Przegrać z samym sobą

polecamy

Wbrew pozorom nie będzie to historia porażki z alkoholem jakiejś jednostki, nawet tak znanej jak Paweł Kukiz, a jedynie opis przebiegu wyborów na burmistrza w Działoszynie. Tam udała się rzecz niebywała, bo pani Mariola przerżnęła w niebywałym stylu.

Wszystko zaczęło się od tego, że na burmistrza w tym niewielkim mieście w województwie łódzkim nie chciało kandydować zbyt wielu chętnych. Na pierwszy rzut oka sprawa wyglądała fatalnie, bowiem oboje stający w szranki kandydaci głośno sygnowali się jako członkowie PiS. O reelekcję ubiegał się burmistrz Rafał Drab i w kampanii poczynał sobie dość śmiało. Jako oponentkę miał natomiast Mariolę Paśnik.

Gdy kampania wyborcza osiągnęła swój kulminacyjny punkt wszystko zaczęło się bardzo komplikować. Nie wiadomo, czy pani Mariola nie chciała bratobójczej walki czy jednak komisja wyborcza dostrzegła niewykorzystaną okazję na jej wygraną na starcie, lecz tak czy owak z list wyborczych skreślono Rafała Draba. Nim zaczniemy szukać w tym procederze długiej ręki Nowogrodzkiej lub innych wyborczych oszustw warto przytoczyć powód takiego biegu wypadków. Dość późno dostrzeżono, że pan burmistrza wcale nie jest z PiS jak sam utrzymuje, a jedynie deklaruje taki stan rzeczy. Koniec końców miejscowa komisja wyborcza miała nie lada wyzwanie, tuż przed rozpoczęciem wyborów, ponieważ trzeba było wydrukować wszystkie karty wyborcze od nowa. Udało się zdążyć kilkadziesiąt minut przed otwarciem lokali wyborczych.

Zdumieni wyborcy są przeciw

Wyborcy udający się dość gremialnie na wybory mieli powód do zdumienia. Na karcie do głosowania na burmistrza było tylko nazwisko oraz pytanie, czy są za osamotnionym kandydatem, czy też jednak przeciw. Takie rozwiązanie przewiduje ordynacja wyborcza. Po opanowaniu wzburzenia tłumów wybory odbywały się normalnie.

Sprytni mieszkańcy Działoszyna dostrzeli od razu pewnego rodzaju szansę w zaistniałej sytuacji. Skoro pytano się ich czy są za lub przeciw, to oczywiście odpowiedzieli, że przeciw. Siedemdziesiąt procent mieszkańców na postawione w ten sposób pytanie odpowiedziało, że jest przeciw ostatniej prawdziwej kandydatce PiS na stanowisko burmistrza Działoszyna. Sztab wyborczy dotychczasowego burmistrza oczywiście zapowiedział zwrócenie się do sądu o ustalenie poprawności działania komisji wyborczej. Rafał Drab nadal nie wie czy jednak może jest członkiem PiS, ponieważ jego koledzy ponoć skreślili go także z list członków tej partii jeszcze w zeszłym roku, ale jakoś nie udało się go skutecznie o tym poinformować. Czyli winny wszystkiemu jest listonosz?

Pomysł na przeprowadzenie wyborów na urząd burmistrza lub prezydenta jaki obserwowaliśmy w Działoszynie wydaje się niezły. Po prostu najpierw wszyscy kandydaci powinni deklarować przynależność do PiS, po czym tuż przed wyborami po publicznej samokrytyce powinni przyznać, że jednak nie do końca. Jeśli na listach wyborczych pozostaną same perełki z lokalnej egzekutywy partii rządzącej, komisja wyborcza wydrukuje nowe karty wyborcze i będzie można powiedzieć im stanowcze stanowcze NIE.

Zbyszek Wolski

Polub nas na Facebooku