Po prostu kaczce się należało!

polecamy

Nieprzypadkowo w dwurocznicę „Czarnego Protestu“ i 28-rocznicę zjednoczenia Niemiec – w Jeleniej Górze doszło do uroczystego odsłonięcia POMNIKA KACZKI W BURACZKACH w ramach hasła „Śmiech Wrogom Ojczyzny!“

Happening zorganizowany został 3 października wspólnymi siłami przez „Żółtą Alternatywę – Dolny Włosień” oraz jeleniogórski KOD. Pojawił się kolejny pomnik autorstwa „Żółtej Alternatywy”: poprzednie postawili w Łodzi, Legnicy oraz Wrocławiu.

Jelenia Góra jest więc co prawda dopiero czwartym polskim miastem, gdzie pojawił się pomnik kaczki – jednak była to ceremonia szczególna, jak i sam pomnik.

Po pierwsze – po raz pierwszy był jakiś dodatek – czyli buraczki.

Po drugie – według nieoficjalnych informacji CBOS i Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej – jest to dotąd największy pomnik kaczki w Polsce. Zarówno co do rozmiarów jaki i siły charyzmatycznego uśmiechu.

Po trzecie – nie ma po trzecie, ale przeważnie jest, więc podajemy.

Uroczyste odsłonięcie pomnika kaczki

Odsłonięcie pomnika na placu Ratuszowym w Jeleniej Górze składało się z dwóch części: wspólnego i publicznego nadmuchania kaczki, po czym postawienia jej na lazurowy cokół w rytmie muzyki śpiewanego słynnego wiersza „Kaczka Dziwaczka“. Dla ścisłości trzeba dodać, iż część osób biorąca dobrowolnie udział w części pierwszej (dmuchaniu), stanowczo sprzeciwiała się prośbie „Proszę tu nadmuchać“, jednak z chęcią wzięło się do pracy, gdy zaoferowano im „dymanie kaczki“. Dziwny ten naród, ale miły i wesoły.

Mimo wzbierającego deszczu i wiatru, ludzi zaczęło przybywać. Niemal nikt jednak nie odważył się skorzystać z propozycji, by zrobić sobie zdjęcia (zwane też kaczselfie) z pomnikiem. Możliwe, że odstraszyła ich obecność dziwnego brodatego osobnika z szyldem „Polska burakami stoi!“. Druga teoria to awersja do jaskrawo żółtej nagości samej Kaczki. Tuż obok aktywiści KOD z zapałem i fachową wprawą drukowali co prawda koszulki z napisem „KONSTYTUCJA“ – jednak nawet rozmiar XXXL nie pasował do tego pomnika…

„Kaczorowi należą się pomniki”

A oto część przemówienia w związku z odsłonięciem pomnika. Aktywista i autor poniższych słów musiał niestety czytać z kartki – gdyż większość sformułowań ukradł i lekko przerobił korzystając ze słów Wielkiego Prezesa Kaczora Pierwszego: „Kaczorowi i innym kaczkom należą się pomniki, bo wpisał się w polską codzienność, jak może nikt inny w ciągu ostatnich dziesięcioleci. Komitet Obrony Demokracji nie mógłby powstać, gdyby nie działania Kaczora – prawdziwego założyciela „Żółtej Alternatywy“ i jej pierwszego i jedynie prawdziwego Przewodniczącego! Każdy, kto jest polskim patriotą, musi być przekonany, że warto, by pomniki Kaczora stały w różnych polskich miastach. Jak z ZSRR stał w każdym mieście pomnik Lenina, jak we Francji w każdym mieście stoi pomnik Brigitte Bardot, jak w Brukseli i Strasbourgu pomniki Donalda. Kaczor jest postacią wybitnie polską, która zawsze walczyła z kłusownictwem i weganizmem, i stawała po stronie elit robotników, establishmentu chłopów, i inteligencji najgorszego sortu. Dziś powstaje – dmuchany siłą naszych płuc i spojrzeniami zachwytu najczystszą żółcią – pierwszy pomnik łączący w sobie wartości mięsożerne i wegetariańskie – czyli Pomnik Kaczki w Buraczkach!”

Wyżej wymienione zdania to nie jedyna kradzież tego popołudnia – gdyż każdy, kto korzystał z darmowo (ale nie nadaremnie) rozdawanych numerów najnowszego „DEKODERa“ – mógł zauważyć, że nazwę happeningu i pomnika ukradziono ze stałej rubryki ww. periodyku.

Łukasz Szopa

Zdjęcia Magdalena Wójcik/”MagRat”

Polub nas na Facebooku