Klauzule opt-out – módl się o zdrowie!

polecamy

Jak twierdzą eksperci, system polskiej służba zdrowia stoi na dwóch chwiejących się filarach – wyzysku lekarzy i kolejkach pacjentów do świadczeń zdrowotnych. Od 1 stycznia system zacznie się walić…

Kolejki spowodowane są zbyt małym dofinansowaniem ochrony zdrowia i małą ilością lekarzy. Na jednego mieszkańca Polski przypada ich najmniej w całej Unii Europejskiej. Co więcej, jak wynika z najnowszego raportu OECD i KE, jesteśmy jednym z dwóch państw UE, w których w ciągu 10 lat ubyło lekarzy. Mniej lekarzy na naszym kontynencie ma tylko Turcja i Czarnogóra.

Może dlatego, że polscy medycy są wyzyskiwani przez państwo. Przesada? Ależ skąd. Specjalista, który kształcił się kilkanaście lat, by ratować nasze zdrowie i życie dostaje w szpitalu ok. 4 tys. brutto pensji zasadniczej, a żeby mógł jakoś żyć wraz z rodziną musi brać po kilkanaście dyżurów w tygodniu albo pracować w kilku miejscach na raz. Jeszcze gorzej mają rezydenci. Wyjaśnijmy – rezydentura jest umową o pracę, którą lekarz podejmujący specjalizację podpisuje ze szpitalem, ale jego pensja wypłacana jest z budżetu państwa. Jest to umowa na czas szkolenia specjalizacyjnego, który wynosi od 4 do 6 lat, w zależności od programu danej specjalizacji. Oczywiści, po rezydenturze, taki specjalista może otworzyć własny gabinet, czy pracować w prywatnej przychodni zarabiając dużo pieniędzy na tym, że ludzie nie mają dostępu do opieki szpitalnej czy w poradniach.

Bunt rezydentów

Jak wszyscy wiedzą rezydenci właśnie się zbiesili i ku oburzeniu władz, z ministrem zdrowia na czele, żądają nie tylko podniesienia głodowych pensji zmuszających ich do pracy ponad siły i zdrowy rozsądek ale i do podwyższenia obecnej 4,7 do 6,8 % PKB przeznaczonych na ochronę zdrowia. Prosili, głodowali. Nic. Rządu to nie wzruszyło. Wszak jego członkowie leczą się w MSWiA bez kolejki. No to rezydenci, a także specjaliści zaczęli wypowiadać klauzule opt-out, dzięki którym, zgodnie z kodeksem pracy mogli pracować ponad 48 godzin w tygodniu. Klauzula podpisana została w 2014 r, by dostosować warunki pracy polskich lekarzy do norm unijnych. Miała obowiązywać na czas przejściowy. Obowiązuje nadal.

Szpitale bez lekarzy

No i stało się. Szpitale w 50 miastach, po wypowiedzeniu klauzul opt-out przez lekarzy rezydentów i specjalistów, mają problemy z zapewnieniem dyżurów na oddziałach .Tak dzieje się choćby w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Krakowie-Prokocimiu, gdzie na 33 anestezjologów klauzulę wypowiedziało 26. Odbywają się tam tylko operacje ratujące życie, pozostałe są przesuwane. W szczególnie trudnej sytuacji jest Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu, gdzie klauzulę opt-out wypowiedziało 76 rezydentów i 21 osób z pozostałych grup zawodowych. 58 wypowiedzeń jest w Szpitalu Uniwersyteckim im. Antoniego Jurasza w Bydgoszczy, ponad 40 w dwóch placówkach lubelskich. W pozostałych jest od kilku do kilkudziesięciu przypadków. Na razie pracy po wyżej 48 godzin odmówiło ok.4 tys. lekarzy, od stycznia ich liczba będzie wzrastać.

Minister mówi

Wypowiadania klauzuli opt-out jest zgodne z prawem i nie można nikogo zmusić, żeby pracował znacznie więcej – twierdził minister zdrowia Konstanty Radziwiłł. Ale zaraz dodał, że masowe wypowiadanie klauzuli jest zorganizowaną akcją i nie wynika z oceny możliwości pracy lekarzy. I że po prostu chodzi w niej o to, żeby skomplikować funkcjonowanie szpitali.

To typowy sposób walenia pięścią w głowę nieposłusznego suwerena. Tym razem wyjątkowo podły, bo lekarzom zarzuca się brak etyki, odchodzenie od łóżek, szukanie pieniędzy kosztem zdrowia pacjenta. Ciekawe czy któryś z krytykantów chciałby być leczony przez lekarza po 48 czy 72 godzinnym dyżurze?

Lekarze się skarżą, że dyrektorzy niektórych szpitali ich zastraszają, mówiąc, że jeśli wypowiedzą klauzulę, będą mieć problem ze zrobieniem specjalizacji albo zapowiadają, że będą premiować tych pracujących ponad przewidziany ustawą wymiar. Porozumienie Rezydentów OZZL wspiera swoich członków publikując mapę miejsc, w których lekarze wciąż nie ustają w wysiłkach zmiany systemu.

Związek Krajowy OZZL, zaś apeluje do dyrektorów szpitali, aby zamiast bezprawnych nacisków na lekarzy, którzy wypowiadają klazulę opt-out, zastosowali legalne naciski na rząd RP, by ten podjął odpowiednie działania na rzecz naprawy publicznej ochrony zdrowia w Polsce.

Okazuje się, że w Polsce tylko górnicy są skuteczną grupą nacisku, bo to elektorat PiS, a reszta… działa na szkodę partii.

Anna Lenar

 

Polub nas na Facebooku