Ściśle tajne i dla wybranych rządowe konsultacje

O tym, że decyzje w sprawie osób niepełnosprawnych podejmowane są bez udziału najbardziej zainteresowanych, mogliśmy się przekonać już podczas protestu w sejmie. To, co dzieje się obecnie trudno nawet porównać do fabuły powieści Orwella lub Kafki – zaczyna budzić grozę.

„Treść tej wiadomości jest poufna i prawnie chroniona. Odbiorcą może być jedynie jej adresat z wyłączeniem dostępu osób trzecich. Jeżeli jesteś adresatem niniejszej wiadomości, jej rozpowszechnianie, kopiowanie lub inne działanie
o podobnym charakterze jest prawnie zabronione i może być karalne”. Tak brzmi ostrzeżenie, aby broń Boże nic nie wypłynęło poza grono wybranych. Zaproszenia wyselekcjonowanym organizacjom wysyła się wraz informacją, która może przyprawić o kołatanie serca.

Zupełnie przypadkowo (jako fundacja) dowiedzieliśmy się o konsultacjach małopolskich w sprawie „Mapy drogowej budowy systemu wsparcia osób niepełnosprawnych i ich rodzin, a w szczególności Solidarnościowego Funduszu Wsparcia Osób Niepełnosprawnych, Programu Dostępność+ oraz Rehabilitacji osób ze znacznym stopniem niepełnosprawności w ramach NFZ”. Tak brzmiał tytuł tego spotkania. Jako że rok temu nasz fundacja uczestniczyła w podobnych konsultacjach w Krakowie, gdzie została zaproszona, pomyśleliśmy, że nastąpiło jakieś przeoczenie i informacja do nas nie dotarła. Po telefonicznej rozmowie z przedstawicielem organizatora okazało się, że jednak nie. To było zaproszenie dla wybranych organizacji, a ilość miejsc jest ograniczona i nie możemy uczestniczyć. Pomyślałam jednak, że jako nieproszony gość nie będę piła kawy, jadła obiadu, a w razie braku miejsc stanę z boku, a pojechać trzeba, bo blisko (niecałe 100 kilometrów).

Konsultacje dla wybranych

Grafika Eugeniusz Skorwider

Dotarłam. Z pewną dozą niepewności, mając na uwadze konspiracyjny charakter organizacji tego wydarzenia, weszłam do środka wielkiego budynku Kampusu Wielickiego, w którym odbywało się spotkanie. I tu drugie zdziwienie – zaproszonych zgromadzono w małej sali na około 40 osób. Dodać należy, że były to przecież konsultacje małopolskie. Województwo ma 3,4 mln mieszkańców, z tego niemal 12% to osoby z niepełnosprawnościami… Tym bardziej dziwi tak małe grono „konsultantów”.

Potem nastąpiło to, co zwykle, czyli chwalenie się ilością środków przeznaczonych na niepełnosprawnych i krytyka poprzedników. Prezentację dość sprawnie prowadził Stanisław Szwed, sekretarz stanu w Ministerstwie Rodziny i Polityki Społecznej. Tak, to ten sam polityk, który za rządów PO popierał protestujących rodziców niepełnosprawnych dzieci i deklarował im swoje wsparcie po dojściu do władzy. Po wystąpieniu ministra głos oddano uczestnikom konsultacji.

Trudne pytania

Zapytałam jako pierwsza, dlaczego o sprawach niepełnosprawnych, decydują ci, których to nie dotyczy. Zasugerowałam, że na sali znajduje się większość osób, które nie mają osoby niepełnosprawnej w rodzinie i tak naprawdę niewiele mają do powiedzenia o potrzebach tych osób. Dodałam także, że jestem w trakcie wykorzystania tych obiecanych 520 złotych wirtualnej pomocy, choć wolałaby tę „obśmianą żywą gotówkę”, bo ona byłaby realną pomocą, a z tych obiecanych mój syn dostanie dwie rehabilitacje w lipcu, okulistę w przyszłym roku, a finansowanie pampersów pozostanie bez zmian. Czyli niewiele wykorzystamy z przydzielonej kwoty. Zabierając głos myślałam naiwnie, że ktoś mnie poprze, doda coś od siebie, ale nic takiego nie nastąpiło. Tak jak przypuszczałam prawie wszyscy zgromadzeni nie byli bezpośrednio zainteresowani tematem. Owszem, poruszano wiele ważnych kwestii, ale z perspektywy prezesów stowarzyszeń, fundacji, naukowców…

Jako rodzic niepełnosprawnego dziecka (od ponad miesiąca dorosłego) wypowiedziałam się jako jedyna, a mówiąc o konkretnych problemach niepełnosprawnych, tak naprawdę czułam, że mówię do ściany i to nikogo nie obchodzi. Potem jeszcze raz udało mi się zabrać głos, w którym zwróciłam uwagę na indywidualne potrzeby osób niepełnosprawnych – dostosowane do rodzaju niepełnosprawności, podając przykład osób chorych na rybią łuskę. „Nasi” chorzy potrzebują np. dofinansowania do pralek, wanien, a proponuje się to, co znajduje się na liście Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych.

„Rząd wie swoje i robi swoje, spotkanie zwane szumnie konsultacjami odbyły się w miłej i spokojnej atmosferze” można by powiedzieć podsumowując półtoragodzinne spotkanie. Było jak miało być i tylko problemy niepełnosprawnych znowu zostały zaznaczone na bardzo ogólnej mapie drogowej, ale kogo to obchodzi. Wystarczy, by władza była zadowolona.

Barbara Owsianka, mama niepełnosprawnego Piotrka

Ze względów budżetowych nie będziemy ratować…

I ty możesz zostać niepełnosprawnym!

Polub nas na Facebooku