No i się nie wyspowiadamy…

polecamy

Śmiały pomysł zarządu kolei małopolskich, aby w pociągu można było się wyspowiadać, został tak gorąco przyjęty przez wszelkie media, że szybko się z niego wycofano. Grzesznicy zostali z kwitkiem, albo bardziej z biletem na pustym, lecz za to, nowym peronie, czekając na opóźniony pociąg.

Ksiądz Wojciech Lemański, w końcu specjalista w tej dziedzinie, widział w tym rozwiązaniu wiele zalet, które mniej uważnym malkontentom jakoś umknęły. Po pierwsze chodziło o szeroko rozumiane oszczędności; zamiast ewentualnych odszkodowań za powiedzmy szczerze zdarzające się powszechnie opóźnienia, lud prosty i pospolity miałby dostęp do sługi bożego. Prawdopodobnie byłoby taniej, ale ja nie byłbym tego taki pewny, mając na uwadze potoczne rozumienie znaczenia zwrotu „co łaska”. Ów wspomniany dostęp do kapłana zapewniałby poza tym w zamyśle Lemańskiego cały szereg usprawnień. Jednostki co bardziej nerwowe mogłyby z całą lekkością bytu puszczać do woli wiązanki pod adresem maszynisty, konduktora, a nawet kierownika pociągu, a to wszystko prawie bezkarnie, ponieważ na miejscu mogłyby się wyspowiadać z tych wszystkich pochopnych czynów. Później, aż do stacji końcowej mogliby poddać się pokucie i uszłoby to im na sucho.

Z drugiej strony, jeśli któryś z pasażerów nie zdzierżyłby tak długiej podróży, to na miejscu mógłby liczyć na ostatnie namaszczenie, a to ponoć ma przecież znaczenie.

Wagon ekumeniczny

Lewackie podłoże kłębiące się we mnie karze mi widzieć pomysł spowiedzi w pociągach nieco szerzej. Proponuję jeden wagon z każdego składu przerobić na wagon ekumeniczny. Nie możemy ograniczać się tylko do katolików. Prawosławni i ewangelicy będą mieli za złe, że o nich zapomnieliśmy. Może nadużyciem jest propozycja wygospodarowanie po jednym przedziale dla Żydów, muzułmanów i buddystów, ale wydaje się to w nowoczesnym świecie dość racjonalnym.

Po upokorzeniu kolei małopolskich za pomysł niesienia słowa bożego wśród podróżnych, szukamy już kolejnych ofiar ciętych postów w sieciach społecznościowych, jednak można jeszcze się trochę zatrzymać przy naszych kolejach. Powodów jest wiele, a dokładnie sześćdziesiąt sześć miliardów, tyle bowiem w ciągu kilku najbliższych lat zostanie wydanych na ich modernizację. Serce rośnie, gdy oczyma wyobraźni widzimy już nowe perony, budynki dworcowe i nowe składy wiozące nas z niewyobrażalną prędkością tam gdzie sobie tylko wymarzymy. Tu nie chodzi o jakieś pierdoły; kolej buduje co się da, a nawet buduje to czego jakoś wcześniej się po nich nie spodziewaliśmy.

Kolejowe inwestycje

Jako, że mam spore doświadczenie jako pasażer, obserwuję ten proceder od kilkunastu miesięcy, a to na pewno jeszcze nie koniec. Tak jak się odgrażają na plakatach wiszących w gablotach na peronach, zmodernizują setki dworców i tysiące kilometrów linii kolejowych. Jednak czasem nachodzi mnie refleksja, że chyba zrobią tak dla własnej satysfakcji. Szkopuł w tym, że czasem budują tam, gdzie nie bardzo są chętni na to, aby jechać pociągiem. Nie chodzi nawet o to, że w niektórych większych, czy mniejszych miejscowościach mieszkają przeciwnicy kolei żelaznej, lecz po prostu mieszka tam tak niewiele osób, że mało kto ma nieposkromioną ochotę gdziekolwiek jechać.

Jako specjalista od dość długich podróży na trasie klejowej pomiędzy Katowicami a Częstochową, obserwuję dokładnie postęp prac przy chyba wszystkich stacjach na tej trasie. Standardem jest tam co najmniej zbudowanie peronów od podstaw, jednak to nie koniec. W miejscowościach o dość miło brzmiących dla ucha nazwach Chruszczobród i Wiesiółka powstały perony godne stolicy. Zbudowano tam perony nawet tam, gdzie ich jeszcze nie było, ponieważ uznano, że mieszkańcy Śląska będą gromadnie jeździć w kierunku Włoszczowej. Ta miejscowość przewija się ostatnimi laty w polskiej polityce, więc może jest w tym krzta prawdy. Dodam, że nawet w godzinach szczytu wsiada lub wysiada na wspomnianych stacjach co najwyżej kilka osób. Opcja rozszerzona przebudowy stacji kolejowej to zbudowanie przejścia podziemnego na miarę nowych czasów. Upewnię oponentów do tego, że nie jestem przeciwnikiem przejść podziemnych jako takich, tylko obawiam się o sens ich budowy. Jak na razie przejście podziemne pod kilkoma równoległymi torami powstało w Dąbrowie Górniczej i Ząbkowicach, więc można będzie rozebrać dotychczasowe przejście napowietrzne, przecież nas stać jak wiadomo. W Żąbkowicach wsiada lub wysiada z pociągu również co najwyżej kilka osób i chyba zagubią się oni wszyscy w serpentynach podziemnych korytarzy jakie im zafundowano.

Przejście podziemne dla każdego

Obecnie czekam na rozpoczęcie budowy przejścia podziemnego na stacji Myszków Mrzygłód. Rozwieję wasze wątpliwości, tam także istnieje przejście napowietrzne w postaci okazałego mostku, ale z uwagi, że nikt z niego nie chce korzystać, zbudują tam chyba podobne meandry jak w Dąbrowie Górniczej. Jeśli już jesteście na etapie pokusy zobaczenia tych stacji w sieci ze szczegółami, ponieważ nie dane wam było tam przebywać, to zachęcam szczególnie do przyjrzenia się Mrzygłódowi. Wygląda to mniej więcej tak, że mamy z jednej strony torów utwardzoną powierzchnię dla tych co przyjechali z Częstochowy, a z drugiej podobną powierzchnię dla tych, którzy po pracy wrócili z Katowic. Z każdego pociągu wysiada może po kilka osób, więc przynajmniej nie będą się tłoczyć pod ziemią. Obok mamy Centralną Magistralę Kolejową biegnącą do stolicy, za nią dosłownie kilka domów, a dookoła lasy, pola, świeże powietrze i ciszę, o ile nie jedzie jakiś osobowy, a tych nie jest znowu tak wiele, jak byście chcieli się spodziewać.

W nowych czasach trzeba będzie napisać nowe anegdoty o kolei i kolejarzach, ponieważ idzie nowe i to za ciężkie pieniądze. Mniejsza z uduchowieniem pasażerów posłusznie czekających na peronie, bardziej chodzi tu o pieniądze wydane na inwestycje, których rozmach i przebojowość zachwyciłaby nawet nieodżałowanego Bareję. Za cara kolej warszawsko-wiedeńska była dumą koronowanych głów, obecnie widzę chęć mocnego nawiązania do tych czasów, jednak z mocnym akcentem zarobienia na tym ile tylko można, wydając nasze pieniądze.

Zbyszek Wolski

Polub nas na Facebooku