Bitwa o żołnierzy wyklętych

Bitwa o żołnierzy wyklętych
Fot. Rafael Zamojski
polecamy

W podobnych marszach lubowali się hitlerowcy, więc wzorce nie są najlepsze. Prochy ofiar mają na butach narodowcy z Warszawy, Lublina, Katowic, Kalisza, Łodzi, Chojnic, Szczecina, Białegostoku, Jaworzna…

Bitwa o żołnierzy wyklętych
Protest w Łodzi. Podobnie jak w Bydgoszczy policja spisała wyłącznie stojących w milczeniu obywateli, a nie narodowców organizujących obchody.Fot. Rafael Zamojski

Nowomowa dość nachalnie indoktrynująca kult żołnierzy wyklętych jest systematyczna i zaczyna być skuteczna. Wszystko przez pewną dozę ignorancji stale towarzyszącej ogólnie pojmowanej opinii społecznej. Młodzi, jak i nieco starsi, którym trudno zarzucić bywanie w bibliotekach, pokochali jakiś czas temu odzież patriotyczną, a wraz z nią patriotyczny sprzęt sportowy, czyli kije bejsbolowe z dość tajemniczą dla nich cyfrą czterdzieści cztery. Ulica wygląda odtąd znacznie barwniej, jeśli tak można to określić. Kolorowe koszulki z godłem dywizjonu 303 czy też malownicze wizerunki husarii nie budzą wątpliwości. Każdy nosi co lubi i nie warto o to kruszyć kopii. Gorzej sprawa wygląda z wyklętymi, których niebawem znajdziemy, otwierając lodówkę.

Bitwa o żołnierzy wyklętych
Łódź Fot. Rafael Zamojski

A wszystko przez upływający nieubłaganie czas. Mój nieżyjący już ojciec wspominał czasy, kiedy w latach pięćdziesiątych odbywał zasadniczą służbę wojskową. Miał szczęście, ponieważ był kierowcą jakiegoś oficera i nie musiał biegać po lesie. Problem jednak w tym, że cały czas miał przy sobie broń maszynową gotową do strzału, ponieważ właśnie w tych lasach czekali ludzie, czasami ich widywał, którzy chcieli go zabić w sprzyjających dla nich okolicznościach. Jeśli przy tematach rodzinnych jesteśmy, to wspomnę jeszcze relację mojego teścia, który w momencie, gdy skończyła się wojna był młodym chłopcem. To co zapamiętał z tych szalonych czasów, to obawa o napad ze strony wyklętych, kiedy ze swym ojcem handlował czym się dało. Panowie partyzanci czekali po prostu przy drodze z bronią w ręku na samochody lub furmanki, zatrzymywali je i brali co chcieli, argumentując swe postępowanie koniecznością wsparcia dla nich. Jeśli w oczy zagląda głód, wówczas trudno mówić o patriotyzmie. Pojawia się zwykły bandytyzm. Najbardziej wymowny jest wizerunek partyzantów czasu wojny i tych samych, lecz już powojennych. Ci z czasów wojny najbardziej zabiegali o broń i amunicję, natomiast powojenni lubili nosić skórzane płaszcze, kunsztowne mundury, a przede wszystkim czerpali z życia garściami. Do dziś teść pamięta ich zapewnienia, że kiedyś wjadą do miasta, w którym mieszkał, na białych koniach.

Narzucani „bohaterowie”

 

Grafika - Eugeniusz Skorwider
Grafika – Eugeniusz Skorwider

Żołnierze wyklęci pasują doskonale do wzorca Polaka serwowanego nam przez partię rządzącą. Powinniśmy przecież być nacjonalistami, antysemitami, a do tego brać udział w każdej krucjacie ogłoszonej z Torunia. W podręcznikach do historii dla szkoły podstawowej pojawiły się cytaty z Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”, który wraz ze swym oddziałem zamordował kilkadziesiąt osób w miejscowości Dubinki. Głównym powodem był fakt, że byli Litwinami. W zeszłym roku ówczesny rozrzutny minister obrony Macierewicz potwierdził stopień majora dla Józefa Kurasia „Ognia”. Problem w tym, że „Ogień” awansował się na ten stopień samodzielnie, po tym jak zdezerterował z Milicji Obywatelskiej i zaczął najzwyklej w świecie grabić i mordować kogo się dało. Słowacki odpowiednik IPN oraz Towarzystwo Słowaków w Polsce chcą wszczęcia śledztwa w sprawie zbrodni „Ognia” na ich rodakach ze Spiszu i Orawy. Kombatanci z Armii Krajowej już dawno odcięli się od niego, twierdząc, iż należy odprawić mszę za wszystkich ludzi, których zabił osobiście lub z pomocą swego oddziału. Naliczono ich czterystu trzydziestu. Władysław Łukasiuk „Młot” został zastrzelony przez swojego podwładnego, zaraz po tym jak osobiście zastrzelił jego brata, również partyzanta. Uznał on, że samo podejrzenie, ciążące na mieszkańcach wsi Czaje-Wólka, o współpracę z Urzędem Bezpieczeństwa, to nie jest wystarczający powód, aby ich rozstrzelać. Partyzant nie wykonał rozkazu, odmówił dokonania zbrodni na cywilach, dlatego zastrzelił go na miejscu jego własny dowódca.

Bitwa o żołnierzy wyklętych
W Kaliszu młodzież ubrana na czarno z wulgaryzmami na ustach kontra ludzie, którym zależy na prawdzie. „Patriotyzm to miłość, nacjonalizm to nienawiść” kontra „A na na drzewach zamiast liści będą wisieć komuniści”. Fot. Jan Strychalski

Trzeba zwrócić uwagę, że kult wyklętych zaczyna ewoluować. Do grona wielkich bohaterów dołączyli niepostrzeżenie żołnierze Narodowych Sił Zbrojnych. Premier Morawiecki osobiście odwiedził ich groby podczas swojej ostatniej wizyty w Niemczech. Bardzo mało widzów telewizji narodowej zadało sobie pytanie, skąd mogły się tam właśnie wziąć te groby? Teza o tym, że byli tak waleczni, że pogonili okupanta aż tak daleko jeszcze nie padła w mediach, lecz przyszłość może i tu nas zaskoczyć.

Dobrzy kolaboranci, bo nasi

Fakty są mało budujące. Brygada Świętokrzyska Narodowych Sił Zbrojnych w porozumieniu i we współpracy z Niemcami wycofała się przez Śląsk i Czechy oraz dalej aż do Niemiec pod naporem wojsk rosyjskich. Wszystko przez to, że wcześniej najważniejszym celem tej jednostki, jak i jej podobnych, było zwalczanie radzieckich partyzantów, jak również współpracujących z nimi partyzantów z Armii Ludowej. O komunistach we wszystkich formach, tych domniemanych również nie trzeba wspominać. Pojęcie kolaboracji stanie się w najbliższym czasie dość złożone. Zapewne kolaborantami nie będą ci nasi, to znaczy ich, natomiast pozostaną nimi wszyscy wymienieni w poszczególnych programach informacyjnych Jacka Kurskiego.

Bitwa o żołnierzy wyklętych
Kalisz. Fot. Jan Strychalski

Mniej zaangażowanym w śledzenie minionych dziejów czytelnikom powiem, że marsze z pochodniami, będące przejawem patriotyzmu, to nie jest nowość. Dziś na ulicach Warszawy, ale też Lublina, Katowic, Kalisza, Łodzi, Chojnic, Szczecina, Białegostoku, Jaworzna, właśnie odbywają się takie sceny. Co prawda bez swastyk, ale pod równie absurdalnymi sztandarami. Mniejsza z jakością szablonu, bardziej skupmy się na ostatecznym zakończeniu tej historii. Propagowanie agresji i przemocy na dłuższą metę nie opłaci się żadnej władzy. To wskazówka dla obecnych rządzących. Nie chodzi mi o chronienie tych, co dziś rządzą, lecz próbuję ochronić tych, co demonstrują. Z jednej i z drugiej strony policyjnego kordonu.

Zbyszek Wolski

Dzień ofiar „żołnierzy wyklętych” w Płocku

Dzień ofiar „żołnierzy wyklętych” w PłockuW Płocku uczciliśmy ofiary cywilne w szczególności dzieci, które zostały zamordowane przez niektóre oddziały NSZ dowodzone przez bandytów i zwyrodniałych morderców. Relacja Andrzej Szulinski

Posted by Video-KOD on Saturday, March 3, 2018

Bitwa o żołnierzy wyklętych
Padło pytanie „Dlaczego przeszkadzamy tym młodym ludziom, którzy przecież flagę polską mieli i nic złego nie krzyczeli?”. Pytająca nie miała pojęcia, że w uroczystościach w Łodzi brało udział ONR. Fot. KOD Łódzkie
Polub nas na Facebooku