MiM w kontrze do PiS

W sierpniu 1980 r. na murze Stoczni Gdańskiej podczas strajku wisiał transparent „Kobiety nie przeszkadzajcie nam, my walczymy o Polskę.” Wobec moich bohaterek nikt nie odważyłby się na taki napis.

Czy była to wiadomość dla żon, które chciały powrotu swoich mężów czy raczej prośba do tych pań, które nie chciały zakończenia strajku, bo nie wszystkie żądania zostały spełnione? Gdy zadowoleni z podwyżki robotnicy zakończyli strajk i chcieli opuścić stocznie, zamknęły bramy rozpoczynając tym samym strajk solidarnościowy. Ich następczynie, które od dwóch lat wychodzą protestować, szybciutko zamazałyby ten napis; zresztą, który z panów odważyłby napisać coś takiego? W kolejnym artykule z cyklu „Kobiety Demokracji” chcę pokazać Monikę, „tę od Scyzoryków” i Mirosławę z Lubuskiego.

Monika

MiM w kontrze do PiS
Kilka dni temu w Kielcach odbyło się pierwsze szkolenie dla osób, które chcą się zaangażować w Obywatelską Kontrolę Wyborów. Monika (na zdjęciu) jest orędowniczką tej akcji. Fot. Świętokrzyski Komitet Obrony Demokracji..

Szefowa „scyzoryków”, czyli przewodnicząca KOD Świętokrzyskie, Monika Szafraniec, 3 grudnia 2015r. pojechała z Kielc do Warszawy pod Trybunał Konstytucyjny na rotacyjną pikietę. Decyzję podjęła, słuchając w samochodzie radiowej transmisji z obrad. – Sama się nieraz zastanawiałam, dlaczego to zrobiłam, ale musiał to być bardzo silny impuls –przyznaje. – Pamiętam pytanie córki: „Mamo, ale co się stało, że tak po prostu wsiadłaś do samochodu i nagle tam pojechałaś?” Na pewno od samego początku towarzyszył mi niepokój o niszczenie podstaw demokratycznego państwa, wizja odbieranej wolności, brak tolerancji dla innych poglądów. Może dlatego, że zdawałam maturę w roku 1989, miałam wrażenie, że to, co w ciągu 26 lat zostało zbudowane w Polsce po upadku komunizmu, zaraz legnie w gruzach. Dwa dni później, czyli 5 grudnia 2015r. poszłam na spotkanie założycielskie świętokrzyskiego KOD-u i od razu 12 grudnia wyruszyliśmy z Elą Pytlarz autokarem z Krakowa na marsz do Warszawy, a pięć dni później entuzjastycznie organizowaliśmy z grupą kilkunastu osób manifestację w Kielcach. I tak to się zaczęło…

W KOD zaangażował się też jej mąż i tata. Przyznaje, że dwoje dorosłych dzieci, córka i syn, dwudziestokilkulatkowie, jeszcze nie czują, że im się coś odbiera, może dlatego, jak mówi Monika, że „oddychają wolnością od urodzenia”.

Mirka

MiM w kontrze do PiS
Mirosława zawsze znajdzie czas na przyłączenie się do akcji w innym regionie, tym razem zdjęcie z maja w drodze na warszawski marsz. Fot. z archiwum bohaterki

Mirosława Kędziora jest starsza od Moniki. Ma też nieco więcej czasu, bo od 8 lat jest na emeryturze. – Mam troje dorosłych dzieci i 6 wnuków oraz męża, byłego samorządowca – mówi. – Zajmowałam się organizowaniem szkoleń oraz konferencji dla jednostek administracji państwowej i samorządowej dotyczących zmieniającego się prawa.

Ze względu na swoją pracę, była wyczulona na pierwsze sygnały zmieniającej się rzeczywistości… Pewnego wieczoru w październiku 2015 już kładła się spać, ale ciągle włączony był telewizor. I gdzieś koło godziny 23 słyszy, że w sejmie jest awantura. Poszło o ustawy dotyczące Trybunału Konstytucyjnego i nie uznanie wyboru trzech sędziów. – Byłam przerażona – wspomina. – Zorientowałam się, że PiS rozpoczyna proces podporządkowywania sobie TK i likwidacji trójpodziału władzy, czyli – zamach na demokrację. Wkrótce dowiedziałam się, że powstał Komitet Obrony Demokracji i założył go Mateusz Kijowski. Po jakimś czasie okazało się, że zaczęły powstawać takie komitety w różnych województwach. W naszym województwie p. Robert Krzych z Międzyrzecza założył stronę KOD. Pierwsze otwarte spotkanie zainteresowanych osób odbyło się w Gorzowie w grudniu 2015r. w restauracji Symfonia. Poszłam tam z moją siostrą Grażyną Pytlak, znaną opozycjonistką z czasów PRL i stanu wojennego. Tam poznałam wielu ludzi oburzonych i zdających sobie sprawę z grozy obecnej sytuacji. Postanowiliśmy działać. Pierwszym naszym działaniem był protest w grudniu 2015r. w sprawie Trybunału Konstytucyjnego. Przyszło ok. 400 osób. Uznałam wtedy, że muszę robić to, co tylko mogę. Miałam ksero, więc wydrukowałam wiele ulotek, wzięłam flagę unijną i przyszłam, a moi nowi znajomi ze spotkania w Symfonii (pamiętam z tego czasu przede wszystkim Roberta, Agnieszkę, Bartka i Leszka), tak naprawdę wszystko zorganizowali. Udało się. Potem były następne spotkania i protesty związane z niepublikowaniem wyroków Trybunału Konstytucyjnego i kolejnymi ustawami łamiącymi Konstytucję. To wszystko początkowo organizowali przede wszystkim moi koledzy, ja jedynie pomagałam.

Działania

Sukcesem Moniki z Kielc są sukcesy jej regionu; sporo się dzieje – akcje plakatowania, spotkania, wykłady, marsze i pikiety. Ostatnio na rynku oraz w innych miejscach w Kielcach zawisły plakaty z uchwałami małopolskich sędziów. Znajdują się na nich fragmenty uchwał, w których sędziowie apelują do swoich kolegów, aby nie przyjmowali proponowanych im przez Ziobrę awansów, a jeśli już to zrobili, by zrezygnowali z tych funkcji. Plakaty takie wisiały w kieleckich sądach, ale zerwano je. – My się nie poddajemy – mówi Monika. – Tam na końcu jest taki apel, który nie mogliśmy zostawić bez odpowiedzi: „Prosimy obywateli Rzeczypospolitej Polskiej o obronę, w granicach obowiązującego prawa, konstytucyjnego porządku prawnego. Bez niezależnych sądów nie ma ani demokracji, ani należytego poziomu ochrony praw i wolności obywatelskich, w tym zwłaszcza prawa do rzetelnego procesu, ani też szacunku dla godności ludzkiej.”

MiM w kontrze do PiS
Album z gorzowskimi pejzażami, którą grupa obdarowuje swoich gości, otrzymuje tym razem Adam Strzembosz. Fot. z archiwum bohaterki

Mirosława wspomina: – W kwietniu 2016r. moi koledzy – myślę, że Agnieszka przede wszystkim – zorganizowali spotkanie z prawnikiem konstytucjonalistą dr. Witoldem Pahlem (obecnie wiceprezydentem Warszawy), który omówił podstawowe sprawy: dlaczego Konstytucja jest tak ważna i na czym polega dotychczasowe jej łamanie przez PiS. Spotkanie bardzo mi się podobało i wiele wyjaśniło. Wtedy zaczęłam chodzić na spotkania Klubu Obywatelskiego. No i pomyślałam sobie: dlaczego w ramach KOD nie mam robić tego, co od wielu lat zawodowo robię i potrafię –  organizować spotkania z ciekawymi ludźmi, ważnymi dla demokracji. Zaczęłam od czegoś pozornie mniej poważnego. Zaprosiłam do Gorzowa Klaudię Jachirę, znaną z bezkompromisowej satyry politycznej umieszczanej w mediach społecznościowych. Zafascynowało mnie, że ona się nie boi, lecz jasno w sposób żartobliwy krytykuje absurdy obecnej władzy i stanowionego przez nią prawa. Spotkanie cieszyło się dość dużym powodzeniem. Przyszło ok. 80 osób. Spodobało się tak, że po dwóch latach, na prośbę uczestników tamtego spotkania, Klaudia znów przyjeżdża do Gorzowa. Nie było jednak tak, że sama to zorganizowałam – po pierwsze skonsultowałam to z kolegami i zrobiliśmy to razem. Było dużo pracy: ulotki, nagłośnienie sprawy, załatwienie sali, przygotowanie rekwizytów, napisanie artykułu o Klaudii itd. Ja tylko spięłam to organizacyjnie.

Jak się to udało, to zaczęła zapraszać następnych gości. Kogo tam nie było: Lech Wałęsa, Józef Pinior, Mateusz Kijowski, sędzia Jerzy Stępień, Andrzej Celiński, prof. Andrzej Rzepliński, ksiądz Michał Lemański, red. Adam Michnik, prof. Adam Strzembosz i prof. Ewa Łętowska. – Trzeba jednak jasno powiedzieć – bez współpracy i zaangażowania gorzowskiego KOD, a obecnie ze Stowarzyszenia Obywatele GW 66-400 oraz często Komitetu Obywatelskiego, zorganizowanie tych spotkań byłoby niemożliwe. Oprócz mediów „dużych” bardzo pomaga nam lokalna telewizja Teletop, Gazeta Wyborcza, Gazeta Lubuska, gazety internetowe oraz życzliwość wielu ludzi. Bez nich niewiele by się udało, a przecież wszystko jest realizowane minimalnymi kosztami. Wiosną 2016r. okazało się, że zgodnie z przyjętym statutem KOD Robert i Agnieszka muszą odejść, a naszym przewodniczącym w Gorzowie został Leszek Pielin.

– Jesienią 2016r. założyliśmy stowarzyszenie Obywatele GW 66-400, które stara się reagować na najważniejsze wydarzenia – dorzuca. – I tak co tydzień od lata 2016 roku jesteśmy na ulicy z LITERIADĄ wg pomysłu Mateusza Kijowskiego, którą u nas zaproponowała Monika Twarogal. Dostosowujemy się do haseł ogólnopolskich, ale jest to także miejsce do reagowania na różne wydarzenia wstrząsające Polską, np. śmierć Piotra Szczęsnego – „szarego człowieka”.

Co dalej?

Także dla Moniki ważna jest przyszłość, bo bardzo często KOD tylko reagował na działania PiS, a nie wyprzedzał ich ani nie proponował czegoś swojego. – Ruszyliśmy z ogólnopolskim projektem Obywatelska Kontrola Wyborów – mówi. – Zapraszamy tych, dla których ważny jest demokratyczny porządek prawny w Polsce i nie chcą jakiegokolwiek manipulowania przy wyborach. W naszym województwie szukamy około tysiąca osób do kontrolowania procesu wyborczego, ale im więcej chętnych, tym lepiej. Widzimy już, jak zmiany ordynacji wyborczej powodują zamieszanie – choćby sprawa kamer w lokalach wyborczych.

Mirosława wraz z innymi przygotowuje 14 marca spotkanie z profesorem Marcinem Matczakiem, a na 19 kwietnia debatę związaną z nowym kodeksem wyborczym, na którą zaproszono sędziego Jerzego Stępnia, prezydenta Nowej Soli Wadima Tyszkiewicza i gorzowskiego blogera Roberta Bagińskiego. – Co jakiś czas jeździmy na demonstracje do Warszawy. Ale organizujemy je także w Gorzowie, m.in. w sprawie ograniczania niezależności polskiego sądownictwa – mówi. Latem uczestniczyło w nich ponad 1000 osób, więc jak na 120-tysięczne miasto i tak sporo.

Kobiety demokracji wokół nich

Monika mówi zdecydowanie: – Mogę na nie liczyć: Małgorzata, Dagmara, Ewa, Jola, Lidka (Palacz, od niedawna wraz z Moniką jest w zarządzie grupy), Iza, Paulina, Anita, Jagoda i inne – pomogą, zorganizują, uchwycą każdą ulotną chwilę na zdjęciu, zbiorą podpisy, będą na PiKOD-zie. Jednak podczas wyborów do zarządu regionu nie chciały dać się namówić na kandydowanie, wolą wspierać. Przy organizacji Czarnego Wtorku w Kielcach udało nam się zjednoczyć kobiety z różnych środowisk, ruchów społecznych, partii i stowarzyszeń. Współpraca układała nam się świetnie w gronie kilkunastu organizatorek, pewnie dlatego, że nie czułyśmy rywalizacji, tylko zjednoczenie we wspólnym celu. Tak powinno być.

Pytam także Mirosławę: – To trudne pytanie. Bo trzeba by wymienić wszystkie „dziewczyny”, czyli panie , które w Gorzowie działają, w naszym Stowarzyszeniu i nie tylko. To np. jest Irenka Leśniak, Monika Twarogal (obecnie założyła swoje stowarzyszenie FRONT 2018), Grażyna Pytlak czy Ela Łukszo, Magda Kik, Krysia Arciszewska, Maryla Tężycka i wiele innych osób, jak np. posłanka Krystyna Sibińska z PO, która z wielkim sercem współpracuje z nami. Są to osoby, które działają w różny sposób i w wielu sprawach. Poznałam też wiele osób z województwa Lubuskiego , ale wymienię przede wszystkim Zosię Szozdę z Zielonej Góry (Koalicja Demokratyczna, Pociąg do Tolerancji), Teresę Tomaszewską z ZG oraz Wandę Winczaruk z Żagania. Ale poznałam też wiele świetnych kobiet z całej Polski, np. Joanna Darecka z Poznania czy też Kasia Witek z Łodzi, które pomogły mi w kontaktach.

Straty i zyski?

– Stratą dla mnie jest po prostu to niszczenie mojego kraju – wyznaje Mirosława. – Tego, co przez kilkadziesiąt lat wywalczono i wypracowano z wielkim trudem. I ja, jak i wszyscy którzy o ten kraj walczyli ponad 30 lat temu, muszą teraz to oglądać. Dla mnie i dla wielu jest to niebywałe upokorzenie. Plucie w twarz. Zyskiem jest to, co robię, czyli poznanie wspaniałych ludzi w całym kraju i w moim mieście czy współpraca z działaczami KOD i innymi środowiskami, którym zależy na odzyskaniu demokratycznej Polski. Dla mnie i dla mieszkańców Gorzowa – i nie tylko – ważne jest, że dzięki naszym działaniom przyjeżdżają do nas ludzie z całego województwa i kraju.

I dodaje: – Monikę Szafraniec z KOD Świętokrzyskie „złapałam” na chwilę przed balem sylwestrowym. Zgadnijcie, z kim spędzała ostatni wieczór 2017 roku? I z kim spędzała Sylwestra 2016/17? Podobny Sylwester, koderów i nie koderów, ale demokratów odbył się przed sejmem w tym i w poprzednim roku. Tak, każda z nas zyskała „dzięki” PiS setki znajomych, także w realu. Każda ma świadomość, że może do innej zadzwonić i uzyskać pomoc nie tylko w obszarze działań społecznych. Siła kobiet!

Są solidarne – podobnie jak ich poprzedniczki sprzed kilku dekad. Od razu proponują „jeszcze opisz Magdę, Jolę, Gosię”. Doceniają siebie, ale także inne dziewczyny. Ela Pytlarz mówi, że „kobiety w demokracji mają podobno równe prawa, ale zasługi także, o czym warto pamiętać, a nie zawsze tak jest”. I to chyba ważne przesłanie, zwłaszcza w Dniu Kobiet.

Katarzyna Wyszomierska

Z cyklu „Kobiety Demokracji” polecamy także:

Demokracja kobietami stoi

Żeby być tam, gdzie być powinnam

Żegnamy i witamy kolejny rok kobiet

Wszystkie Kaśki, to fajne chłopaki

Miłość w czasach zarazy….

Polub nas na Facebooku