Działacze „Zielonych” uniewinnieni

Warszawski sąd wydał wyrok w sprawie zarzutu znieważenia znaku Polski Walczącej. Czwartkowa rozprawa była kolejną, którą pokazała jak bardzo policja stara się walczyć z opozycją i jak jej to nie wychodzi.

Przypomnijmy, że policja po Marszu Godności 18 czerwca 2016 r. oskarżyła działaczy „Zielonych” tj. Małgorzatę Tracz, Marcina Krawczyka i Elżbietę Hołoweńko (autorkę grafiki). Podczas marszu to oni nieśli zielony transparent ze znakiem Polski Walczącej. Na końcach kotwicy autorka projektu dorysowała symbole płci oraz napis „Nie-podległa”. Policja oskarżyła ich o znieważenie symbolu Polski Walczącej i domagała się grzywny.

Działacze "Zielonych" uniewinnieni
Fot. Marek Kossakowski

Autorka grafiki podkreślała wielokrotnie swój szacunek do znaku PW. Elżbieta Hołoweńko podczas rozprawy przyznała, że znak Polski Walczącej jest dla niej bardzo ważny. W powstaniu warszawskim, jak mówiła, walczyły jej babcia i matka. Także dla niej, osoby związanej z Partią „Zielonych” znak jest odzwierciedleniem „przekonań i walki o prawa kobiet” i ma ukazywać równość kobiet i mężczyzn. Co ważne transparent od 2013 r. był używany podczas wielu demonstracji i do tej pory policja nie interweniowała.

Sędzia w uzasadnieniu wyroku stwierdził, że prawo pozwala na przerabianie symboli narodowych jeśli nie prowadzi to do ich znieważenia. Sędzia Leszek Parzyszek wytykał kompromitujące, nawet dla początkujących prawników, błędy, które w apelacji popełnili policjanci. Wskazywał na niski poziom redakcyjny tej apelacji i błędy merytoryczne. Policja w apelacji przedstawiała za to swoją, konkurencyjną ocenę dowodów, w dodatku opierając się na zeznaniach jednego świadka. Jak stwierdził sędzia, funkcjonariusze przeszli samych siebie, formułując w swej apelacji wniosek końcowy.

Działacze "Zielonych" uniewinnieni
Fot. Marek Kossakowski

Na sali nie był obecny przedstawiciel policji, ale był przedstawiciel Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka oraz sympatycy „zielonych” i ruchów kobiecych. Wyrok skomentował Marek Kossakowski, który wraz z Małgorzatą Tracz przewodniczy Partii Zieloni: Przed żadnym niezależnym sądem inny wyrok zapaść nie mógł. Oskarżenie było absurdalne, co wykazał nasz obrońca w swoich mowach i co przyznali sędziowie orzekający w obu kolejnych instancjach. Ich obszerne rzeczowe uzasadnienia wyroków uniewinniających zrobiły na mnie duże wrażenie. Nawet odwołująca się od wyroku pierwszej instancji policja chyba nie wierzyła w sensowność tego co robi, bo apelacja była napisana niechlujnie, a przedstawiciel policji nie pofatygował się nawet do sądu, by jej bronić. Nawet jeżeli była presja polityczna na wydanie wyroku skazującego, to sędziowie jej nie ulegli. Cieszy, że wyroków uniewinniających w procesach politycznych jest ostatnio niemało. Widać, że sędziowie nie są gotowi sprzeniewierzać się swej niezawisłości.

Policjanci nie mają szczęścia…

Warto wspomnieć, że w styczniu warszawski sąd uznał, że policyjne zatrzymania 40 Obywateli RP przed marszem narodowców w Warszawie było bezzasadne i nieprawidłowe. Sąd zawiadomi prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez funkcjonariuszy. W dniu Święta Niepodległości policjanci zarekwirowali ich baner „Warszawa Zhańbiona” – i jak orzekł sędzia Jakub Kamiński organ prowadzący śledztwo powinien jednoznacznie wskazać dowodem na popełnienie jakiego przestępstwa ma być zatrzymywany przedmiot. A ponieważ policja tego nie wykazała, uznał, że policjanci i tutaj dopuścili się złamania prawa.

Działacze "Zielonych" uniewinnieni
Fot. Magda Wielgołaska

Także w styczniu sąd uznał za zasadne zażalenie Adama Czerwońca (Obywatele RP) na zatrzymanie przez policję, do którego doszło 1 sierpnia 2017 roku podczas marszu ONR. Adam po próbie rozmowy z funkcjonariuszem, został uderzony łokciem w brzuch, a potem przewrócony na ziemię, skuty kajdankami i przewieziony na komendę policji przy ul. Wilczej. Sędzia Adam Pruszyński był zdania, że co prawda zatrzymanie było zasadne, ale nieprawidłowe – użyto nieadekwatnych do okoliczności, nad wyraz dotkliwych i niezasadnych środków przymusu bezpośredniego, a na dodatek wbrew prawu zatrzymywany nie został wcześniej uprzedzony o możliwości zastosowania takich środków.

W grudniu Sąd Rejonowy dla Warszawy-Żoliborza w Warszawie odmówił wszczęcia postępowania przeciwko Lucynie Łukian. O ukaranie Lucyny wnioskowała komenda komisariatu policji, gdyż jej zdaniem zorganizowała zgromadzenie bez wymaganego zawiadomienia oraz umieściła baner w miejscu publicznym do tego nieprzeznaczonym i bez zgody zarządzającego tym miejscem. Jak stwierdził sędzia zarzucane jej czyny nie zawierają znamion wykroczenia.

AD

Konferencja przed rozprawą apelacyjną w sprawie znaku Polski Walczącej.

Posted by Partia Zieloni on Wednesday, February 21, 2018

Polub nas na Facebooku