40 osób oskarżonych o blokowanie marszu nacjonalistów

polecamy

15 sierpnia 2017 roku. Rocznica Bitwy Warszawskiej. Słoneczny dzień na Nowym Świecie. Około godziny 16 przy Foksal zbierają się grupki ludzi ubranych na czarno, z białymi różami w dłoniach, dużo kobiet… Ponad rok później zasiądą na ławie oskarżonych. Nie chciały marszu faszystów w stolicy.

To był leniwy świąteczny wtorek. Sporo ludzi spacerujących i siedzących w kawiarnianych ogródkach. Kobiety w czerni, ale też i mężczyźni stawiają się w odpowiedzi na apel Obywateli RP i Warszawskiego Strajku Kobiet, żeby zablokować przemarsz Młodzieży Wszechpolskiej i ONR. Neofaszyści mają przejść Nowym Światem, żeby „uczcić” rocznicę zwycięstwa w 1920 roku, czyli – jak to mają w zwyczaju – wykrzykiwać nienawistne i przemocowe hasła, zawłaszczyć przestrzeń publiczną swoją agresją i butą.

O godzinie 16 na jezdni przy zbiegu Nowego Światu i Foksal siada kilkadziesiąt osób. Wznoszą okrzyki: Warszawa wolna od faszyzmu. Część trzyma zdjęcie Heather Heyer, amerykańskiej aktywistki zamordowanej kilka dni wcześniej przez młodego neonazistę podczas protestu antyfaszystowskiego w Charlottesville. Gęstnieje tłum na chodniku – jedni się przyglądają, inni filmują i fotografują. Dzięki nim pojawiają się relacje w mediach społecznościowych, powstaje dokumentacja przebiegu wydarzeń.

Interwencja policji

Jest bardzo dużo policjantów. Wzywają do rozejścia się, zapowiadają zastosowanie „środków przymusu bezpośredniego”. Atmosfera gęstnieje, antyfaszystowskie okrzyki są coraz głośniejsze, determinacja wśród blokujących coraz większa. Mało sympatyczni, dobrze zbudowani panowie w specjalnych czarnych rękawiczkach zaczynają wynosić ludzi.

Systematycznie, po kolei, zaczynając od pierwszego rzędu. Przy wynoszeniu Kingi Kamińskiej porzucają jej kulę. Ta kula leżąca na asfalcie to mocny, przejmujący symbol. Ściska w gardle.

Protestujący są wynoszeni na ulicę Foksal i obstawieni kordonem policji. Nie dzieje się nic. Nikt nie jest spisywany. Czekamy. Nie jesteśmy zatrzymani, ale nie możemy wyjść poza kordon. Czyli standardowe postępowanie policji podczas wszystkich obywatelskich protestów w ostatnich latach. Dopiero po przejściu faszystów (trochę im pokrzyczeliśmy z tego chodnika!) policja zaczyna nas spisywać. Pani policjantka sumiennie nagrywa. Po dwóch godzinach prawie wszyscy są spisani (wprawdzie policjanci proponowali mandaty w wysokości 50 zł, ale chyba nikt takiego nie przyjął) i wypuszczeni z kordonu. Super fajne jest to, że w tłumie „niezatrzymanych” pojawiają się Obywatele RP i rozdają wizytówki z namiarami na Obypomoc (pomoc prawna zapewniana pro bono przez Obywateli RP).

Przesłuchania

Jesienią 2017 roku jesteśmy wzywani na swoje lokalne komisariaty i przesłuchiwani przez policję. Przez prawie rok nie dzieje się nic. We wrześniu 2018 roku dostajemy wezwania na rozprawę sądową. „Obecność obowiązkowa, pod rygorem przymusowego doprowadzenia”. Mocne!

Jesteśmy pod opieką Obypomocy. Reprezentuje nas pro bono adwokat … Jarosław Kaczyński – wspaniale! O sprawy formalne troszczy się Małgosia Nowogońska. To dla nas bardzo ważne, daje poczucie bezpieczeństwa.

23 października odbywa się pierwsza rozprawa. Na ławie oskarżonych 22 osoby. Dwa dni później zaplanowana jest rozprawa kolejnych kilkunastu osób. Obie grupy prawdopodobnie zostaną połączone i sądzone w jednym procesie.

Rozprawa

Startujemy. Jestem pierwsza na liście, więc wzywają „w sprawie Jolanty Marianny Jeżowskiej i innych”, co powoduje, że przez chwilę czuję się niemal jak Ulrike Meinhof. Proces jest jawny, więc media mogą nagrywać. Jest TVN24.

23-X-2018 Pierwsza rozprawa w sprawie blokady marszu faszystów w Warszawie 15-VIII-2017. Ponad 20 osób na ławie…

Posted by Maciej Orłowski on Wednesday, October 24, 2018

I następuje rzecz niebywała: te 22 osoby, bardzo luźno lub w ogóle ze sobą niepowiązane, w obecności dziennikarzy oraz kilku czy kilkunastu osób publiczności, odpowiadają na pytania sędziego: dokładny adres zamieszkania, stan cywilny, osoby na utrzymaniu i ich wiek, zawód wyuczony, wysokość miesięcznych zarobków, stan majątkowy (nieruchomości wraz z metrażem, cenniejsze ruchomości typu samochód wraz z wartością), karalność, przebyte leczenie psychiatryczne, neurologiczne, odwykowe (sic!). Nie mam pretensji do sędziego, bo takie są przepisy i nic nie może zrobić.

Natomiast dla tzw. „obwinionych” to przeżycie trudne psychologicznie i trochę surrealistyczne. Po ponad dwóch godzinach takiej odpytywanki wiemy o sobie nawzajem więcej niż byśmy chcieli. Taki specyficzny icebreaker. Dzięki panu w todze i łańcuchu w ekspresowym tempie zbliżyliśmy się do siebie – w sumie niesamowite, prawda?

Przed nami jeszcze co najmniej cztery posiedzenia sądu (tyle rozpraw na razie wyznaczono) – czekam z dużą ciekawością, co może się wydarzyć.

Jola Jeżowska

Tego samego dnia we Wrocławiu sądzono dwie osoby, które blokowały marsz narodowców 11 listopada 2017 r., trzech innych, którzy zakłócili przebieg zgromadzenia publicznego fundacji PRO PRAWO DO ŻYCIA oraz w Warszawie sprawa odwoławcza trzech osób obwinionych o blokadę marszu ONR 29 kwietnia 2017 r. Dwa dni później reszta grupy z Nowego Świata było sądzona w warszawskim sądzie. Będziemy informowali o losach osób osadzonych w tych sprawach. Więcej informacji o terminach rozpraw osób protestujących – https://obywatelerp.org/kalendarz/2018-10/

Galeria zdjęć autorstwa Katarzyna Pierzchały, Warszawa, 15.08.2017

 

Polub nas na Facebooku