Błazeńskie wojny o nową wersję prawdy

Błazeńskie wojny o nową wersje prawdy
Fot. Katarzyna Pierzchała
polecamy

Twardogłowi wielbiciele historii napisanej niedawno odnowa z IPN wzięli sobie za cel godnego siebie przeciwnika, zwarli się z równie mało elastycznymi odpowiednikami z Izraela.

Powiedzenie, że wspólny wróg jednoczy znów się sprawdziło. W Knesecie partia rządząca dogadała się z opozycją i jednym głosem chcą przegłosować ustawę o tym, że nasz kraj neguje Holokaust. Do tego prowadzą skróty myślowe i ignorancja stosowana. IPN na kanwie wybielania historii najnowszej doszedł do wniosku, że czas karać za wycieczki słowne o polskich obozach zagłady. Włos się jeży na głowie, lecz w ogólnie znikomej wiedzy społeczeństw europejskich o ostatniej wojnie światowej i taki gniot może przejść bez przeszkód. Horyzont rozumienia otaczającego nas świata w popularnym zakresie oznacza ostatnio posty z ostatnich tygodni, natomiast wszelkie wojny trafiły do folderu gdzie poczytać można o jaskiniowcach i dinozaurach. To nie są wyimaginowanego słowa mądrali, który ukończył jakieś studia historyczne. Moja koleżanka pytana przez ze mnie o to z czym kojarzy jej się trzynasty grudnia odparła, że z jakąś wojną. Spuśćmy na to kurtynę milczenia.

Błazeńskie wojny o nową wersje prawdy
Pikieta pod ambasadą Izraela 31.01.2018. Fot. Katarzyna Pierchała

Jeszcze do niedawna wydawało się, że nasz kochany IPN przygnieciony koniecznością weryfikacji tysięcy nazw ulic i wyłuskiwania z nich głęboko ukrytych komunistów wszelkiej maści nie będzie miał mocy stwórczej na poważne zagadnienia. Myliliśmy się. Nagle z podziemi wyrósł temat obozów zagłady przypisywanych nam właśnie. Co prawda trzeba przyznać, że dla bardziej zainteresowanych poczynaniami tego instytutu trwa gdzieś w tle dyskusja z ukraińskim IPNem, ale nie jest zbytnio zajmująca. Małe złośliwości dotyczą braku zgody na stawianie pomników naszym cichociemnym.  Z ciekawszych pomysłów należy odnotować mozolną pracę ukraińskich historyków nad pierwszą i drugą wojną polsko–ukraińską. Pierwsza wojna miała oczywiście miejsce tuż po wojnie światowej, a druga trwała w latach 1942–1947. Dla mniej zorientowanych w tych odległych czasach dodam, że Ukraińcom wyszło, że za czystki etniczne w tych latach wśród ludności polskiej i ukraińskiej odpowiadamy wyłącznie my. Strona ukraińska posługuje się takimi źródłami jakie są dla niej korzystne i stawiają ich punkt widzenia w dobrym świetle. Lubują się dla przykładu w tak zwanym archiwum Mykoły Łebiedia, który po ucieczce na zachód i trafieniu pod skrzydła CIA chciał zrzucić z OUN wszelkie naleciałości o kolaboracji z Niemcami, jak i podejrzenia o antysemityzm. Aby było prościej na Ukrainie można śmiało określić mianem weterana członka UPA, żołnierza Armia Radzieckiej walczącego z Niemcami, jak i żołnierza jakiekolwiek ugrupowania zbrojnego walczącego dziś z separatystami na wschodzie kraju. Cóż, co kraj to pomysł na własną historię.

Rozliczyć się z sąsiadami

Błazeńskie wojny o nową wersje prawdy
Pikieta pod ambasadą Izraela 31.01.2018. Fot. Katarzyna Pierzchała

Nie wiem kiedy ze strony IPN wyjdzie cios wobec Szwedów za potop, albo utyskiwania na Mongolię i huczną wizytę ich wojsk w średniowieczu. W dalszej kolejności powinni oberwać Litwini, za to, że dali sobie odbić stolicę przez zbuntowaną dywizję Żeligowskiego w latach dwudziestych. Z Czechami też nie będzie spokoju, to przez nich musieliśmy uczestniczyć w podbojach hitlerowskich przed II wojną światową, aby zająć Zaolzie. Zewsząd piętrzą się nierozstrzygnięte spory, a Niemcy jak nie zapłacili nam reparacji wojennych, tak dalej nie chcą ich płacić. Czekając wciąż na bajońskie sumy z Niemiec pozostaje pochylić się nad konfliktem z Żydami. Pomysł na wytykanie czegokolwiek Izraelitom nie jest nowy. Zaczęło się już w starożytnym Egipcie, później miało z nimi na pieńku Cesarstwo Rzymskie, w średniowieczu dalej nie było spokoju w tej materii. W czasach nam bliższych Żydzi dzięki swojej pracowitości za bardzo się dorobili i znów brakowało im przyjaciół. Nie poradził sobie z nimi na szczęście ani nazizm, a ni komunizm. Czyli w finale trafili na nas.

Z tym udowadnianiem nam negowania Holokaustu nie będzie łatwo. Rozumiem, że Żydzi powinni nam wyłuszczyć wszelką współpracę z hitlerowcami. Nie było tego wiele. Jeśli będziemy dokładni to trzeba wspomnieć o Goralische Waffen SS Legion, który liczył dwieście osób, ale większość z nich szybko zdezerterowała, jakoś nie czuli się w tej roli dobrze. Pewnie na pęczki można tez wymieniać poszczególne osoby z różnych pobudek współpracujące z okupantem, lecz nadal dowody są słabe.

Na własną prośbę pchamy się do bijatyki z diasporą żydowską rozsianą po całym świecie, tylko dlatego, że IPN i podobni mu w przekonaniach ludzie śnią o biało – czarnej historii, gdzie my zajmujemy stale miejsce tych dobrych.  Naszym twardogłowym pozostaje sięgnąć po broń ostateczną i przypomnieć o tym, że to właśnie Żydzi zabili Jezusa, który jak wynika z dociekań niektórych działaczy religijnych prawdopodobnie mógł być Polakiem.

Zbyszek Wolski

Polub nas na Facebooku