Za wszystkie „obietnice +” słono zapłacimy

polecamy

Może to osąd nie do końca sprawiedliwy, ale mam wrażenie, że Polacy coraz bardziej się urządzają w tej przysłowiowej d… . Jeszcze trzy lata temu ciepła woda w kranie była symbolem lenistwa, konsumpcjonizmu i dekadencji, powodując totalną niechęć do rządzących.

Tamta „zła” władza przeprowadzała kraj przez największy kryzys finansowy ostatniego trzydziestolecia i udało się jej utrzymać gospodarkę na powierzchni. Oczywiście działo się to również kosztem ludzi, często tych najsłabszych. I nierzadko naginając przepisy dla utrzymania gospodarki na powierzchni – i to jest wyrzut sumienia dla poprzednich rządów, za który dzisiejsza opozycja do dziś nie uderzyła się w pierś.

Dzisiaj ludzie, którzy tak ochoczo pozbawili władzy PO, godzą się na robienie z samych siebie ekonomicznych idiotów przez PiS i bezrefleksyjnie dają się kupić za hasła o przywracaniu godności i wstawaniu z kolan, choć do października 2015 mogliśmy z podniesionym czołem wszędzie na świecie przyznawać się do swojej polskości i być jako państwo partnerem do rozmów z najważniejszymi.

Kupieni za 500+ i deformę emerytur cieszą się chwilą. Bo gospodarka jeszcze daje radę. Dekoniunktura jeszcze jest z drzwiami, więc nie uwiera. Drożyzna w sklepach jeszcze jest kompensowana wzrostem zarobków, bo rynek wewnętrzny nakręcany pieniędzmi z socjalu jeszcze się kręci. Nawet takie ekonomiczne idiotyzmy jak dopłaty do wzrostu cen za energię nie wywołują jakichkolwiek sprzeciwów. Mało kto bowiem zauważa, że to sami „obdarowani’ przez rząd oddadzą pieniądze za droższy prąd, idąc do sklepu czy po usługę. Naród się cieszy, że rząd mu daje.

Rząd niczego nie daje

Otóż rząd niczego nie daje. Rząd oddaje część pieniędzy, które nam zabiera w podatkach, albo płaci za swoje obietnice pieniędzmi pożyczonymi na nasze konto. Za te wszystkie „obietnice +” zapłacimy my, nasze dzieci i wnuki. Kolejne pokolenia będą tyrać na spłatę długów, podczas gdy dzisiejsza elita polityczna uwłaszczy się na naszym majątku – z milionowych apanaży w zarządach państwowych spółek, z przeróżnych Fundacji Narodowych, posad w bankach za 40 baniek itp, itd. Za dziesięć lat oni będą obrzydliwie bogaci, a my obrzydliwie zadłużeni.

Ale co tam jutro, skoro dziś jest miska ryżu i poczucie niezależności od tej zdegenerowanej Unii. Przecież nie musimy jeździć po świecie, bo Polska też piękna jest. Łatwo nas ogłupić i łatwo nas kupić.

Francuzom jakoś się chce ruszyć d…y i na ulicy pokazać rządowi co myślą o jego polityce. Nam wystarczy ochłap od rządu i obietnica zbawienia od klechy.

I jeszcze taka refleksja na koniec

Dlaczego pisowscy politycy tak przebierają nogami, by dostać się do Europarlamentu tej znienawidzonej Unii, jeśli nie dla wysokich apanaży? W kraju już skompromitowani, tam jeszcze nie znani. Ot, taka odprawa dla zasłużonych podłej zmiany.

Paweł Olejniczak

Polub nas na Facebooku