Lament nad opozycją

Lament nad opozycją
Fot. Aleksandra Perzyńska
Kalendarz

Lament nad postawą opozycji, która w sposób (pardon le mot) frajerski przegrała głosowanie nad wprowadzeniem do obrad sejmu liberalizacji aborcji, osiągnął granice histerii. Jeszcze chwila i usłyszymy zapowiedź pogrzebu PO i Nowoczesnej. Cieszy się PiS i nie tylko on…

Doszło do kompromitacji wizerunkowej obu partii, natomiast w wymiarze realnym nic się nie stało. Zmuszanie polskich kobiet do zachowań katolicko-fundamentalistycznych znajdzie swoje rozstrzygnięcie nie w sejmie, tylko na ulicach.  Bo Polki są w stanie znieść zaglądanie przez  PiS w system sądownictwa, ale nie zniosą zaglądania  „w ten luby zakątek, skąd życia bierzemy początek”.

Platforma wyrzuca na polityczny śmietnik trójkę gamoniowatych posłów, którzy „nie myśleli, że to ważne głosowanie”. W Nowoczesnej Katarzyna Lubnauer mówi naiwnie, że „partia jest młoda i niedoświadczona”. Z boku zaś rolę osiołka ze „Shreka” odgrywa Ryszard Petru: ja wiem, ja umiem, ja potrafię! Czy to znaczy, że wszystko przepadło i PiS będzie po horyzont?

Proponuję nie dramatyzować i zimno ocenić sytuację. Wstrząs opozycji się przyda, sprzyjać będzie oprzytomnieniu po reformie rządu i mobilizacji przed czekającymi ją zadaniami. Cel najbliższy jest jasny – wybory samorządowe w listopadzie. Warto uświadomić sobie, że  k a ż d a  porażka PiS w wyborach będzie w praktyce oznaczała początek serii klęsk rozbestwionej partii Kaczyńskiego. Ale zrobienie tego początku nie będzie łatwe. Więc nie lamentujmy nad sprawami drugorzędnymi i proponuję brać się – to tylko 10 miesięcy – do roboty.

Polub Skwer na facebooku

Andrzej Wiktorowicz