Indeks demokracji 2017 nie pozostawia złudzeń

Indeks demokracji 2017
Grafika Obywatel Janek
polecamy

Jak co roku The Economist przygotował ranking krajów, w którym określił poziom wolności ich obywateli. Polska na 53 pozycji pośród 167 krajów.

Nie żyjemy niestety w doskonałym świecie. Na ponad 160 krajów ujętych w zestawieniu zaledwie mniej niż 20 może pochwalić się statusem pełnej demokracji. Około 60 posiada miano demokracji niedoskonałej, w tym gronie i Polska. Kolejnych 40, aby nikomu nie ubliżać, oznaczono jako ustrój mieszany, a ostatnie 50 krajów znalazło się w ogonie z łatką ustroju autorytarnego.

Indeks demokracji 2017
Grafika: The Economist

Analitycy z The Economist w swojej pracy przyjęli następujące kryteria oceny poziomu wolności: proces wyborczy i pluralizm, funkcjonowanie rządu, współuczestniczenie w życiu politycznym, kultura polityczna oraz swobody obywatelskie. Kryteria te nie są łaskawe dla rządzących, poza krajami w pełni demokratycznymi znalazły się Stany Zjednoczone i Japonia, ale wraz z Botswaną, Surinamem i Mongolią.

Na czele stawki w gronie państw o pełnej demokracji od dłuższego czasu utrzymują się kraje skandynawskie, a przede wszystkim Norwegia. Z krajów leżących poza Europą zaliczają się do tego elitarnego grona tylko Nowa Zelandia, Kanada, Australia, Urugwaj i – co ciekawe – Mauritius. Listę krajów o niedoskonałej demokracji otwierają Stany Zjednoczone, a zamyka Ekwador. Państwa o mieszanym ustroju to Albania, ale również Nepal, Kenia i Mozambik. Za kraj najbardziej totalitarny od lat uznawana jest nie bez przyczyny Korea Północna.

Jest nadzieja na świecie na demokrację, ale nie u nas. Najwyższy wzrost poziomu demokracji odnotowały Gambia i Gujana, natomiast najbardziej straciły tu Indonezja i Indie.

Regres w Europie Wschodniej

Źle dzieje się również w Europie Wschodniej. Ocena poziomu demokracji z roku na rok jest coraz niższa i obecnie jest najniższa od ponad dziesięciu lat, czyli od początku publikowania rankingu The Economist. Za główne powody takiego stanu rzeczy uznano słabość kultury politycznej, chaos w trwających nadal transformacjach ustrojowych, trudności w wypracowaniu skutecznych instytucji chroniących rządy prawa i wszechobecną korupcję. Na 28 krajów tego regionu 12 to demokracje niedoskonałe, wadliwe, 11 to ustroje mieszane, a pozostałe to kraje autorytarne. Polska od 2006 roku w globalnym indeksie demokracji spadła z poziomu 7,3 do 6,67, najwięcej – co znamienne – straciliśmy w ciągu ostatnich dwóch lat. Jesteśmy notowani na 53 pozycji pośród 167 krajów, chociaż startowaliśmy z 46 lokaty. W ciągu ostatniego roku spadliśmy o jedno miejsce. Byłoby gorzej, jednak tendencja spadkowa w tej części Europy pozwoliła nam upadać równo wraz z innymi.

Za powód upadku demokracji w naszym regionie uznaje się szeroko rozumiany spadek zaufania do rządów i partii politycznych. Naprawdę gorzkie słowa wypowiedziano, wspominając o PiS-ie i Jarosławie Kaczyńskim. PiS określono jako nacjonalistyczną, prawicową i konserwatywną partię, która demontuje instytucje demokratyczne. Wspomniano o zniszczeniu Trybunału Konstytucyjnego, kontroli mediów publicznych, sytuacji w służbie zdrowia, ograniczeniu prawa do zgromadzeń oraz zmianach w mianowaniu sędziów. Przypomniano o uruchomieniu artykułu 7 i sankcjach, jakie możemy ponieść w związku z tym. Jesteśmy postrzegani jako bliscy sojusznicy Węgier w polityce europejskiej. Małą pociechą jest fakt, że mamy ponoć zablokować pełne uruchomienie artykułu 7 wobec Węgier, za co Orban ma nam odpłacić tym samym. Aby uzupełnić obraz Polski roku ubiegłego dodano informację o wycince Puszczy Białowieskiej, ograniczanie dostępności antykoncepcji oraz faszystowskie symbole na marszu 11 listopada.

Symbolem demokracji są wolne media, z tym tez nie jest najlepiej na świecie. Tylko 18 % państw może pochwalić się w pełni wolnymi mediami. W prawie 30 % krajów wolne media nie istnieją. Po wyczynach PiS-u nasze media zostały określone jako w dużej mierze niewolne. Zostaliśmy tu sklasyfikowani blisko wspomnianej już Mongolii, Nepalu, Sierra Leone, Ugandy, Angoli i Ukrainy.

Jeśli ktoś jeszcze miał wrażenie, że ostatnie wolne media w Polsce rozdmuchują niepotrzebnie jakieś brednie, to może już zaczynać zmieniać zdanie. Ocena sytuacji w naszym kraju dokonana przez The Economist jest zdumiewająco zbieżna z wizerunkiem jaki przedstawiają wspomniane media. Poczynania Kaczyńskiego nie tylko u nas odbierane są jako sprawny demontaż społeczeństwa obywatelskiego. Pozycja w rankingu może mniej lub bardziej smucić, jednak znacznie gorsze są długotrwałe następstwa jej akceptowania. Nie chciałbym w kolejnych latach odszukiwać pozycji Polski w rankingu w towarzystwie coraz bardziej egzotycznych krajów.

Tak się składa, że tabelki i procenty to ulubione narzędzia świata biznesu. Jeśli ubijemy dużo piany i wylejemy kubły pomyj na naszych oponentów, to poczujemy się spełnieni. W tym samym czasie wielki kapitał przeliczy sobie jeszcze raz ryzyko inwestowania w bananowej republice nad Wisłą i postawi nowe fabryki gdzieś, gdzie jest bardziej przewidywalny rząd. Na początek z inwestycji w Polsce zrezygnował koncern BMW. Możemy liczyć niestety na kolejne zwroty akcji w rokowaniach z poważnymi inwestorami.

Zbyszek Wolski

Polub nas na Facebooku