Niezbędnik niedzielnych zakupowiczów

niedziela bez zakupów
Kartkę tej treści wywiesił właściciel sklepu, który pracował w niedzielę do 15, a po zmianach wydłuży czas pracy. Meliny też się odrodzą...
polecamy

Całe Tesco stacją paliw? Najlepsi artyści na niedzielnych występach w Auchan? Sklepy na tajne hasło? W Biedronce prezentacja masła czy podpasek i zakup przy użyciu smartfona? W Lidlu showroom coli i soli? A to dopiero początek!

Nadchodzi koniec niedzielnego, mozolnego błądzenia między półkami supermarketów. Zamiast tego bezproduktywnego zwyczaju nasz rząd zaoferuje nam wypoczynek na świeżym powietrzu, bo ruszył już program budowy strzelnic w każdym powiecie. Najwcześniej z dobrodziejstwa szlifowania umiejętności strzeleckich będą mieli szansę skorzystać mieszkańcy wschodniej Polski. Gdzieś pomiędzy wersami w przekazie mediów narodowych jest też ukryte przesłanie, aby wybrać się wreszcie spokojnie do kościoła. Najlepiej z całą rodziną. Nie jest to interesująca oferta dla ateistów i tych wszystkich katolików, którzy nie mogą zdzierżyć już Kościoła kładącego łapę na ich łóżku, intymności, a ostatnio na wychowaniu dzieci w szkołach.

Niedziela bez zakupów?

Już na początku dojdzie do zgrzytu z tego prostego powodu, iż jesteśmy, jak powszechnie wiadomo, szczególnie źle nastawieni do zakazów. Przypadłość ta już za pierwszej Rzeczypospolitej owocowała perturbacjami z poszanowaniem prawa. Dziś  wcale nie będzie lepiej; jeśli czegoś nie wolno, to właśnie tak będziemy robić. Po przejściu spokojnie nad paradoksem nieprzestrzegania przygłupiego prawa zobaczmy co nas czeka w przyszłości.

  • Jeśli chcemy kupić meble, sprzęt elektroniczny, zabawki, odzież, buty i podobny asortyment możemy skorzystać z zakupów w sieci, tego nam jeszcze nie zabronili.
  • Obecny status sklepów na stacjach paliw odchodzi w zapomnienie. Można przewidzieć szybki rozwój powierzchni sklepowej i dostosowanie asortymentu do potrzeb większej liczby klientów, którzy tafią tam niebawem. Niewykluczone, że market posiadający na swym terenie małą stację paliw w sumie też jest stacją paliw z jakimś sklepem. Nikt nie zabroni przecież przedsiębiorcom mającym małą stację paliw postawienia przypadkiem obok wielkiej powierzchni sklepowej.
  • Jest też nadzieja dla klientów o bardziej złożonych potrzebach. Zakaz handlu nie dotyczy imprez kulturalnych i wszelkich pokazów, prezentacji. Jeśli więc w naszym ulubionym markecie podczas zakupów w niedziele przygrywać nam będzie nawet disco polo, to będziemy prawymi obywatelami, żyjącymi zgodnie z literą prawa. Artyści się ucieszą, a i my narzekać nie będziemy.
  • Jeśli już nie wolno nam kupować, to nadal będzie nam wolno sobie pooglądać. Sprzedawcy nie będą sprzedawcami, lecz awansują do roli promotorów, prezenterów dóbr wszelkich. W niedzielny poranek pojedziemy tylko pooglądać, żeby nikt nie pomyślał, że coś kupujemy. Zaraz potem z pomocą smartfonu i sieci klikniemy co trzeba i mamy z głowy zakazy. Dla tych, co zapomnieli ze sobą telefonu, jest wersja rozszerzona, gdzieś przed sklepem będą konsole z dotykowymi monitorami, aby w biały dzień z uśmiechem szydzić z krótkiej ręki prawa.
  • W wersji zupełnie optymistycznej możemy się też spotkać z otwartymi na oścież sklepami, gdyż część przedsiębiorców zapowiedziała, że ma ograniczenia w handlu powiedzmy w nosie.
  • W ostateczności możemy zejść do podziemia. Najbardziej fascynujący pomysł to tajne sklepy dostępne jedynie dla zaufanych klientów, do których trafimy po prawidłowym wypowiedzeniu hasła na konkretną niedzielę. Coś na kształt kasztanów na placu Pigalle. Nie wiem, czy będzie to dotyczyć wszystkich sklepów, ale na pewno pomysł najszybciej przyjmie się w zakresie alkoholu, bo już nie kupimy go zawsze i wszędzie.

Troska o pracowników

W Galerii Wola Park w Warszawie w tygodniu będzie bez zmian
Fot. W Galerii Wola Park w Warszawie w tygodniu będzie bez zmian, zaś w Lesznie w Galerii i w sieci sklepów DINO ku rozpaczy ekspedientek wydłużono pracę o godzinę,

A co z pracownikami handlu? Po pierwsze, krótszy czas pracy sklepów to możliwość zatrudniania mniejszej liczby pracowników, nawet uwzględniając przy tym działania związane z przyjmowaniem towaru i rozkładaniem go na półkach. Mniej osób posiadających pracę, to mniejszy popyt i tym samym mniejszy PKB. Jeśli ktoś nie będzie musiał zmienić miejsca zatrudnienia, to może się okazać, że będzie bardzo wcześnie wstawał do pracy albo później się kładł spać. Ekspedientka z Galerii Leszno w Lesznie podsumowuje wydłużenie czasu pracy o godzinę 6 dni w tygodniu „No to nas załatwili.” W delikatesach twierdzą, że dwie osoby stracą pracę. Znajoma znajomej już straciła prace; pracowała w sobotę i niedziele na umowę zlecenie. Nie jest już potrzebna, bo rozłożono godziny pracy na stałych pracowników. Ona w środku tygodnia nie może pracować, bo ma niepełnosprawne dziecko. To była dla niej alternatywa na dorobienie paru groszy. Pracownicy, których nie zwolniono, narzekają, bo za niedzielę mieli dodatkowo płatne.

Jeśli przeżyjemy niedzielę bez zakupów, to w poniedziałek będziemy już tak wyposzczeni, że od rana będziemy szturmować sklepy. Abyśmy znaleźli to, czego szukamy, pracownicy  sklepów już od pierwszych minut po północy z niedzieli na poniedziałek muszą przygotować towar. Pracownicy sklepów zatrudnieni na umowie o pracę mający równoważny tryb pracy będą pracować dłużej w niektóre dni, aby później otrzymać dzień wolny. Osoby zatrudnione na podstawie umowy cywilnoprawnej to zapewne wątek na dłuższy elaborat.

A dziś właśnie szef „Solidarności” zaproponował niedziele bez komunikacji miejskiej, radia i telewizji oraz z ograniczonym ruchem pociągów… Nie podoba Ci się? – Jeśli już ktoś jest wolnościowcem i liberałem, niech wsiada w samochód i jedzie do Czech – powiedział szef NSZZ „Solidarność” w Katowicach. Czy coś ci jeszcze oprócz wycieczki do Czech, kościoła i teściowej zostanie, Obywatelu?

Zbyszek Wolski

 

Polub nas na Facebooku