Matrix a la carte PiS

SONY DSC
polecamy

Pan Morawiecki z wdziękiem Pinokia oznajmił, że właśnie skończył remontować nasz wspólny dom. A ja się zastanawiam, kto wpuścił do domu ekipę takich partaczy? Bo trzeba mieć ogromy tupet by tak spieprzyć wszystko co dało się spieprzyć i twierdzić, że jest świetnie.

– To jest trochę tak, jak z remontem domu: trzeba najpierw jakieś materiały ściągnąć, pomalować ściany, czasem jest trochę nerwowo, materiały nie przyjdą na czas, sąsiad się zdenerwuje, bo hałasujemy, czasami trzeba umeblować na nowo to mieszkanie. Właśnie to zrobiliśmy – powiedział premier podczas konferencji „Praca dla Polski” zorganizowanej przez PiS.

W zaledwie trzy lata „udało się” pisowskim rządom podłej zmiany zrujnować demokratyczne filary państwa: Trybunał Konstytucyjny, niezależną prokuraturę, upolitycznić policję, prokuraturę i niemal zadusić niezawisłość sądów. Z powodzeniem zdołali zniszczyć oświatę – choć pani Zalewskiej wszystko wzrasta, publiczne media, służbę zdrowia, energetykę odnawialną. Emerytury szykują się nam głodowe lub żadne. Zrujnowana chluba narodowa jaką były stadniny koni w Janowie i Michałowie, Puszcza Białowieska…

Zniszczenia jak okiem sięgnąć

Lista zniszczeń jest niepokojąco długa. Ceny rosną, podatki równie szybko – co jest niechybną wskazówką, że w skarbcu widać dno, więc biorą się za system bankowy.

Pan Morawiecki vel Pinokio Mateusz jak się wydaje widzi, że ten remont jakoś nie bardzo się gospodarzom podoba, bo nagle, by zmienić temat, zasugerował, że rząd zmienia swoją politykę. Teraz będzie proeuropejski, koncyliacyjny i będzie wzmacniał Unię Europejską swoją siłą, bo wszyscy Europejczycy to jedna rodzina i udało mu się na czas wyciągnąć z magazynu i odkurzyć unijną flagę, by mieć tło do obietnic.

Obiecanki cacanki

Deklaracja godna jak najbardziej poparcia, tyle że kiedy kłamca obiecuje współpracę. to trzeba się mocno zastanowić, gdzie w tym jest jego interes i kiedy cię oszuka. Zbliżające się wybory do Parlamentu Europejskiego kuszą wysokimi dietami, a przy okazji są znakomitym lądowiskiem dla skompromitowanych na niwie krajowej polityków.

Nasuwa się pytanie, czemu mielibyśmy delegować na te wysunięte placówki – jako ambasadorów polskości – ludzi, którzy po pierwsze: całą swoją karierą polityczna świadczyli o swojej wrogości wobec UE, po wtóre najczęściej ich znajomość języków ogranicza się do języka polskiego w stopniu podstawowym, po trzecie wszyscy mamy głębokie przekonanie, że pójdą tam po to, by wzorem prostackiego Korwina i Legutków, rozwalać Unię od środka.

Mamy jeszcze tylko pół roku, by tym razem wybrać ludzi, którzy nas nie będą kompromitowali w oczach cywilizowanych narodów.

Paweł Olejniczak

Polub nas na Facebooku