… a żaba nogę podstawia…

– Wygraliśmy po raz czwarty z wynikiem, który dobrze wróży jeśli chodzi o przyszłość, a w szczególności o wybory parlamentarne – powiedział prezes PiS Jarosław Kaczyński po podaniu sondażowych wyników wyborów samorządowych. Naprawdę?

Opublikowane wyniki exit polls, oparte na ankietowaniu wyborców wychodzących z lokali wyborczych, uchodzą za dość precyzyjny miernik rzeczywistych wyników wyborów. W przypadku wyborów jednomandatowych, takich jak wybory prezydentów dużych miast, wyniki exit polls osiągają znaczny stopień zgodności z wynikami ostatecznymi.

Tak więc z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością można już teraz stwierdzić, że wyniki prezydenckich wyborów w dużych miastach dla PiS są katastrofalne.

W dużych miastach PiS przegrał

A żaba nogę podstawia
Głosowanie w Warszawie. Fot. Paweł Arczewski

Podobnie też będzie wyglądała sytuacja z radami miejskimi, w których PiS będzie odgrywał jedynie rolę jednego z ugrupowań mniejszościowych, pozbawionych jednak jakiejkolwiek efektywnej zdolności koalicyjnej.

Całkowicie odmiennie wygląda jednak sprawa z wynikami wyborów do sejmików samorządowych, wyłaniających marszałka i zarząd, posiadających bardzo szerokie uprawnienia i środki. Tu ogłoszenie wyników exit polls uśrednionych po całym kraju – 32,3% dla PiS, 24,7% dla KO, 16,6% dla PSL uzupełnionych dodatkową informacją, że w dziewięciu sejmikach PiS jest najsilniejszą partią, a w ośmiu takową jest KO – jest pozbawione prawie jakiejkolwiek wartości poznawczej.

W sejmikach nic nie jest przesądzone

Z całą pewnością dało jednak okazję do tworzenia kolejnego pisowskiego mitu – tym razem o zwycięstwie wyborczym PIS, co zostało ogłoszone przez Prezesa JK i natychmiast podchwycone przez ślepo oddanych partyjnych funkcjonariuszy.

A żaba nogę podstawia
Fot. Paweł Arczewski

PiS wygrało wybory? Wybory się wygrywa, gdy się zdobywa władzę. A z tym samorządowymi jest cienko. Komentujac na gorąco mogę powiedzieć, że PiS duże miasta ma „z głowy”, a zwycięstwo w sejmikach – mocno wątpliwe, biorąc pod uwagę zerową zdolność koalicyjną PiS, osiągniętą latami ciężkiej prezesowskiej pracy.

Praktycznie rzecz biorąc PiS ma szansę na sejmikową władzę jedynie w sytuacji, gdy będzie tam miał prawdziwą absolutną większość, co wymaga lokalnego wyniku na poziomie 38-40% zdobytych głosów. Jeśli tego nie będzie, to „zwycięskiemu” klubowi pozostanie jedynie głoszenie kolejnej tezy o wyborczym spisku i zmowie fałszywych elit, popartej żałobnymi pochodami w rocznice samorządowych łże-wyborów 2018.

Porządnie podkuty koń może pierwszy dobiec do mety, a żabie, co nogę podstawia, zostaje tylko kumkanie.

Ludwik Turko

Polub nas na Facebooku