Kto wygrał? A jakie to ma znaczenie?

Przed wyborami za każdą złotówkę postawioną na zwycięstwo Trzaskowskiego bukmacherzy płacili 1,65-1,7 zł, a Jakiego - o 1,9-2,05 zł. A ile zapłaciliby za wygraną Św. Mikołaja? Grafika Max Skorwider
polecamy

Duże miasta, mniejsze miasta, wsie, gminy, powiaty, sejmiki… Tysiące konkretnych starć – rozstrzygniętych – tak, czy inaczej – przez wyborców. Bo przecież o wyborców właśnie w wyborach chodzi, nie o polityków. O obywateli. O nas wszystkich.

Czy lepiej będzie się nam żyło, czy gorzej? Co te wybory zmienią w naszym życiu? Każdy sam musi o siebie zadbać, zwłaszcza w wyborach samorządowych. Ja osobiście miałem szczęście – każdy, przy czyim nazwisku postawiłem znak „x”, otrzymał mandat. Chyba pierwszy raz w życiu miałem taką skuteczność. Oraz determinację, bo na każdą z tych osób głosowałem z prawdziwym przekonaniem.

Zapewne nie wszyscy mieli taką możliwość. Zresztą… wyniki jeszcze nie są w pełni znane i trochę mogą się zmienić. Wygrani, jak to wygrani, rozgłoszą swoje zwycięstwo. Ponieważ konkurencja była spora, to i sukces zostanie należycie odtrąbiony.

Kto jednak przegrał? Tutaj chyba znacznie łatwiej o jednoznaczne wskazania, zresztą prasa obfituje w analizy. Na pewno przegrała koncepcja, że „już my elektoratowi wytłumaczymy, jak ma myśleć”. Że „my ich nauczymy”. My wiemy doskonale, jak ma być, tylko głupi wyborcy ulegają „duopolowi”. My tymczasem go rozbijemy i wtedy wszyscy będą szczęśliwi. Wskażemy wszystkim trzecią drogę. Lepszą i jedynie słuszną.

Wyborca ma wpływ

Grafika Max Skorwider

Czas zrozumieć, że to nie partie zmuszają wyborców do głosowania na nie, lecz to wyborcy wpływają na programy partii, na to, kogo partie wystawiają do wyborów, i w konsekwencji na to, kto zostanie wybrany. Polki i Polacy nie są rewolucjonistami. Chcą spokoju, mądrej kontynuacji i ewolucyjnej zmiany. I jeżeli nawet umieją wywrzeć presję na funkcjonariuszy państwowych, czy polityków, żeby nad pewnymi rozwiązaniami pracowali szybciej, lub żeby bardziej zdecydowanie prowadzili reformy w pewnych obszarach, to poza tym cenią sobie doświadczenie, konsekwencję i odpowiedzialność. Nawet w daleko idącym liberalizmie jesteśmy paradoksalnie konserwatywni… Nie tyle w samych hasłach, ile w metodach.

Lewica oderwana od elektoratu

Podejrzewam, że około 20 procent wyborców może powiedzieć, że nie znalazło swoich reprezentantów na listach osób obdarzonych mandatami. To pokazuje, że politycy po lewej stronie sceny politycznej oderwali się od elektoratu. Nie umieli zapewnić swoim sympatykom dobrej oferty. Oferty, która nie tylko dobrze brzmi i wygląda, ale też ma realne szanse. Po raz kolejny już ambicje osobiste i znikome w ostatecznym rozrachunku różnice ideologiczne pozbawiły reprezentacji większość wyborców o zdecydowanie lewicowych sympatiach. Oczywiście, słyszymy z różnych lewicowych nisz głosy, że odnieśliśmy sukces, bo stanęliśmy w szranki, że zdobyliśmy jakieś poparcie, że ktoś na nas głosował…

Tak długo, jak politycy po tej stronie będą uważali, że polityka jest jedynie głoszeniem swoich przekonań, a nie realnym wpływaniem na życie obywateli, ich wyborcy pozostaną bez swoich przedstawicieli, a więc i bez możliwości realizowania swoich interesów.

Centrum rozszerzy się na lewo

Ugrupowania centrowe będą zaś coraz bardziej poszerzać na lewo swój elektorat, wychodząc na spotkanie tym lewicowym wyborcom, którzy wolą oddać głos trochę bliżej centrum, aniżeli w ogóle nie mieć reprezentacji. Programy centrowe będą łagodnie przesuwać się w lewo, bo świat nie znosi próżni.

Tymczasem ważne, żeby coraz więcej obywateli – o różnych preferencjach, poglądach i sympatiach – miało swoich przedstawicieli. Zgodnie z ustępem 2. artykułu 4. Konstytucji RP, o której przestrzeganie od kilku lat walczymy:

Naród sprawuje władzę przez swoich przedstawicieli lub bezpośrednio.

Grafika Max Skorwider

Politycy, którzy próbują pociągnąć za sobą wyborców, choć nie reprezentują ich później w sprawowaniu władzy, w istocie pozbawiają ich nadanej przez Konstytucję władzy. Można zaryzykować stwierdzenie, że nie są specjalnie lepsi od tych, którzy pozbawiają obywateli innych praw przyznanych im przez Konstytucję, jakkolwiek nie jest to przewinienie aż tak widoczne.

Ci, którzy wolą pogrążać się w sporach ideologicznych i walkach, czyje ma być na wierzchu, czy też zabiegać o tytuł najbardziej radykalnego zwolennika lub przeciwnika czegoś, ci powoli będą znikać ze sceny politycznej, zastępowani przez kolejnych ideologów, być może również oderwanych od życia. Bo i tutaj świat nie znosi próżni, i zawsze jest miejsce dla ekstremistów. Tyle, że to ich miejsce plasuje się niestety na marginesie zdarzeń.

Mateusz Kijowski

Tekst pochodzi z zaprzyjaźnionego z nami bloga http://mateuszkijowski.naczatach.pl/

Polub nas na Facebooku