Szkoła po nowemu, czyli superinformatyk Kaczyński

Dawno, dawno temu, kiedy o Polsce mówiło się PeeReL kiedy prezydent Lech Wałęsa dźwigał najważniejszy długopis w Polsce, nauka wyprzedzała moje możliwości… Po deformie minister Zalewskiej przyszedł czas na kolejny pomysł a’la PiS, który prześciga możliwości percepcji rozsądnego człowieka.

Liceum posiadało klasę humanistyczną, biologiczno-chemiczną i matematyczno-fizyczną. W budynku mieściła się jeszcze Zasadnicza Szkoła Zawodowa wielokierunkowa, w której praktyki i kursy zewnętrzne określały późniejszy kierunek.

Były jeszcze technika wydające na świat znakomitych specjalistów – jak na przykład Technikum Elektroniczne na ul. Zajączka w Warszawie. Były szkoły przyzakładowe. „Radoskór” miał własną, ZWUT też. Jeśli nie szkołę – to klasę kierunkową.

Był i schabowy z mizerią, bigos i pierogi, o ziemniakach ze szpinakiem i sadzonym nie wspomnę…

No dobrze.. bo ja chciałem o czymś innym..

Potem szczury dobiegły do mety, a nauka powoli zaczęła ulegać praktyce. I nic w tym złego. No… może jedno – szukając pracy jako strażnik klozetowy należało wykazać się znajomością geometrii („kółko” i „trójkąt”… te sprawy), a wszędzie tam, gdzie dotychczas królował wymóg ukończenia szkoły średniej, pojawiło się wykształcenie wyższe.

Nauka jednak królowała.

Kiedy odniosłem nieodparte wrażenie, że Polska weszła na wolnorynkową drogę wspólnotową pchającą nas milimetr po milimetrze do coraz lepszego statusu bytowo-finansowego, stałem się świadkiem wielkiej reorganizacji w polskiej edukacji. Powróciły gimnazja. Szkoła powszechna nie była już ośmioletnia, a liceum cztero… Z początku z dystansem i (jednak) zdaniem odmiennym co do korzyści z tych zmian – potem coraz bardziej byłem przekonany, że ma to ręce i nogi..

Wszystko szło dobrze… do momentu…

Grafika Max Skorwider

Do momentu, kiedy jeden Kaczyński zginął w wypadku samolotowym, a drugi robi z Polską wszystko, co nikomu o zdrowych zmysłach NIGDY nie przyszłoby do głowy.

Trzeba rozmontować to, co jest i poskręcać po swojemu. Dobry robot to własny robot. Z własnego autorstwa oprogramowaniem, gdzie dostęp do kodu źródłowego ma tylko jeden programista i zawsze może zmienić co mu się żywnie podoba.

Na przykład w naszym robocie „POLSKA” superinformatyk Kaczyński rozpoczął przeprogramowanie od usunięcia trzech podstawowych praw robotyki stworzonych przez Asimova. Nasz robot może krzywdzić gdzie chce i jak chce. A oprogramowanie odpowiedzialne za etykę zostało usunięte zupełnie.

Po co to piszę?

Mija pierwszy tydzień nowego roku szkolnego. Mój syn poszedł do pierwszej klasy liceum. Byłem z Maćkiem na rozpoczęciu roku. Indoktrynacja od pierwszego zdania, kiedy w klasie pan mówi, że dopiero teraz rzeczywistość zaczyna być prawdziwa… ale też i nie o tym miało być.

Miało być o tym, że właśnie jestem świadkiem upadku nauki.

Grafika Max Skorwider

Taki Gowin albo Zalewska plują nam w twarz, a niektórzy na to –„że deszcz pada”. Niemal umarłem jak dowiedziałem się jakie są obecnie kierunki w państwowej szkole średniej mojego syna. Ni mniej ni więcej tylko kierunek humanistyczny, kierunek bezpieczeństwa narodowego, kierunek ratownictwo pola walki. I to już wszystko, proszę drogiej publiczności!

W „Zakazanych piosenkach” był taki bojaźliwy pan, co wyglądał zza półprzymkniętych drzwi i pytał: „Panie, czy to już powstanie?”. Tak i ja wracając ze szkoły syna rozglądam się oczekując nalotu, ataku….wyglądam wroga. Obrona Terytorialna to za mało. Wiadomo. OT – to „wojska” na nas. Gdzie milicja nie da nam w mordę, tam OT pośle.

Właśnie cofnęliśmy się do stalinizmu, więc i do milicji się cofnęliśmy.

Dobranoc Państwu!

Szaman

Polub nas na Facebooku