.in. zniesienie możliwości wyborów dwudniowych i rezygnację z głosowania korespondencyjnego. Projekt przewiduje też, że wybory do rady gminy będą odbywać się w systemie proporcjonalnym. Obecnie wybory te, z wyjątkiem wyborów do rad gmin w miastach na prawach powiatu, odbywają się według ordynacji większościowej, czyli radni wybierani są w jednomandatowych okręgach wyborczych. Ponadto PIS chce wprowadzić zmiany dotyczące Państwowej Komisji Wyborczej, sprowadzające się do tego, że większość jej członków (7 z 9) będzie wybierać sejm. Zmiany mają objąć także komisarzy wyborczych Obecnie „komisarz wyborczy jest pełnomocnikiem Państwowej Komisji Wyborczej wyznaczonym na obszar stanowiący województwo lub część jednego województwa”, a komisarzy wyborczych „powołuje w każdym województwie, w liczbie od 2 do 6, spośród sędziów, na okres 5 lat, Państwowa Komisja Wyborcza, na wniosek Ministra Sprawiedliwości”. Po stworzeniu funkcji komisarzy wojewódzkich i powiatowych powoływać ich ma PKW w każdym województwie i w każdym powiecie, w tym w miastach na prawach powiatu, na okres 5 lat, „spośród osób mających wykształcenie wyższe prawnicze”. Jednym z zadań komisarzy powiatowych ma być wyznaczenie na terenie gminy obwodów głosowania.

Co te zmiany mogą oznaczać dla nas wszystkich?

Dwukadencyjność: zarządzanie gminą czy miastem jest procesem długofalowym. Jeśli mieszkańcy widzą, że działania wójta czy burmistrza im służą, wybierają go ponownie. Tak więc jeśli ktoś chce zostać na kolejną kadencję wybrany, musi się o to postarać i zdobyć kredyt zaufania u obywateli. Proponowane dwie kadencje to 8 lat. Należy przyjąć, że ta pierwsza będzie rzeczywiście wypełniona pracą na rzecz obywateli, ale druga? O co w ciągu drugiej kadencji ma się starać samorządowiec? Odpowiedź nasuwa się sama – o własną przyszłość poza urzędem. Skoro i tak nie zostanie na stanowisku, kredyt zaufania u obywateli nieszczególnie mu się przyda, a za to na przykład kontakty z biznesem – wprost przeciwnie. Czy kogoś zatem zdziwi, że wójt, burmistrz czy prezydent poprze na przykład stworzenie przedsiębiorstwa, które wprawdzie lokalnej społeczności jest kompletnie niepotrzebne, za to jemu samemu zapewni stanowisko dyrektora po odejściu z urzędu?

Likwidacja możliwość głosowania korespondencyjnego: w czasach, kiedy na całym świecie dąży się do wprowadzania rozwiązań umożliwiających udział w wyborach jak największej liczbie mieszkańców (korespondencyjnie lub przez Internet), Polska robi krok wstecz. Strach o możliwość utraty głosów jest w partii rządzącej tak wielki, że woli uniemożliwić dotarcie do urn wyborczych ludziom z jakiegoś powodu niemogącym dotrzeć do lokalu wyborczego, niż dopuścić do kompletnie wydumanego oszustwa wyborczego.

Żonglowanie okręgami może opłacić się

I wreszcie kwestia nowych komisarzy wyborczych i określania przez nich okręgów wyborczych. Nie zatrzymam się nad wyborem członków PKW przez sejm, bo to dokładnie ta sama sytuacja, z jaką mamy do czynienia w przypadku sądów. Warto za to przyjrzeć się tzw. gerrymanderingowi. Jest to manipulowanie granicami okręgów wyborczych w celu koncentrowania swoich wyborców lub neutralizowania zwolenników politycznych konkurentów. To zjawisko pojawiło się w Stanach Zjednoczonych już w XIX wieku. Możliwość kształtowania okręgów wyborczych pozwala realnie wpływać na wyniki wyborów bez jakiegokolwiek naruszania obowiązującego prawa. O takie działania oskarżyli Polacy zamieszkali na Litwie litewską Główną Komisję Wyborczą po wyborach do parlamentu w 2012 r. Jednym z zaskarżonych działań Komisji był podział dwóch rejonów wyborczych, w których większość wyborców stanowili Polacy, na pięć części, które połączono z sąsiednimi rejonami zamieszkałymi głównie przez Litwinów. W ten sposób głosy Polaków zostały „zneutralizowane” – zlikwidowano możliwość wygrania przez nich wyborów w dwóch okręgach. Jak to działa? Załóżmy, że istnieją dwie partie o jednakowym poparciu. Można, zatem założyć, że w wyborach nie będzie zdecydowanego zwycięzcy. Wystarczy jednak odpowiednio wyznaczyć rejony wyborcze, aby zapewnić zwycięstwo wybranej partii, „neutralizując” głosy drugie j strony – tak, jak zrobiono to na Litwie. Jeśli teraz uświadomimy sobie, że członków PKW wybierze sejm, a oni z kolei wybiorą komisarzy wojewódzkich i powiatowych, którzy wskażą obwody wyborcze… Jeśli uświadomimy sobie, że komisarzem wyborczym będzie mógł zostać każdy absolwent studiów prawniczych (dziś jest to sędzia)…

Widzimy, zatem powtórkę działań dotyczących Trybunału Konstytucyjnego i sądów. Działania sprowadzające się do tego, żeby pozostawić wszystkie dotychczasowe urzędy i funkcje, ale sprawujących je urzędników wymienić na swoich, posłusznych i niesprawiających problemów. Znamy to? Cóż, jeśli prokurator Piotrowicz patronuje tym zmianom, to nie dziwi ich kierunek.

anpuz

 

 

Polub nas na Facebooku