Duda boi się żywych, ale nie umarłych

polecamy

Ponieważ przeciwnicy władzy masowo oddawali medale lub odmawiali odznaczeń, stąd fortel – prezydent będzie odznaczał nieżyjących. Ci przynajmniej do pałacu nie przyjdą w „konstytucyjnych” koszulkach… W kolejce po order czeka już Wanda, bo „Niemca nie chciała” i „Koziołek Matołek”, bo „propaguje walory turystyczne Polski”. 

W Pałacu Namiestnikowskim zaplanowano podniosłą uroczystość. Szkoda tylko, że nie pojawią się na niej główni bohaterowie. Za kilkanaście dni, 11 listopada, Orderem Orła Białego zostaną uhonorowani za zasługi dla polskiej niepodległości m.in. Maria Skłodowska-Curie, Roman Dmowski, Janusz Korczak, Władysław Reymont, Ignacy Daszyński. Oni nie odmówią, w odróżnieniu od innych, którzy już to zrobili…
 
Jednym z pierwszym, który „poznał się” na pisowskiej władzy, okazał się Leopold Stawecki, założyciel struktur „Solidarności” w białostockim Zakładzie Energetycznym. Pomagał represjonowanym i ukrywającym się w stanie wojennym, sam także znalazł się w miejscu odosobnienia. Nieżyjący już opozycjonista motywował swoją odmowę „Nie jest mi po drodze z panem Mariuszem Kamińskim, którego ułaskawił pan prezydent, panem Macierewiczem i panem Ziobrą”.

„Jak przyślą, to odeślę.”

W rozmowie z GW wspomniał, że od Bronisława Komorowskiego otrzymał „Krzyż Wolności i Solidarności” z pełnymi honorami. Prezydent Duda i jego urzędnicy potraktowali go w sposób niegodny. Za poprzedniego prezydenta wszystko odbywało się zgodnie z procedurami, które za nic mają obecnie rządzący. Starszego pana zdziwił na początku listopada 2015 roku telefon od jakiegoś urzędnika proszącego go o podanie danych. W trakcie rozmowy poinformował go, że wyśle pocztą Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski, bo okazało się, że emeryt nie wychodzi z domu od 4 lat. Ale gdyby nawet uroczystość odbyła się u wojewody, jak to miało miejsce „za Komorowskiego”, a nawet w domu staruszka, to i tak by nie przyjął odznaczenia. „Jak przyślą, to odeślę” – mówił dziennikarzowi nieżyjący już opozycjonista.
 
Nie dziwi postawa jego, a także innych, zwracających odznaczenie czy odmawiających udziału w „orderowej” hucpie. W ramach protestu przeciw temu, co obecnie dzieje się w Polsce, zrobili to m.in. Alberto Stebelski-Orlowski, prof. Ludwik Turko, Ryszard Pusz, Lech Kosiak, Krzysztof Leski, Zygmunt Łenyk, Kinga Kamińska (w imieniu swoim i matki, Barbary Kojer). Ostatnio zrobił to młody naukowiec, Andrzej Kompa z Uniwersytetu Łódzkiego, który także nie boi się protestować na łódzkich ulicach (pisaliśmy o tym w artykule – https://www.skwerwolnosci.eu/a/2018-10-16/kolejny-medal-do-zwrotu-czyli-nie-dla-lamania-konstytucji/).
 
Odznaczenie otrzymała w ostatnich dniach działaczka wielkopolskiej Solidarności Krystyna Stachowiak. Na uroczystości pojawiła się w stosownej koszulce i powiedziała, że w odróżnieniu od teraźniejszości „za Solidarność swego czasu dałabym się pokroić”.
Odmówił też Andrzej Jan Sokołowski argumentując w liście do IPN (inicjatora wniosku o odznaczenie), że „mamy dziś dyktaturę partyjną”.

Niemal samodonos złożył kolejny kandydat do odznaczeń; Stanisław Dembowski, inżynier z Lublina napisał, że pracujący przy budowie mieszkań w okresie PRL „przyczynił się do powstania mieszkań, w których zamieszkali również członkowie PZPR”. A przecież jest to jawne propagowanie komunizmu, jak ironicznie motywował w liście. Złotego Medalu za Długoletnią Służbę przyznanego mu przez prezydenta Andrzeja Dudę, nie dostał. 

Wiele osób pojawia się na uroczystościach, aby zamanifestować odmienne od obecnej władzy przekonania. W Poznaniu 15.10 Instytut Pamięci Narodowej zorganizował uroczystość wręczenia Krzyży Wolności i Solidarności. Na sali pojawili się dawni działacze podziemnej Solidarności. Kilka osób m.in. Krystyna Stachowiak założyli koszulki z napisem „Konstytucja”.

Pozostaję z wyrazami…”

Prof. Wojciech Bielecki będący także na „celowniku” obecnej władzy, oświadczył, że „nie mogę przyjąć czegoś, co pochodzi z nadania człowieka, który jest z wykształcenia prawnikiem z cenzusem uniwersyteckim, a który w sposób świadomy łamie Konstytucję RP. Konstytucję, na którą przecież Pan przysięgał – i to deklarując publicznie poszukiwanie pomocy Boga dla jej przestrzegania!” On i jego koleżanka prof. Ludmiła Żylińska, oboje pracujący jako wykładowcy łódzkiego Uniwersytetu Medycznego zwrócili „Złoty Medal za długoletnią służbę” przyznane im przez prezydenta Andrzeja Dudę.
 
Andrzej Łoziński oddał „Krzyż Wolności i Solidarności” nadany w listopadzie 2015 r. pisząc do prezydenta „stracił Pan mój szacunek jako prawnik, jako człowiek i jako prezydent! Zwracam i odsyłam Panu to odznaczenie! Pozostaję z wyrazami…”. Z jakimi – nie napisał, ale można się domyślić…
 
Także „zagranica” krytycznie odnosi się do pisowskiej władzy. W 2017 roku Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej odmówiła Annette Laborey. Otrzymała je od poprzedniej władzy (zostało nadane na kilkanaście dni przed II turą wyborów prezydenckich), ale uroczystość miała się odbyć już po wyborach. Stwierdziła, że „Polska wpadła w ręce partii, którą mogłabym tylko zwalczać. Odznaczenie nadane takimi rękami zamienia się w zniewagę. Nie przyjmuję go”. Jej zdaniem „Niezliczone gwałty na wolności i zasadach demokracji, których obecna Polska jest teatrem, nietolerancja i nienawiść podniesione do rangi cnót, podeptana zasada rozdziału państwa od Kościoła, zniesienie prawa do aborcji, rozpasany nacjonalizm, legalizacja ruchów parafaszystowskich, ONR-u i Młodzieży Wszechpolskiej, kategoryczna odmowa przyjęcia ofiar wojny syryjskiej – listę można by ciągnąć – splugawiły naszą walkę.”

Błaszczak zaskakuje

Co ciekawe Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji także wziął udział w podobnej akcji. Błaszczak był jedynym „sprawiedliwym” z obozu „podłej zmiany”, który nie przyjął odznaczenia. Może dlatego, że sam sobie przyznał Odznakę „Zasłużony dla Ochrony Przeciwpożarowej”? Widocznie uznał, że poziom żenady sięgnął dna… Inni dumnie wyprężają pierś, ale niektórzy – jak nieżyjący – nie mają wyjścia.

I tak w listopadowy dzień odznaczeni zostaną śp. Wojciech Kossak, Zofia Kosak-Szczucka, Kornel Makuszyński, Maciej Rataj, gen. Stanisław Sosabowski i pozostałych dwudziestu uhonorowanych. A w przyszłym roku w pałacu zawitają Mieszko I (jak złośliwie postuluje Roman Giertych), a może nawet „Piast Kołodziej” i „Wanda, co nie chciała Niemca”…

Leszek Żarnowiecki

Polub nas na Facebooku