Za złotówkę – taka promocja

polecamy

SKOK, GetBack, PCK, kolekcja Czartoryskich, Polska Fundacja Narodowa, a teraz KNF. Zbigniew Ziobro komentując tę ostatnią aferę powiedział, że państwo działa w sposób wzorcowy. Jestem innego zdania. Nurtuje mnie pytanie: czy ta kolejna już afera z cyklu „skok na bank” to początek końca Prawych i Sprawiedliwych?

Korupcyjna propozycja, którą (były już) szef KNF złożył Leszkowi Czarneckiemu, polega z grubsza na tym: „Jeśli wypłacisz 40 mln zł na konto naszego kolegi, dostaniesz zielone światło na to, że gdy twoje banki się zawalą, to podatnicy za to zapłacą”. Przecież wymogi kapitałowe i progi ostrożnościowe zostały wprowadzone po to, żeby chronić deponentów (oraz ogół klientów banków, którzy zrzucają się na Bankowy Fundusz Gwarancyjny) przed skutkami nieodpowiedzialnej polityki zarządów. „Luzowanie ich” wedle widzimisię urzędników oznacza narażenie deponentów na utratę środków, a państwo na ratowanie banku. SKOK-i i ich 4,5 mld to pikuś, tutaj mówimy o dziesiątkach miliardów.

Możliwość przejęcia prywatnego banku „za złotówkę”, na podstawie administracyjnej decyzji politycznego ciała, jakim jest KNF, to zwykły rabunek. Kraj, w którym takie rzeczy są możliwe, nigdy nie ściągnie do siebie poważnych inwestycji, a jeśli już ściągnie, będzie musiał płacić bardzo wysokie premie za ryzyko – co przekłada się na wysokie marże, ograniczoną konkurencję i tym samym ubóstwo mieszkańców.

Propozycja „wyłączenia” przedstawiciela Prezydenta w KNF, pokazuje jasno pozycję, jaką prezydent ma w realnej hierarchii i strukturach władzy. Niestety to jeszcze jeden element, który składa się na ogólny obraz jego prezydentury: człowieka bez charakteru, kręgosłupa i kwalifikacji, który został kaprysem silniejszych od siebie postawiony na pozycji, która go przerasta.

Budowa państwa mafijnego

Leszek Czarnecki zwlekał pół roku, zanim przyszedł z taśmami do „Wyborczej”. U kogo był, nie wiemy, natomiast możemy się domyślać, że „kolędował” przede wszystkim po obozie władzy. On nie chciał afery, on chciał utrzymać kontrolę nad swoim bankiem. Fakt, że w końcu wylądował na „Czerskiej”, świadczy o tym, że zderzył się ze ścianą: w PiS zapadła już polityczna decyzja, że Czarnecki nie załapie się do bycia „oligarchą dobrej zmiany”.

Cała ta historia pokazuje, jak dalece posunęła się budowa państwa mafijnego PiS. Podporządkowanie wymiaru sprawiedliwości jawi się jako coś znacznie poważniejszego niż tylko sposób na wyeliminowanie Tuska z wyborów i wsadzenie lekarzy ojca Ziobry. To element ustawienia polityków PiS i ich potomków, na pokolenia, poprzez uwłaszczenie ich na państwowym lub upaństwowionym majątku Polski i Polaków.

Jakub Chabik

Polub nas na Facebooku