Złe prawo – kary za pomoc potrzebującym

polecamy

20 tys. złotych może wynieść kara za złamanie ustawy, która weszła w życie w 2016 r, a PiS jej nie poprawił. Skoro niepełnosprawnych pozbawia się ich praw obywatelskich, to nie dziwi postawa wobec bezdomnych.

– Jeżeli otrzymamy kary, to przywieziemy tych ludzi do minister Rafalskiej. To są obywatele tego kraju – zapowiadała ostatnio w mediach siostra Małgorzata Chmielewska, która w Warszawie zajmuje się ludźmi ubogimi. O co chodzi?

Rok temu do Domu Brata Alberta w Nowym Sączu funkcjonariusze policji przywieźli dziewięćdziesięcioczteroletniego bezdomnego mężczyznę. Jednak nie był to dla niego koniec tułaczki. Władze wspomnianej placówki nie zgodziły się na przyjęcie mężczyzny, ponieważ za opiekę nad osobą niezdolną do samodzielnej egzystencji mogłyby otrzymać karę w wysokości dwudziestu tysięcy złotych, a samorząd wstrzymałby im dofinansowanie. Podobny przypadek zdarzył się w Łodzi. Starszego mężczyznę jeżdżącego na wózku odsyłały z kwitkiem kolejne placówki dedykowane do pomocy bezdomnym i potrzebującym. W pomoc zaangażowali się dziennikarze, którzy wezwali na miejsce policję. Nawet funkcjonariuszom nie było łatwo przekonać władze jednego ze schronisk do przyjęcia tego bezdomnego. W Łodzi również powoływano się na zagrożenie jakie pojawia się dla schroniska jeśli przyjmie osobę niesamodzielną.

Winne prawo, nie ludzie

Nie stawiajmy krzyżyka na pracujących tam ludziach – oni nie są bez serca, nie pomylili się wybierając dla siebie zajęcie. To wina złego prawa. We wrześniu 2016 roku weszła w życie nowelizacja ustawy o pomocy społecznej. Dla wszelkich ośrodków w których organizowana jest pomoc dla bezdomnych i potrzebujących przeszkodą okazał się artykuł 48 a tej ustawy. Mówi on jednoznacznie o tym, że w noclegowniach i schroniskach dla bezdomnych mogą przebywać jedynie osoby zdolne do samoobsługi. Do tego ich stan zdrowia nie może zagrażać życiu i zdrowiu innych osób przebywających w danym ośrodku. Oznacza to, że pośród tysięcy bezdomnych bez trudu odnajdziemy wiele osób, które nie mogą uzyskać żadnej pomocy. Są zbyt chore na schronisko, nie mogą liczyć na pomoc rodziny lub znajomych, oddziały ratunkowe w szpitalach przyjmują ich jedynie w przypadku przywiezienia karetką i z reguły szybko chcą się pozbyć. Nie wiadomo do końca gdzie trafiają, gdy w szpitalu uznają ich może nie za zdrowych, ale za zdolnych do wypisania. Na pewno lądują znów tam, skąd zabrała ich karetka, ponieważ są jeszcze uczciwi ludzie dobrej woli, którzy czasem zadzwonią po pomoc dla nich.

Unosząc się w oparach absurdu ustawodawcy założyli, że trzeba karać dedykowane do pomocy potrzebującym ośrodki za pomoc dla tych osób w najgorszym stanie. Sam pomysł wydaje się niedorzeczny od początku do końca. Znów mamy do czynienia z sytuacją, gdy zaczynamy od karania, nie pozostawiając żadnej alternatywy. Uzasadnieniem zapisu o nakładaniu kar pieniężnych na ośrodki i zatrzymywaniu dotacji dla nich jest szatański pomysł o zarabianiu na oczekujących pomocy. Media podchwyciły przypadki, gdzie przebywające w ośrodkach osoby żyły tam w urągających człowieczeństwu warunkach. Do tego oczywiście w myśl obowiązujących przepisów miejsca, gdzie zapewniana jest pomoc całodobowa podlegają innym przepisom, niż schroniska i noclegownie. Wyszło tak jak zawsze, czyli ucierpieli najsłabsi, a oszuści mają się dobrze.

Trudno jest zarzucić obecnemu parlamentowi pochylanie się nad najsłabszymi, lecz być może pomiędzy systemowym ukrócaniem naszej demokracji zwróciłby nieco uwagi na zagadnienie zapewnienia opieki i pomocy dla tych, którzy mieszkają na ulicy? Jak wynika z powyższych relacji pilnej zmiany wymaga podejście do osób bezdomnych. Nie powinniśmy zmuszać do decydowania o ich zdrowiu i życiu w obliczu możliwych kar i sankcji. Władze poszczególnych ośrodków pomocy są stawiane przed niefortunnym wyborem, pomóc i uratować komuś życie, czy też postąpić zgodnie z przepisami i wyrzucić znów na ulicę. Jak dotąd rząd zajął się jedynie ustalaniem, które ośrodki działają poza swoimi kompetencjami, zapewniają pomoc całodobową. Minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbieta Rafalska wystosowała apel do samorządów, aby te na swoich podwórkach zidentyfikowały ośrodki działające nielegalnie, czyli bez pozwoleń na opiekę całodobową. Jaka zmiana, takie i jej rezultaty.

Zbyszek Wolski

Polub nas na Facebooku