Polacy nie chcą opuszczać Unii Europejskiej

PiS koniecznie chce nas przekonać, aby pójść w ślady Anglii i wyjść ze struktur europejskich. Jednak ten absurdalny pomysł nie spotyka się nawet z aprobatą ich wyborców.

Według ostatniego sondażu przeprowadzonego przez Kantar Millward Brown 86 % naszych rodaków chce pozostać w Unii Europejskiej, a tylko 11% chciałoby, abyśmy z niej wyszli, 3% nadal zastanawia się nad swoim stanowiskiem w tej sprawie. Wynika z tego, że dość szeroka kampania mająca na celu obrzydzenie nam Europy nie przynosi rezultatów. Podobne rezultaty pojawiły się w wynikach sondażu przeprowadzonego dwa tygodnie temu przez rp.pl.

Najbardziej zastanawia w tym wszystkim sama idea polexitu. Jakoś nie zauważyłem, aby Europa sama z siebie chciała się nas pozbyć. Wyczyny naszych rządzących zdają się przygotowywać grunt pod zmianę stanowiska Brukseli, lecz to jest długa droga. Z zasady, zgodnie z pomysłem z Nowogrodzkiej, mamy zająć w Europie poczesne miejsce niegrzecznego dziecka, do którego w końcu ktoś straci cierpliwość. Długie dywagacje na temat litanii obejmującej tych wszystkich, którzy nas nie lubią nie milkną w mediach zwanych omyłkowo narodowymi. Jednak wiedza o tym, że powinno się nas nie znosić pozostaje przede wszystkim na Woronicza i jeszcze w kilku miejscach w stolicy. Jeśli nie dało się załatwić sprawy za granicą, to nie pozostało nic innego jak popracować nad tym w kraju.

Obrzydzić europejskie fanaberie

Przed nienajlepszą zmianą poważne zadanie. Przeciętny Polak musi znienawidzić te wszystkich europejskie fanaberie i jeszcze powinien skłaniać się ku lekko bizantyjskim relacjom w polityce. Z polityką pewnie pójdzie dość gładko, ponieważ jak wskazuje statystyka większość nas ma ją dokładnie tam gdzie przypuszczacie. Oczywiście jeśli sprawy pójdą po myśli PiSu odsetek zainteresowanych zasadami społeczeństwa obywatelskiego gwałtownie wzrośnie, ale może być trochę ciężko to wówczas odkręcić. Cały zgiełk jaki nas czeka będzie dochodził z pola walki z przeklętą Europą. Aby mieli niestety łatwiej trzeba dodać, że poparcie dla obecnej partii rządzącej ostatnio wzrosło. Ominiemy subtelnie temat skuteczności działań i opozycji w zakresie zyskania poparcia wyborców, aby zastanowić się nad dwoma obliczami przeciętnego Kowalskiego.

Przeciętny Kowalski to przede wszystkim zdeklarowany oportunista. Kilkaset złotych oferowane przez rząd na drugie i kolejne dziecko sprawia, że w sumie aprobuje to co się dzieje wokół. Z tą aprobatą oczywiście nie można przesadzać i niekoniecznie wszyscy biorą udział w marszach neofaszystów, ale na pewno nikt nie pcha się na wybory, gdyż panuje dość oryginalna teza, że przecież jeden głos nie może się liczyć. Do tego można dodać większy już zapał w zamiarze uczestnictwa w jakimś marszu z okazji święta narodowego, albo wręcz obowiązkowe oglądanie defilady wojskowej z muzealnym sprzętem, niczym w Korei tej mniej popularnej. Jeśli mamy już coś dla przede wszystkim dla ciała to można odkryć sferę duchową naszego Kowalskiego. Tu jeszcze jest wiele do zrobienia. Jest tak z powodu trendów w tej dziedzinie wyznaczanych przez zbyt ortodoksyjnych katolików. Kolejny raz określenie katolik, a jeszcze bardziej kościół katolicki jest może nie na wyrost, ale bardziej nie pasuje do sytuacji. Zaglądanie nam do łóżka, odradzanie mycia intymnych części ciała oraz wymuszanie na nas przyzwolenia na zwykłe przekręty finansowe to nadal zbyt wiele na raz. Tym bardziej że kościół ma przed sobą nadal nie rozliczoną wielką ranę spowodowaną pedofilią.

Jesteśmy Europejczykami

Z drugiej strony Kowalski, wcale nie mówmy o tym szeptem, to już Europejczyk z krwi i kości. Nie mam tu na myśli tych naszych rodaków, którzy byli zbyt niecierpliwi i wyemigrowali z kraju. Kolejne pokolenia rosną w świecie, gdzie nie potrzebny jest paszport, a wyjazd za granicę nie graniczy z cudem. Wszyscy stanowimy naród, który dobrze czuje się we wspólnocie, mimo, że telewizja ta rządowa nie szczędzi sił, aby odwrócić kota ogonem. To co Europa nam daje widać wokół i słusznie nasze apetyty nadal pozostają niezaspokojone w tym zakresie. Wizja odcięcia się od wspólnoty może jest atrakcyjna, ale chyba tylko w demagogicznych wywodach gadających głów. Nasz Kowalski nie jest taki głupi, by dać się wyprowadzić na szerokie stepy z krzyżem i różańcem w rękach.

Zbyszek Wolski

Polub nas na Facebooku