TU OBYWATELE ! – album „nasz o nas” 

polecamy

Już wkrótce ukaże się album, w którym znajdą się fotografie dokumentujące „kontrmiesięcznice”. Nasz portal jest patronem tego niecodziennego wydawnictwa. O tym dlaczego powstał, kto pracował nad nim, jaką ma wartość oprócz pamiątki – w rozmowie z Katarzyną Pierzchałą, fotografką.

Dlaczego akurat taki album jest nam potrzebny? Przecież było mnóstwo innych protestów, bardziej kolorowych, bardziej emocjonalnych, w ważniejszych sprawach…

O… myślę, że emocji właśnie było najwięcej na tych protestach. Zresztą to widać na zdjęciach. Dlaczego album powstał teraz? Przede wszystkim „kontrmiesięcznice” to protest zakończony, dlatego można pokusić się o podsumowanie tego zjawiska. Oprócz tego, to protest nietypowy, ponieważ przez dwa lata, miesiąc w miesiąc, najpierw grupka ludzi, z czasem setki, a nawet tysiące stawały w proteście przeciwko kłamstwom i ograniczaniu wolności jednostek.

Jako portal staraliśmy się informować o „kontrmiesięcznicach”, ale nie robiliśmy tego miesiąc w miesiąc. Media tzw. „duże” nieco rzadziej pokazywały obrazy z „Krakowskiego”. wraz z innymi fotografami-wolontariuszami byliście jakby w środku tajfunu… Zdjęcia wrzucaliście na fejsbuka…

Kadry wrzucone do internetu szybko odchodzą w niepamięć, a dobrze by było, żeby zostały utrwalone i pozostały w świadomości społecznej. Stąd powstał pomysł wydania ich w formie albumu. Razem z Rafałem Łuczkiewiczem i Elą Krasowską-Modlinger postanowiliśmy dać świadectwo… Dodam, że braliśmy udział w wielu „kontrmiesięcznicach”; Ela od marca 2017 uczestniczyła w nich, ale najczęściej była w straży zgromadzenia, ja – fotografowałam, a Rafał – filmował.

Czy to publikacja tylko dla nas, którzy chodzili co miesiąc na „Krakowskie”, czy także dla niezainteresowanych polityką? 

Przede wszystkim dla tych ostatnich. Chcemy, aby historia „kontrmiesięcznic” została z nami na zawsze w formie albumu, znalazła się w domach osób biorących czynny w nich udział. Ale warto, żeby z historią tego protestu trafić do ludzi, którzy nawet nie mają pojęcia, że coś takiego odbywało się w Warszawie. Dlatego zebrane w albumie fotografie zostały poprzedzone tekstami liderów organizacji: Pawła Kasprzaka i Kajetana Wróblewskiego, a poszczególne rozdziały opatrzono komentarzami uczestników protestu m.in. Ewy Błaszczyk, Agnieszki Czeredereckiej, Arka Szczurka.

Paweł w tekście, który znajdzie się w albumie, a którego fragment publikujemy, pisze, że wobec protestujących postawiono cały aparat władzy. Czy ktoś z Was doświadczył szykan w trakcie czy po protestach? 

My tam „pracowaliśmy”, więc mieliśmy inny status niż pozostali. To szok, że raczej milczące i pokojowe protesty „zaowocowały” kilkuset procesami karnymi wobec naszych koleżanek i kolegów. Na sali sądowej w tej sprawie pojawiali się nie tylko członkowie organizacji Obywatele RP, O.S.A, TAMA, ale także wiele osób niezrzeszonych. Przed sprawą karną byli przesłuchiwani na komisariatach czy karani mandatami… Ale były też inne szykany – próbowano przy pomocy prawa zakazać demonstracji, policyjne zasieki pojawiały się co miesiąc w centrum stolicy, zaangażowano tysiące policjantów i funkcjonariuszy służb specjalnych, koszty tych zabezpieczeń szły w miliony złotych. Podczas marcowej „kontrmiesięcznicy smoleńskiej” z 2017 roku kurtki protestujących zostały pocięte ostrym narzędziem. Wiele osób zostało posiniaczonych, jednej z kobiet złamano palec, kogoś opluto czy szarpano… Jak pisze Paweł, my mieliśmy tylko białe róże, które zresztą stały się symbolem tego protestu.

Kiedy album trafi do sprzedaży?

Premiera jest planowana na druga połowę listopada. Aktualnie jesteśmy na etapie redakcji ostatnich tekstów, oraz składu, nad którym pracuje Elżbieta Krassowska-Modlinger. W albumie będą fotografie ulicznych reporterów: Marty Bogdanowicz, Katarzyny Pierzchały, JohnBoB & Sophie Art oraz Aleksandry Perzyńskiej. Wszyscy z nich to wolontariusze. Podkreślam, że nie będą to prace zawodowych fotografów, ale profesjonalizmu nie można nam odmówić. Mamy ambicje dotrzeć z przekazem za granicę, dlatego album będzie wydany też w wersji angielskiej. Tłumaczenia podjęła się Monika Silva Veras.

Jak będzie można go zamówić?

Przez stronę internetową, którą stworzyliśmy – http://tuobywatele.pl/#

Dziękuję za rozmowę.

Z Katarzyną Pierzchałą rozmawiała Anna Dysińska

– – – – –

Fragment wstępu autorstwa Pawła Kasprzaka (skróty pochodzą od redakcji)

Tragedia, która na krótki czas połączyła Polaków w szoku i żałobie, (…) dostarczyła nowego paliwa w polskiej wojnie i spolaryzowała społeczeństwo. W kręgach PiS pojawiła się teoria spiskowa – zdradzieckiego zamachu dokonanego z udziałem Rosji i współpracującego z nią polskiego rządu narodowej zdrady.  (…W tym duchu, poczynając od maja 2010 roku, PiS organizowało „miesięcznice smoleńskie” – każdego 10 dnia miesiąca fanatyczny tłum zwolenników prawicy maszerował przez warszawską Starówkę, by pod Pałacem Prezydenckim wspominać rzekomo zamordowanych, oskarżając o zbrodnie aktualnych przeciwników politycznych. Stało się to ważnym składnikiem ideologii PiS w walce o władzę i w dużej mierzy przyczyniło się do zwycięstwa w wyborach z 2015 roku.

Od tego czasu (…) „miesięcznice smoleńskie” stały się swoistym obrzędem nowej władzy. Uczestniczyła w nich większość ministrów rządu, pojawiła się wojskowa asysta, a wystąpienia lidera PiS, Jarosława Kaczyńskiego, kreującego się na spadkobiercę przerwanej misji zmarłego brata, prezydenta Lecha Kaczyńskiego, zaczęły wytyczać strategię i cele nowej władzy.

W tej sytuacji, w marcu 2016 roku opozycyjne środowisko Obywateli RP postanowiło skonfrontować się ze smoleńskim mitem. Grupa demonstrantów pojawiała się naprzeciw uczestników obchodów w milczeniu, demonstracyjnie okazując szacunek dla żałoby i modlitw, przynosząc jedynie transparent z wizerunkiem zmarłego prezydenta i cytatem z jego wypowiedzi, podkreślającym znaczenie Trybunału Konstytucyjnego dla polskiej demokracji. Była to wymowna demonstracja, ponieważ niezależny od władzy Trybunał Konstytucyjny był wówczas jej głównym wrogiem i właśnie go likwidowano z rażącym i wyjątkowo brutalnym naruszeniem zapisów konstytucyjnych.

„Przegonimy was stąd waszym własnym wstydem” – zapowiadali Obywatele RP, stając naprzeciw władzy, początkowo garstką kilkunastu lub kilkudziesięciu osób, a przez większość historii protestu nie więcej niż trzystu. Obywatele RP liczyli na to, że wizerunkowy „koszt” protestu obnażającego hipokryzję władzy przekroczy „zyski” z utrwalania smoleńskiego mitu i miesięcznice znikną. Rzeczywiście – zniknęły po rocznicowych obchodach z kwietnia 2018 roku. I po dwóch latach konsekwentnie prowadzonego protestu.

Polub nas na Facebooku