Dzień za dniem od 3 lat

kod
Fot. Monika Nowak
polecamy

18 listopada 2015 r. Krzysztof Łoziński na pytanie „co robić, wobec jawnych prób demontażu demokracji?” napisał, że trzeba założyć KOD, a Mateusz Kijowski przeszedł od słów do czynu – powstał Komitet Obrony Demokracji, a „my wszyscy z niego”.

Łoziński (obecnie szef KOD) zaapelował o stworzenie takiej organizacji, której „celem nie jest obalanie legalnie wybranych władz państwa, lecz obrona demokracji, praworządności, praw człowieka, praw obywatelskich i prawdy.” Jak? „Pisać listy otwarte i zbierać pod nimi podpisy (…), tworzyć raporty (…), prowadzić dyskusje publiczne i wykłady, organizować pokojowe demonstracje. Organizować pomoc prawną i materialną dla ewentualnych poszkodowanych. Bardzo ważne jest pokazywanie społeczeństwu, jak bardzo jest okłamywane. Zresztą co ja będę Polakom tłumaczył takie rzeczy. Trzeba pokazać że „siła bezsilnych” istnieje.” I to robimy nadal, choć nie wszyscy w KOD czy będąc w formalnych organizacjach. Dajemy iskierkę nadziei, tym którzy już zwątpili, wiedzę – niezorientowanym, pomoc szukającym i potrzebującym.

O innych wartościach mówił na pierwszą rocznicę powstania KOD, Mateusz Kijowski: „Wolność, równość, demokracja i solidarność – to nasze najważniejsze wartości. Nie przestały być ważne po roku działania. Nie przestaną być ważne i po dziesięciu latach. Stójmy przy nich. Brońmy ich wspólnie. I pamiętajmy, nasz przeciwnik nie jest w naszych szeregach. A my niekoniecznie musimy się lubić, ale mamy poważne powody, żeby współpracować.”

Więc nie dzielmy, tylko łączmy, bez względu na to, jak długo będzie trzeba. Lubmy się mimo różnic, bo wtedy (jak pisał Łoziński) „żadne służby nie poradzą sobie ze środowiskiem (..) opartym na więziach towarzyskich, koleżeńskich.” Więc razem, bo tylko razem można więcej. Bo tylko razem można „obronić demokrację”. Pamiętaj: ON, TY, JA!

Anna Dysińska

 

3 lata temu z niepokojem w sercach jechaliśmy z mężem do Warszawy pod Trybunał Konstytucyjny. Byliśmy troszkę przed czasem. Ludzi kręciła się garstka… i nagle, ze wszystkich stron zaczęła napływać fala ludzi! Nie zapomnę tej radości, ze nie jesteśmy sami, ze są inni, którzy nie zgadzają się na łamanie prawa. Blisko nas swoje stanowisko mieli narodowcy. Głośniki jak się patrzy, moc ogromna… nie dali rady! Nie zapomnę starszej pani na wózku inwalidzkim, która prosiła tylko o przeczytanie jej haseł, jakie się pojawiły. Radość i śmiech. Przyjechaliśmy jak setki innych na wezwanie Mateusza Kijowskiego. Dziękuję, nie zapomnę.

Anna Ginalska

2 grudnia Warszawa – 3 lata na ulicy…

Polub nas na Facebooku