„Władek, weź się do roboty…”

 … zawołała 9 września do Władysława Frasyniuka, Krystyna Stachowiak, koleżanka z „Solidarności”, jedna z uczestniczek Kongresu Obywatelskich Ruchów Demokratycznych #KORD. Odpowiedział jej, i bardzo słusznie – „cudu nie będzie, Frasyniuk na białym koniu nie przyjedzie”.

Frasyniuk być może nie czuje się na siłach, a być może dobrze wie, że nie tak robi się rewolucję. A może po prostu nie chce być chłopcem do bicia raz z jednej strony, raz od swoich. W każdym bądź razie jedną rewolucję ma już za sobą i nie widzi siebie na czele opozycji anty-PiS-owskiej. Wolno mu. Do władzy nikogo zmusić się nie da.

Podobnie pozostali działacze opozycji antykomunistycznej w PRL-u, być może z wyjątkiem Lecha Wałęsy, który pewnie by i chciał przeskoczyć jeszcze jeden płot, ale lata nie te. Mają za to doświadczenie opozycyjne i chcą służyć radą. I to bardzo cenną radą.

Mam jednak wrażenie, że to, co mają do powiedzenia nie za bardzo obchodzi dzisiejszych anty-PiS-owców, za to, za chwilę, naciski na Frasyniuka mogą przejść w hejt. Po kolei jednak.

Hydra wielogłowa – kto ją zwycięży?

Grafika: Eugeniusz Skorwider

Podobnie, jak sztorcująca Frasyniuka, jestem zdania, że szeroko rozumiana opozycja, a więc i ta partyjna, i ta chodnikowa, potrzebuje jednego nieformalnego przywódcy. Dobrze wiadomo, że rozproszone podmioty (opozycyjne), istniejące same sobie, to nieskuteczny sposób walki politycznej, a już absolutnie nie wtedy, gdy trzeba iść na wojnę. Rację ma Katarzyna Wyszomierska, rzecznik KORD, która w rozmowie ze mną powiedziała, że „trudniej jest pokonać hydrę, która ma dużo głów”. W demokracji pluralizm jest cechą konstytutywną, jednak, w przypadku hydry, gdy brak tej jednej, najważniejszej głowy, pozostałe same się pozagryzają. Nie trzeba daleko szukać, prawda?

Dlaczego tak jest? Pluralizm to nie sposób sprawowania władzy a zasada funkcjonowania systemu społeczno-politycznego. Szerokie spojrzenie, mądre doradztwo pewna doza swobody w tworzeniu struktur, są jak najbardziej pożądane. Ale to nie wszystko. Aby uniknąć samookaleczeń musi pojawić się silny przywódca, świadom swoich decyzji i odpowiadający za nie, oraz sprawny system zarządzania. W przypadku rewolucji, charyzmatyczny i kompetentny wódz to konieczność.

Skąd wziąć przywódcę?

Brak przywódcy to słabość polskiej opozycji. Słabość wynikająca z naszego narodowego katalogu wad. Jedną z nich jest także czekanie na Andersa, jak to ujął Frasyniuk, lub na cud. „Ani jedno ani drugie się nie wydarzy”. Wątpię również i w to, że Donald Tusku, po zakończeniu swoich brukselskich spraw, cudownie wstąpi w granice ojczyzny i zrobi z kaczystami porządek. Nie wstąpi. Polityk tej klasy dobrze wie, że to nie tak działa. Własny mit pielęgnuje z oddali i twardo stąpa po ziemi. Skąd zatem wziąć przywódcę? Nie wiem, ale nie da się do tego nikogo zmusić.

Nie jestem apologetą autorytaryzmów; wręcz przeciwnie – liberałem i demokratą. Spostrzegam jednak, że mimo nagłego zainteresowania Konstytucją i państwem prawa, nikłe jest rozumienie, na czym polega władza i jej sprawowanie, jaka jest istota demokracji i czym jest polityka. Zacząć więc należy od edukacji. Ten termin był często wypowiadany podczas Kongresu, i to jest mocny jego przekaz.

Grafika: Eugeniusz Skorwider

Nieco nieszczęśliwy termin „demokracja” pojmowany jest bardzo płytko, jako „rządy ludu”. To absolutne nieporozumienie w przypadku demokracji przedstawicielskiej. W państwach demokratycznych, w zależności o zapisanych zasad konstytucyjnych, rządzi bądź gabinet, z premierem na czele, bądź prezydent, który pełni funkcję premiera. Władza, co prawda zgodnie z Konstytucją, należy do ludu jednak „władza” i jej „sprawowanie” to dwie różne rzeczy ale o tym za chwilę. W europejskiej praktyce przeważają systemy parlamentarno-gabinetowe. „Rządy ludów” to bardzo krótki czas – czas wyborów. Cały system polityczny wystawiony jest wówczas na największą próbę między innymi dlatego, że to właśnie wtedy aktywizują się wszelkiego rodzaj populiści, którym bardzo łatwo, tanimi obietnicami, omamić wyborców. Gdy przychodzi płacić za obiecanki populistów bywa już zwykle za późno. A cena jest wysoka.

Populizm zniszczył demokrację ateńską, która nie wiadomo i dlaczego uważana jest za niedościgły wzór ludowładztwa, doprowadził Republikę Weimarską, Niemcy i cały świat do traumatycznego doświadczenia wypaczonej nowoczesności, a młodą demokrację polską pod koniec 2015 roku wydał na żer kato-komunie o brudno-brunatnym odcieniu. Populizm stanowi największe zagrożenie dla demokracji.

O co więc chodzi w demokracji?

Warto zwrócić uwagę, w którym momencie idea demokracji pojawiła się na politycznym firmamencie nowożytności. To czasy absolutyzmu, czasy nieograniczonej władzy jednostki. Jeśli mogło o coś chodzić osiemnastowiecznym myślicielom, to głównie o to, aby zabezpieczyć państwo przed nadmierną koncentracją władzy, a nie o wydanie jej w ręce mniej lub bardziej świadomego własnej roli ludu, podatnego na wszelkiego rodzaju podszepty hochsztaplerów. Stąd trójpodział władzy i mechanizm jej cyklicznej wymiany. Sprawujący władzę mają pilnować siebie nawzajem. Niska frekwencja wyborcza świadczy niskim odsetku obywateli świadomych własnej roli w państwie demokratycznym. Najbardziej pożądana jest wysoka frekwencja wyedukowanych obywateli.

Ciekawa jest tu rola ludu, bo to formalnie do niego należy władza. Max Weber definiuję władzę jako „dowolną możliwość wykonywania własnej woli w ramach danych stosunków społecznych, bez względu na sprzeciw i na to, na czym ta możliwość się opiera.” Mówiąc wprost – władza to zdolność narzucenia innym własnej woli. Weber jednak oddziela władzę od przywództwa. Niekoniecznie ten do kogo należy władza musi ją faktycznie sprawować. Trudno sobie zresztą wyobrazić kilkunastomilionowy Sejm. I tu leży klucz do rozmienia pomysłu z demokracją przedstawicielską.

Charyzmatyczny i legalny, a może jedno i drugie?

Zgodnie z Konstytucją RP władza w Polsce należy do ludu, a lud sprawuje ją poprzez swoich przedstawicieli. Przedstawiciele są legitymizowani, czyli uzyskują zgodę suwerena na sprawowanie władzy w jego imieniu. Weber wyróżnia trzy rodzaje legitymizacji (przywództwa): legalną, tradycyjną i charyzmatyczną. Posłowie i senatorowie RP, zgodnie z Konstytucją z 1997 r., są wybierani w prawnie przewidzianym procesie. Cieszą się oni władzą legalną. Ale Kaczyński, to przywódca charyzmatyczny. Jak się okazuje, nie potrzebuje skomplikowanej machiny prawnej aby decydować o najważniejszych sprawach w kraju, a jest zwykłym posłem.

Grafika: Eugeniusz Skorwider

Sytuacja idealna to taka, gdy przywódca charyzmatyczny i legalny (i tradycyjny) to ta sama osoba. Kaczyński jednak realizujący własną politykę (a nie wolę ludu) w państwie prawa nie jest przywódcą legalnym. Po pierwsze władza znalazła się poza konstytucyjnie wyznaczonymi ośrodkami, po drugie warunkiem koniecznym jej legalności jest „realizacja woli suwerena” (ludu), a tej woli formacja PiS z jej przywódcą na czele, nie realizują. Władza PiS stała się nielegalna w momencie złamania Konstytucji a więc krótko po wyborach, jeszcze w 2015 r. Kaczyński podejmuje samozwańcze decyzje we własnym imieniu i dla własnego dobra i dobra wiernych mu ludzi. To zdrada stanu i sprzeniewierzenie się woli ludu. Za to należy się trybunał! Co ci ludzie robią jeszcze u władzy? Dlaczego pozwala na to suweren i w imię czego?

Czym wobec tego jest polityka?

Krytyczna definicja uznaje za politykę każde działanie zmierzające do zdobycia lub utrzymania władzy. Nawet pani oddająca przywództwo Frasyniukowi, mimo zapewne pełnych przekonania deklaracji, nie jest apolityczna. Domaga się aby „Władek biorący się do roboty” realizował jej wolę, nie własną. Szerzej rzecz ujmując, opozycja chodnikowa w takim samym stopniu uprawia politykę, co każda partia polityczna; można być apartyjnym, ale nie apolitycznym. Nie da się realizować własnej woli odżegnując się od polityki, bo to jest kwintesencja polityki, bo to nie jest sprzeczne wewnętrznie. Polityka sama z siebie nie jest brudna. Wymaga jednak wysiłku i odpowiedzialności.

I to tyle jako refleksja po Kongresie Obywatelskich Ruchów Demokratycznych, który odbył się 9 września 2018 r. w Łodzi. Jeszcze raz powtórzę: Edukacja, edukacja i jeszcze raz edukacja… I zostawcie w spokoju Władka. Słuchajcie go!

Piotr Sobieski

#KongresObywatelskichRuchówDemokratycznych #KORD

Grafiki ilustrujące ten tekst, a także te zawarte w filmie, są autorstwa Eugeniusza Skorwidera, Maxa Skorwidera oraz Janka Obywatela, z którymi nasz portal współpracuje od początku istnienia. Dziękujemy!

Naszym okiem

Graficy naszego portalu: Eugeniusz Skorwider, Max Skorwider, Janek Obywatel. Dziekujemy!

Posted by Skwer Wolności #NO Nieposłuszeństwo Obywatelskie on Tuesday, September 18, 2018

Polub nas na Facebooku