Konferencja „TVP w służbie sztabu wyborczego Prawa i Sprawiedliwości”

Raport TVP w służbie propagandy PiS
Fot. Paweł Każmierczuk
polecamy

W telewizji publicznej, niczym w agencji PR Prawa i Sprawiedliwości, zamiast pluralizmu i bezstronności panuje stronniczość i agresja, zaś niezależność czy zwykła przyzwoitość to wartości, o których przed wyborami zapomniano – to wnioski z raportu przedstawionego w sejmie przez Towarzystwo Dziennikarskie.

Gospodarzem konferencji, która odbyła się w środę 28 listopada w sejmie, była wiceprzewodnicząca Sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu, posłanka Platformy Obywatelskiej Iwona Śledzińska-Katarasińska. Podstawę wymiany poglądów stanowił przedstawiony na wstępie raport z monitoringu relacjonowania przebiegu kampanii wyborczej do samorządu przez „Wiadomości” TVP przygotowany przez obserwatorów stowarzyszenia Towarzystwo Dziennikarskie. Zespołem kierował i raport przedstawił Andrzej Krajewski.

Towarzystwo Dziennikarskie powstało w 2012 roku, a wśród jego założycieli znalazła się taka ikona dziennikarstwa jak nieżyjąca już i legendarna Teresa Torańska, zaś poza nią m.in. Seweryn Blumsztajn, Jacek Żakowski, Dorota Warakomska i Wojciech Maziarski. Do stowarzyszenia należy m.in. Jacek Parol, Jacek Rakowiecki, Paweł Wimmer i redaktor naczelna „Skweru Wolności”, Katarzyna Wyszomierska. Zgodnie z deklaracją członkowską „Towarzystwo Dziennikarskie” chce prowadzić debatę o sytuacji mediów. Zamierza też zabierać głos, gdy uzna „że zagrożona jest wolność słowa czy inne prawa obywatelskie” oraz podjąć próbę „sformułowania współczesnych standardów warsztatu dziennikarskiego oraz relacji między dziennikarzami a ich pracodawcami”.

Ograniczanie niezależności mediów

Podczas konferencji poruszono wszystkie wymienione wyżej zagadnienia, a zorganizowano ją właśnie dlatego, że zarówno opozycja parlamentarna jak i dziennikarze zrzeszeni w Towarzystwie uznają, że wolność słowa i prawa obywatelskie są w naszym kraju systematycznie i niebezpiecznie ograniczane, a najpotężniejsze medium jakim jest „Telewizja Narodowa” jest niczym innym jak tylko tubą propagandową władzy i narzędziem manipulacji politycznej na ogromną skalę. Dowodzą tego wyniki przeprowadzonego monitoringu. Celem konferencji było nie tylko zdiagnozowanie obecnej sytuacji, ale i zastanowienie się nad tym, co robić, aby zapobiec zawłaszczeniu mediów prywatnych, które jeszcze zachowują niezależność, przez obóz „dobrej zmiany” oraz jak ukształtować rynek medialny w przyszłości, aby zapewnić niezależność mediów, w tym przede wszystkim mediów publicznych, od każdej władzy.

Telewizja kłamie

O tym, że telewizja Kurskiego kłamie i manipuluje, nie trzeba nikogo z nas przekonywać. W raporcie chodziło o to, aby pokazać – tam, gdzie się da, także w sposób mierzalny – mechanizmy i metody manipulacji. W tym celu obserwatorzy „Towarzystwa Dziennikarskiego” przez dwa tygodnie przed pierwszą turą wyborów i przez dwa tygodnie pomiędzy turami, oglądali, nagrywali i analizowali wszystkie wydania „Wiadomości TVP”. Zmierzono nie tylko ilość czasu antenowego poświęconego poszczególnym partiom i kandydatom, ale poddano analizie sposób, w jaki mówiono o wydarzeniach, których bohaterami byli politycy obozu władzy i politycy opozycyjni oraz sposób, w jaki mówiono o dokonaniach obecnej władzy na tle dokonań władzy poprzedniej. I tak na przykład przed pierwszą turą 73% czasu antenowego zajętego przez tzw. „setki”, czyli najtrudniejsze do zmanipulowania, transmitowane na żywo wypowiedzi wprost do kamery, łączące obraz twarzy wypowiadającego się z jego głosem, poświęcono Prawu i Sprawiedliwości, a tylko 22% Platformie Obywatelskiej, zatem PiS otrzymał w „setkach” ponad trzy razy więcej czasu na antenie „Wiadomości” niż PO. Porównano ten wynik z wynikiem przeprowadzonego dla KRRiT monitoringu telewizyjnych audycji publicystycznych przed wyborami do Parlamentu Europejskiego w 2014 roku, czyli za rządów koalicji PO-PSL. Okazało się, że w tamtej kampanii partie rządzące były wprawdzie również uprzewilejowane w przekazie telewizyjnym, ale różnica pomiędzy czasem ich ekspozycji a czasem ekspozycji ówczesnej opozycji była stosunkowo niewielka – Platforma Obywatelska zajęła 18% czasu antenowego telewizji publicznej, a Prawo i Sprawiedliwość – 14%, czyli PiS dostał o 22% czasu antenowego mniej niż PO.

PiS otrzymał w „setkach” ponad trzy razy więcej czasu na antenie „Wiadomości” niż PO

Nie tylko czas przeznaczony na prezentację partii i kandydatów w wyborach samorządowych grał rolę w kampanii prowadzonej przez TVP. Istotny był także sposób podawania informacji o tym co się dzieje w kraju. Obserwatorzy „Towarzystwa Dziennikarskiego” wyróżnili następujące kategorie wiadomości w „Wiadomościach” TVP:

  • pozytywka – wiadomość pozytywna dla rządzących
  • utrwalacz – powtórzenie pozytywki dla utrwalenia jej w pamięci
  • zohydzacz – wiadomość zohydzająca przeciwnika politycznego, grupę, zawód
  • pobudzacz – wiadomość mająca pobudzać dumę narodową
  • zawijacz – wiadomość negatywna ukryta w opakowaniu wiadomości pozytywnych
  • odpór – atak w odpowiedzi na informację negatywną.
Fot. Anna Dołgolewska

Dla zilustrowania poszczególnych typów przekazu pokazano szereg przykładów z nagranych fragmentów „Wiadomości”, które budziły zrozumiałą wesołość swoją siermiężnością czy wręcz prymitywizmem. Wyliczono również udział poszczególnych kategorii w strumieniu wiadomości w okresie od 24 do 30 września. Najwięcej czasu antenowego zajęły pobudzacze – 32%. Na drugim miejscy uplasowały się zohydzacze – 27%, a na trzecim – 25% – pozytywki. Porównano sposób, w jaki przedstawiono wynik wyborów prezydenckich w Warszawie w „Wiadomościach” TVP, „Faktach” TVN i „Wydarzeniach” Polsatu. Porównanie to pokazało, że w przeciwieństwie do „Faktów” i „Wydarzeń”, które starały się obiektywnie przedstawić przyczyny wygranej Rafała Trzaskowskiego i przegranej Patryka Jakiego, TVP prześlizgnęła się po przegranej kandydata Zjednoczonej Prawicy w kilkanaście sekund, po drodze szydząc z mieszkańców stolicy (widocznie nie przeszkadzają im aferalne przekręty reprywatyzacyjne…).

Władza nigdy się nie myli

W sumie raport starannie dokumentuje to, co w przekazie TVP jest doskonale widoczne, bo realizowane z finezją cepa: Wszystko, co robi władza, jest doskonałe i podyktowane patriotyczną troską o kraj i dobro obywateli, zaś totalna opozycja wkłada kij w szprychy i, wysługując się obcym, dba wyłącznie o własne interesy.

Raport prezentowany przez Andrzeja Krajewskiego członka Towarzystwa Dziennikarskiego wykazał, że polityka informacyjna TVP ma się nijak do wymagań, jakie przed telewizją publiczną stawia artykuł 21.1. Ustawy o radiofonii i telewizji, zgodnie z którym media publiczne powinny się charakteryzować:

  • pluralizmem
  • bezstronnością
  • niezależnością
  • wyważeniem
  • integralnością
  • wysoką jakością

Warto przytoczyć przedstawioną w prezentacji „Towarzystwa Dziennikarskiego” definicję propagandy sformułowaną przez biskupa Adama Lepa:

„Co to jest propaganda?

Zaplanowane oddziaływanie na daną społeczność odpowiednich treści perswazyjnych prowadzące do wywołania oczekiwanych decyzji i zachowań poprzez urabianie postaw i opinii.

Zamierzone, precyzyjnie nakierowane wpływanie na jednostki przez wykorzystanie różnych kanałów komunikacji do rozpowszechniania, przede wszystkim nieprawdziwych lub przesadzonych, rzekomych faktów.

Należą do niej także negatywne lub uproszczone sądy wartościujące, których natężenie jest co najmniej porównywalne z prowokacją, podżeganiem lub rozniecaniem.”

Piotr Osęka nazwał metodę propagandową PiS-u „holistycznym słowotokiem”. We fragmencie przytoczonym w prezentacji Towarzystwa napisał o niej tak:

„Analizując niegdyś kulturę polityczną stalinizmu, zwracałem uwagę na holistyczne ambicje propagandy. Każdy wątek musi zawierać w sobie reprezentacje pozostałych narracji, składających się na ideologiczną wizję świata. Ta tradycja odżyła.

„Wiadomości” przestały być relacją o wydarzeniach minionej doby – choćby pokrętną i zmanipulowaną. Bieżąca polityka staje się pretekstem do codziennego recytowania PiS-owskiego katechizmu.

Czy oglądamy materiał o reformie sądów, kampanii samorządowej czy o wynikach makroekonomicznych, dostajemy wciąż te same obrazy i te same zdania.

Zamiast pogrupowanego wyboru informacji – jednolity słowotok złożony z peanów na cześć władzy i złorzeczeń pod adresem jej przeciwników.”

"Dość kłamstwa i manipulacji w TVP". Protest przed siedzibą TVP Poznań Relacja Piotr

Posted by Video-KOD on Wednesday, August 22, 2018

W dyskusji, jaka się wywiązała po prezentacji raportu „Towarzystwa Dziennikarskiego”, poruszono mnóstwo problemów.

Stwierdzono, że TVP nie można lekceważyć, ogląda ją bowiem około 2 milionów ludzi. Dziennikarze niezależni powinni ją śledzić, a postawienie diagnozy aktualnego stanu mediów publicznych jest ważne ze względu na konieczność ich przygotowania do funkcjonowania po odsunięciu PiS-u od władzy.

Trzeba protestować

W związku z licznymi kłamstwami, pomówieniami i manipulacjami praktykowanymi przez TVP pojawił się postulat masowego wysyłania protestów i skarg o naruszanie dóbr osobistych do KRRiT i sądów oraz skierowanie do NIK wniosku o kontrolę finansów TVP, zwłaszcza za okres samorządowej kampanii wyborczej. Jako adresata skarg wskazano KRRiT, bo powołana przez PiS Rada Mediów Narodowych nie ma kompetencji do karania nadawców, a ponadto w radzie tej zasiadają sami politycy. Wprawdzie pojawiła się uwaga, że media PiS naruszają dobra osobiste swoich przeciwników w taki sposób, że trudno im się dobrać do skóry na drodze prawnej, jednak wydaje się, że wszyscy obecni na sali uznali postulat za wymagający realizacji, a gospodyni spotkania na jego zakończenie rozdawała obecnym do podpisania przygotowaną skargę. Skargi wysyłać można na formularzu zamieszczonym na stronie internetowej Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji.

Zwrócono uwagę na fakt, że raport i dyskusja skoncentrowały się na działalności TVP, ale jest jeszcze TVP Info i inne media publiczne podporządkowane władzy, m.in Polskie Radio, które jeden z dyskutantów uznał za gorsze jeszcze od TVP, jest także problem dostępu wielu mieszkańców kraju do programów niepublicznych nadawców telewizyjnych. Zastanawiano się nad tym czy istnieje związek pomiędzy wynikiem wyborów na wsi i w miastach a dostępem ludności do mediów. Nie prowadzono takich badań, ale korelacja wydaje się oczywista. W 2015 roku, jak przypomniał jeden z uczestników dyskusji, ubiegający się o reelekcję Bronisław Komorowski wygrał w miastach i miasteczkach kilkoma procentami głosów, ale na wsi przegrał o 30%. Zauważono, że w wyborach samorządowych wysiłek propagandowy PiS okazał się w miastach nieskuteczny, na wsi natomiast propaganda pisowska skupiona na newralgicznej kwestii dróg lokalnych umiejętnym manipulowaniem informacją przysporzyła PiS-owi głosów. Ktoś pytał o to w jaki sposób zwiększyć odbiór telewizji TVN, ale na temat jej zasięgu pojawiły się sprzeczne informacje. Zwrócono uwagę na to, że problem niezależności mediów publicznych to problem nie tylko polski, więc pojawiła się sugestia, by go zgłosić do uregulowania instytucjom Unii Europejskiej.

na wsi propaganda pisowska umiejętnym manipulowaniem informacją przysporzyła PiS-owi głosów

Odezwał się głos, że ważnym sposobem wyrażenia sprzeciwu wobec polityki informacyjnej PiS jest odmowa udziału w programach informacyjno-publicystycznych TVP. W odpowiedzi na tę sugestię stwierdzono, że sprawa jest dyskusyjna, bowiem poprzez uczestnictwo w programach mediów publicznych na żywo z jasnym, kategorycznym, dobrze przygotowanym przekazem, można by trafić z niezależną opinią do publiczności, która nie ma dostępu do niepublicznych stacji.

Fot. Jolanta Gałkiewicz

Sporo uwagi poświęcono zagadnieniu rad programowych mediów publicznych. Wedle obowiązującej ustawy kandydatów do tych rad proponują kluby parlamentarne. Członkowie rad programowych telewizji publicznych powoływani są na czteroletnie kadencje i są nieodwoływalni. W radzie finansowanej w dużej mierze przez MSZ telewizji „Polonia”, skierowanej do mieszkających za granicą około 20 milionów Polaków,  przeważają przedstawiciele obozu władzy. Przewodniczący rady, Michał Dworczyk i członek rady Jan Dziedziczak, politycy PiS, są przy tym ministrami, a więc członkami rządu, co czyni sytuację po prostu chorą. Przedstawiająca sprawę senator PO Barbara Borys-Damięcka zaproponowała więc wprowadzenie poprawki do obowiązującej ustawy o radiu i telewizji, zgodnie z którą członek rady programowej telewizji publicznej po uzyskaniu stanowiska rządowego powinien stracić miejsce w radzie. Pani senator zaapelowała o forsowanie tej poprawki w Sejmie.

Problemy środowiska dziennikarskiego

Jeden z dyskutantów stwierdził, że w Polsce został całkowicie rozmontowany system zatrudniania dziennikarzy. Zlikwidowano 70% etatów, a freelancing nie daje bezpieczeństwa materialnego i powoduje załamanie wielu karier zawodowych. Przypomniano, że dziennikarze niezależnych mediów są nękani przez władzę, zwrócono uwagę na konieczność zapewnienia bezpieczeństwa dziennikarzom śledczym oraz ochrony zawodowej dziennikarzom mediów publicznych. Jednocześnie jednak pojawiły się głosy, że morale polskich dziennikarzy jest zatrważające i że środowisko dziennikarskie musi wypracować stanowisko wobec kolegów, którzy poświęcili etykę zawodową dla kariery i tym samym stracili wiarygodność.

Nie zabrakło smutnych refleksji o sytuacji w telewizji Polsat i jej wyraźnym propagandowym tonie, którego kiedyś nie było. Ze stacji usunięto wielu dziennikarzy, popularnego prowadzącego główne wydanie „Wydarzeń” Jarosława Gugałę przesunięto na późną godzinę. Zastanawiając się nad preferencjami widzów poseł „Nowoczesnej” Krzysztof Mieszkowski potwierdził powszechne już dzisiaj przekonanie, że w minionych latach zabrakło edukacji kulturalnej i obywatelskiej oraz stwierdził, że dzisiaj edukować trzeba przez media społecznościowe. Z tym stwierdzeniem korespondowało krótkie wystąpienie Mariusza Malinowskiego, który poinformował zebranych, że materiały filmowe „Video-KOD”-u miały do tej pory blisko 80-milionową widownię i że zespół reportażystów tej niezależnej telewizji będzie transmitował w internecie i rejestrował dalszy przebieg debaty o mediach.

Według Michała Kamińskiego, posła „Unii Europejskich Demokratów”, obok „Telewizji Narodowej” drugim pozakonstytucyjnym filarem władzy PiS jest kościół. Jego zdaniem elektorat PiS-u zmienia się. Duża jego część kiedyś wstydziła się swojej sympatii dla PiS (afera podsłuchowa z Renatą Beger spowodowała wyraźny spadek notowań tej partii), jednak propaganda Kurskiego usprawiedliwia postawy elektoratu PiS, przekonuje  zwolenników tej partii, że ich frustracje są w porządku, zapewnia im dobre samopoczucie, wskutek czego stali się „impregnowani na poczucie obciachu”.

W dyskusji wyraźnie zabrzmiał głos stwierdzający konieczność uchwalenia nowej ustawy o mediach i powołanie nowych mediów publicznych po przejęciu władzy przez dzisiejszą opozycję. Zatroskanym o to, jak przywrócić niezależne i demokratyczne media publiczne jeden z uczestników dyskusji przypomniał optymistyczną i humorystyczną prawdę, że „kto ma media, ten przegrywa wybory”.

Podsumowując dyskusję Sławomir Neumann, przewodniczący klubu PO w Sejmie, stwierdził, że trzeba odzyskać media za rok, pomyśleć co zrobić, aby nie dochodziło do sprzeniewierzania się etyce dziennikarskiej, kierować wnioski do sądów i skargi do KRRiT, wymyśleć nowy system mediów publicznych. Skonstruować je tak, aby się same broniły przed politykami, media bowiem mają być nie „nasze”, ale niezależne i obiektywne.

Ciąg dalszy dyskusji nastąpi.

Poza wymienionymi w tekście w dyskusji wzięli udział m.in.  Andrzej Krajewski, Magda Jethon, Jan Ordyński, Jacek Rakowiecki i Krzysztof Bobiński z „Towarzystwa Dziennikarskiego” oraz poseł PSL Jakub Stefaniak i Krzysztof Luft, członek KRRiT do 2016 r.

Anna Dołgolewska

Polub nas na Facebooku