Patryk Jaki buduje metro… na Ursynowie

polecamy

Spotkanie w Ursusie – „bezczelne chamy” – takie słowa padły z ust pretendenta do fotela włodarza stolicy i jeszcze „Kandyduję na prezydenta stolicy, żeby zabrać Warszawę takim ludziom jak wy!” A potem były kłamstwa, prowokacje i kuriozalne obietnice.

Na poniedziałkowe spotkanie w podwarszawskim Ursusie, rozpoczęte ze sporym opóźnieniem, dotarli zwolennicy i przeciwnicy kandydatury Patryka Jakiego. Nikt nie wiedział, dlaczego nie odbyło się punktualnie, dopiero wieczorem wybuchła bomba..

O 22:52, na koncie TT Patryka Jakiego pojawiła się informacja, że prowokatorzy zaatakowali kobietę, która trafiła w wyniku pobicia do szpitala. – Wszyscy bardzo się zdziwiliśmy. Nic takiego nie miało miejsca – mówi obecna na spotkaniu Asia. Dalej sytuacja tylko eskalowała. Na profilach zwolenników PiS oraz w doniesieniach TVP Info pojawiały się różne wersje tego zdarzenia. Nawet Patryk Jaki gubił się w pomówieniach i sam nie wiedział, czy kobieta zemdlała, czy została pobita. Obydwie wersje głosi jednak na swoim TT do chwili obecnej. Z relacji świadków wynika, że faktycznie była jedna kobieta, która poczuła się źle, ale salę – bez zamieszania, opuściła samodzielnie, na własnych nogach.

– Jeśli doszło do pobicia, to czemu nie wezwał policji od razu, czemu nikt nie został z tego powodu zatrzymany? – pyta retorycznie Asia. – Miał trzy kroki, bo drzwi posterunku policji były dosłownie obok. Było duszno, a średnia wieku to 65 lat! Sala była mała, ja byłam blisko omdlenia. Informacja o „pobiciu” pojawiła się już po tym, jak minister opuścił miejsce spotkania, w trakcie którego nawet słowo na ten temat nie padło. Nie wierzę, że gdyby taka sytuacja miała miejsce, to Jaki by tego nie wykorzystał, żeby po raz kolejny szczuć swoich zwolenników na „bezczelne chamy” z KODu, jak nas nazwał swoich przeciwników podczas spotkania.

Chcesz wiedzieć, co dzieje się w całej Polsce? Polub nasz fanpejdż, a będziesz szybciej wiedział kto i gdzie protestuje i jak działają grupy „opozycji ulicznej”. Najnowszy wpis: Katowice – „powitanie” Morawieckiego i atak jego zwolenników… https://www.facebook.com/skwerwolnosci/

Posted by Karol Mariusz Grabski on Monday, July 9, 2018

Na filmie udostępnionym przez zwolennika Jakiego, na którym widać karetkę stojącą przed wejściem do budynku, wyraźnie słychać słowa „przed spotkaniem”, a tymczasem kandydat na prezydenta Warszawy próbował nieudolnie zwalić winę na swych przeciwników. Patryk Jaki manipuluje faktami i tworzy historie, które mają na celu eskalowanie niechęci wobec swoich przeciwników oraz przedstawiania ich w jak najgorszym świetle. Czy tak się zachowuje kandydat na szeryfa stolicy prawie 40-milionowego kraju w środku Europy?

– Przyjechałyśmy na miejsce dużo wcześniej przed wyznaczoną godziną – mówi Stasia. – Prelegent się spóźnia. Sala mała i ludziom jest duszno. W końcu powitanie przez miejscowego działacza, informacja, że to kolejny znamienity gość po Szyszce, Macierewiczu, Gosiewskiej. Mikrofon przekazany Jakiemu. Podziękowania za ciepłe przywitanie i komentarz: „widzę kodziarzy, którzy na pewno przyjechali zakłócać spotkanie”. Reakcja z naszej strony: „Nie jesteśmy z KOD u. Proszę nie kłamać.” Jaki otwiera teczkę i odczytuje fragmenty artykułu Gazety Polskiej i informacje z fb na nasz temat. Same brednie. Prosimy go, żeby nie kłamał. Brnie dalej, że jesteśmy sztabem wyborczym Trzaskowskiego, że nasz działacz siedzi w więzieniu za handel kobietami. Ostro protestujemy, że kłamie i jest oszczercą. Prosimy, żeby odwołał to, co powiedział. W reakcji na to, postanawia przemieścić się na drugi koniec sali. Kobieta siedząca wcześniej przede mną przenosi się na krzesło pod ścianą. Widać, że źle się czuje. Ktoś wyprowadza ją w kierunku drzwi. Możliwe, że to do niej wezwano karetkę. Ktoś pod oknem po drugiej stronie sali atakuje jednego z naszych kolegów. W naszym kierunku padają wulgarne słowa. Starszy gość z pełną premedytacją i z całej siły przydeptuje nogę Magdzie. Ja słyszę od innego „Spierdalaj kurwo ubecka”. Gdzieś w tle słyszę słowa Jakiego: „chamy kodowskie!”. Sala bije brawo i skanuje: „Patryk Jaki!”

Jaki….kłamca! Zobaczcie, jak wygląda pisowski oszust. I to jest wiceminister sprawiedliwości!

Posted by Joanna Cuper on Monday, July 9, 2018

Kiedy w końcu rozpoczęło się spotkanie, nie zabrakło krytyki obecnych władz Warszawy za… wszystko, czyli wg Jakiego za „dziką reprywatyzację” (działanie komisji reprywatyzacyjnej wg niego jest jak najbardziej celowe), pobłażanie deweloperskiej mafii, brak przedszkoli i żłobków, niedofinansowanie sportu. Oczywiście nikt ze zwolenników nie dementował demagogicznych i populistycznych „argumentów”. Gość „Domu Kultury” dopuścił się kłamstw dotyczących jednego z byłych koderów, który wg niego siedzi w więzieniu, choć tak naprawdę przebywa na wakacjach i jest wolnym człowiekiem.

I dalej było bardzo gorąco. „Prowokatorzy” i „kodziarze”, jak wyrażał się bez przerwy minister Jaki, byli lżeni, popychani, wyrywano im krzesełka a nawet uderzani byli przez seniorów-zwolenników bohatera spotkania. Jedna z aktywistek opozycji ulicznej, która zjawiła się na spotkaniu usłyszała obraźliwe epitety, bo… trzymała plakat z napisem „KONSTYTUCJA”. Starsza kobieta nieustannie nazywała ją „wszą”, „śmieciem” i „gówniarą”, przy okazji wygrażając jej laską i grożąc pobiciem. Rękoczynów inicjowanych przez seniorów było tego wieczoru mnóstwo. – Patryk Jaki widział te sytuacje i słyszał wyraźnie, jak nas obrażano i wyklinano – kontynuuje Asia. – Zapytany przeze mnie, dlaczego nie reaguje, udał, że nie słyszy pytania.

A Jaki snuł opowieści o mafii warszawskiej, o metrze na Ursynów a nawet do Ursusa. O budowie mostów, przedszkoli, szkół, parkingów, bo Warszawa jest w ruinie. Wg jego słów – „niczego tu nie ma”. A będą za to darmowe bilety dla dzieci, młodzieży i seniorów. – Nie sposób wymienić wszystkiego, co zrobi Jaki, jak zostanie prezydentem – relacjonuje Stasia. – Pojawia się straż miejska. Po kilku minutach wychodzi stwierdzając, że nie ma podstaw do interwencji. Jaki dalej snuje swoje opowieści. Na koniec stwierdza, że musi wygrać, żeby zabrać Warszawę takim ludziom jak my. Kilka pytań. Dwa z naszej strony. Na te pytania odpowiedzi brak. Koniec spotkania. Wychodzimy i tu „niespodzianka”! Czeka na nas policja. Nie mieli daleko, bo ich posterunek jest za ścianą sali. Proszą o dokumenty Jarka, Arka i Magdy.

Czekamy na Jakiego. Abdate. Odpowiedzi na pytanie nie otrzymałem za to zostałem po spotkaniu spisany wraz z jeszcze 3…

Posted by Arek Szczurek on Monday, July 9, 2018

Swoich adwersarzy Jaki oskarżył bezpodstawnie o pobicie kobiety, gdy to jego zwolennicy brutalnie popychali matkę z niepełnosprawnym dzieckiem i niewidomego (co widać na filmie).

A z „newsów”? Jaki obiecał poprowadzenie metro w Warszawie aż na Ursynów (mieszkańcom innych rejonów Polski trzeba wyjaśnić, że metro działa od kilku dekad na Ursynowie, i to z resztą bardzo sprawnie). A jego zdanie do przeciwnika w dyskusji „tak pan kłamie, że nawet powieka panu nie drgnie…musi pan startować na prezydenta Warszawy” świadczy tylko o nim.

część II. Spotkanie z Ministrem Jakim na otwartym spotkaniu w Ursusie. Pan Jaki dla bezpieczeństwa obywateli wezwał policję.

Posted by wolne-media.pl on Monday, July 9, 2018

Dlaczego ludzie o przeciwnych poglądach zjawiają się na spotkaniach pisowskich polityków? – Jedna młoda zwolenniczka Jakiego podeszła do nas i długo z nami rozmawiała – mówi Hanna. – Była ciekawa tego, co mamy do powiedzenia. I spokojnie udało nam się przedstawić nasze argumenty. Niby to twardy elektorat, ale wydaje mi się, że taka spokojna rozmowa, bez poszturchiwania czy kłamstw, może otworzyć niektórym oczy. I może wielu z nich choć przez chwilę zastanowi się, czy można powierzyć stolicę Patrykowi Jakiemu.

AD i JC

Polub nas na Facebooku