Żądajmy dymisji rządu!

Będzie tylko gorzej
Fot. Katarzyna Pierzchała
polecamy

Karty na stół. Przestańmy się czarować i samooszukiwać. Ten rząd i tak nigdy nas nie posłucha. 3 lata temu apelowaliśmy, aby rządzili po prostu z poszanowaniem naszych praw – to się nie udało. Manifest Krzysztofa Łozińskiego, który dał zalążek KOD, po prostu stracił dzisiaj sens.

Jest gorzej, bo poza “tylko” łamaniem praw obywatelskich, faworyzowaniem otwartych neofaszystów, sabotowaniem obronności i bezpieczeństwa wewnętrznego, topieniem publicznych pieniędzy i rozwalaniu podstaw prawnych naszego państwa, obecny rząd chce nas także wyprowadzić z Unii Europejskiej. A nawet jeśli tego świadomie nie chce, to dąży do tego – czy pod wpływem obcej manipulacji, czy zdrady, czy wewnętrznej walki, czy czystej głupoty, jest mi szczerze mówiąc zajedno.

Czas minął

Sprawdzam! Mam dosyć bycia jak ten nieśmiały chłopak na randce, który nie umie przełamać barier i udaje, że wcale dziewczyny nie podrywa. Przestańmy udawać. Opozycja jest niegotowa na wcześniejsze wybory, jak słyszymy od 3 lat? Trudno, to niech wreszcie będzie gotowa. Do wyborów do Sejmu i tak został niecały rok. Za późno jest na teksty, że ktoś nie jest gotowy, nie jest dogadany. Albo szanowni państwo szybko się ogarniacie, albo ustąpcie pola innym, bo my, suweren, naprawdę ledwo już zipiemy. My naprawdę nie mamy już czasu i nie możemy wam dać go więcej! Przestańmy traktować opozycję partyjną jak grupkę zacofanych w rozwoju dzieci, którym trzeba wszystko ułatwiać. Przypominam, że posłowie biorą pensje, a partie dostają subwencje z naszych podatków i doprawdy jest już szczytem, żebyśmy płacili komuś, a zarazem robili jego robotę. Na dodatek po drodze, niejako mimochodem, wykonując swoją własną, bo każde z nas uliczników musi też kiedyś zarabiać na własny byt.

3 lata i starczy!

To samo tyczy się wielkich ruchów, liderów mniej lub bardziej samozwańczych i innych rycerzy na białych koniach. Jak mawiał nieoceniony Jack Sparrow, w istocie wszystko sprowadza się do tego, co człowiek może, a czego nie może zrobić. No więc – możecie albo nie możecie postawić wreszcie żądań, uderzyć pięścią w stół. Nam już nie są potrzebne uchwały programowe, analizy strategiczne i zastanawianie się, dlaczego PiS wygrał. Będzie tego. Ulica powinna spotykać się i naradzać już tylko w zakresie, czego oczekuje od opozycji, która ma do – przedwczesnych czy nie – wyborów wystartować. Przez trzy lata pomagaliśmy, podpieraliśmy, podawaliśmy wodę i kawę, użyczaliśmy grzecznie mikrofonu i robiliśmy tło. Dzisiaj potrzeba nam już tylko ludzi, którzy wiedzą, co chcą zrobić i potrafią to zakomunikować. My wiemy, czego chcemy w Polsce po PiS – a jeśli wy nie wiecie, droga opozycjo, to przykro nam, ale to już nie jest nasz problem, a zresztą może zamknijcie się wreszcie i posłuchajcie?

To my, ulica!

Wobec rządu PiS oczekiwań nie mamy, poza „Przeproście i Spadajcie”. Byle nie za granicę, bo tym razem nie będzie grubej kreski. Zostawcie nasze biedne państwo, najlepiej dzisiaj. Nic już nie uchwalajcie i nic nie zmieniajcie. Jak napisał Piotr Szczęsny, apele do was o opamiętanie nie mają od dawna sensu.
I szczerze mówiąc nic mnie nie obchodzi, czy w obliczu nadchodzących wyborów do Sejmu jest sens rozpisywać wcześniejsze czy nie. Powinniśmy po prostu jasno i głośno wreszcie wyartykułować: mamy dosyć (tu długa lista) i chcemy dymisji rządu. Bo się obudzimy jak Anglicy z ręką w nocniku. Nawet jeśli rząd dociągnie wtedy do regularnych wyborów, niech idzie do nich z mocnym piętnem braku legitymacji społecznej. A gdyby do wcześniejszych wyborów doszło – jak mają przebiec, kto ma wystartować, czy ma się odbyć nowy Sejm Wielki, czy nie – to nie jest nasza praca, droga opozycjo, tylko wasza. Innej pracy nie wykonujecie, tylko służbę publiczną, więc wykonajcie ją porządnie. My swoją wykonaliśmy i wykonamy.
To my, ulica, powiedzmy sobie otwarcie, weźmiemy na siebie ewentualne demonstracje, blokady Sejmu, to my poniesiemy ciężar i ryzyko, to my dostaniemy łomot na ulicy, to my wylądujemy w policyjnych sukach, to my stracimy pracę, będziemy ciągani po sądach, to my będziemy otrzymywać pogróżki. Nie boimy się tego, robimy to cały czas, przy niezbyt energicznym wsparciu ze strony polityków opozycji. Tak jak w grudniu 2016 roku, potrzebujemy jednak, żebyście byli na miejscu i wykonali swoją część zadania. Hej, macie łatwiej, więc nie spieprzcie tego, dobra?

 

Katarzyna Knapik

Polub nas na Facebooku