Znęcanie się nad siódmoklasistami

Rzecznik Praw Dziecka Marek Michalak podsumował pierwszy rok nauczania w przedostatnich klasach nowej podstawówki. Informacje, które otrzymał od rodziców, a które przekazał MEN, są zatrważające…

Pamiętam jak rok temu, będąc jak zawsze na rozpoczęciu roku szkolnego u moich córek, pierwszy raz spotkałem się z klasami siódmymi w nowym, co nie oznacza dobrym, wydaniu. Po uroczystym odczycie okraszonym oprawą muzyczną poszczególne klasy stawały na środku korytarza szkolnego. Gdy klasy od czwartej do szóstej miały już to za sobą, przyszła kolej na siódmoklasistów. Dyrektorka z przekąsem oświadczyła, że teraz kolej na klasę siódmą i było widać, że jakoś sama nie mogła uwierzyć w to co mówi.

Przeciążenie uczniów

Reforma oświaty pisana na kolanie została wprowadzona w życie i nasz resort oświaty miał w nosie uwagi i zapytania specjalistów w dziedzinie nauczania wygłaszane w tej sprawie. Wówczas można było przypuszczać, że nie będzie to wyglądać różowo, lecz życie pokazało, iż jest gorzej, niż szacowali nawet malkontenci. Od roku do Rzecznika Praw Dziecka wpływały skargi związane z sytuacją dzieci, które zostały dotknięte pomysłem Zalewskiej. Rodzice skarżą się na ogromne przeciążenie nauką. Z powodu krótszego czasu na przyswojenie wiedzy nauczyciele starają się jakoś wtłoczyć do głów uczniów materiał, ale jak można przypuszczać, nie jest to dobre rozwiązanie. Starania nie zawsze się udają, więc uczniowie otrzymują równie wielką ilość prac domowych co powoduje, że nie mają już czasu na nic innego, niż nauka. Nie wiem, czy minister Zalewska zdaje sobie z tego sprawę, ale dzieci poza nauką potrzebują jeszcze innego rodzaju aktywności. Czasem jest to sport, czasem pójście do kina.

Anonimowe ankiety

Aby obalić zarzut, że tylko niezadowoleni rodzice piszą uporczywe petycje do rzecznika, gdy większość z nich nie może uwierzyć szczęściu jakie spotkało ich pociechy w kilkudziesięciu szkołach w kraju, zostały przeprowadzone anonimowe ankiety. Na ich podstawie nie tyle co potwierdzono fatalny stan rzeczy, co jeszcze bardziej zobrazowano istniejący problem. Zapytano się o zdanie uczniów, ich rodziców, ale także nauczycieli. Raport dosadnie pokazał że uczniowie są przytłoczeni nauką, pracami domowymi i wszelkiego rodzaju sprawdzianami. Sami nauczyciele również nie mieli dobrego zdania na temat reformy. Połowa z nich oznajmiła że przedmiot, którego nauczają posiada zbyt obszerny program. Tylko około dwóch trzecich materiału można przerobić podczas lekcji, więc pozostała część jest serwowana uczniom jako prace domowe. Przeładowane są programy najważniejszych przedmiotów: języka polskiego, historii, geografii, matematyki i języka angielskiego.

W tygodniu kilkunastolatkowie przygotowują się średnio do 2-3 sprawdzianów i 3-5 kartkówek. A teraz wyobraźcie sobie, że w tygodniu macie kilka trudnych rozmów z kontrahentami czy przełożonym – i już wiecie o czym myślę – depresja gotowa.

Nauka od rana do wieczora

Prawie wszyscy rodzice w ankiecie orzekli, że ich dzieci od roku uczą się znacznie dłużej, niż miło to miejsce w latach poprzednich. Dla statystyki należy dodać, że odrabianie pracy domowej w tygodniu zajmuje im średnio trzy godziny, natomiast w sobotę i niedzielę jeszcze dłużej. Wynika z tego, że dzieci od rana do wieczora muszą się uczyć, aby móc sprostać wymogom programowym, a przynajmniej spróbować sprostać. Mają na uwadze, że już niedługo będą się musieli zmierzyć z egzaminami do szkół średnich a nikt nie będzie miał dla nich dobrych pomysłów w tym zakresie.

Nie oczekujmy zbyt wiele od odpowiedzi z resortu oświaty na pismo Rzecznika Praw Dziecka, Marka Michalaka. W ciągu miesiąca (taki termin ma MEN na odpowiedź) dowiemy się zapewne z niego, że jest tak świetnie, jak nie było od lat. Jakoś nie wierzę, aby opisany kryzys kogokolwiek tam obchodził. Polityka i brak jakichkolwiek kompetencji stają obecnie na drodze rozwoju naszych dzieci. Od września przyjdzie kolej na kolejny eksperyment związany z ósmymi klasami, a w kolejnym roku – na liceum i technikum „po nowemu”. Nie przypuszczam, aby było w tym przypadku lepiej.

Zbyszek Wolski

Polub nas na Facebooku