Ukraina teraz/Ukraina potem, czyli „incydent” w Cieśninie Kerczeńskiej

polecamy

To oczywiście nie incydent, ale regularny zbrojny atak rosyjskiego wojska na ukraińskie wojskowe okręty. Jest on kontynuacją wcześniejszych (około 120) akcji/incydentów z zatrzymywaniem i kontrolami statków handlowych płynących do i z portów ukraińskich (Mariupola i Berdiańska). To skutecznie hamuje eksport ukraińskich towarów i powoduje realne straty liczone w setkach mln $. Ten atak jeszcze bardziej ograniczy eksport ukraiński drogą morską. To konsekwentny i tylko kolejny etap rosyjskiej ekspansji w rejonie Morza Czarnego i Azowskiego. Budowa mostu była naturalnym i oczywistym krokiem po aneksji Krymu. Jego uruchomienie z kolei pozwoliło zamknąć drogę morską dla ukraińskich statków.

Czy Europa i NATO zastopuje ten scenariusz? Wielu komentatorów uważa, że Moskwa (bo przecież niekoniecznie Putin) może realizować ten plan tylko w sytuacji dezintegracji UE i NATO.

Nic nie wskazuje na to, aby rosyjski atak spotkał się ze zdecydowanym odporem. Taka reakcja musiałby oznaczać militarną obecność marynarki wojennej innych krajów z zadaniem egzekwowania i obrony zasady wolnej żeglugi morskiej. Morze Azowskie to jednak zbyt mały akwen. Ma znaczenie tylko dla Ukrainy i Rosji. Kraje euroatlantyckiego obszaru zademonstrują oczywiście swoje wsparcie dla Ukrainy, ale o swobodę żeglugi przez Cieśninę Kerczeńską bić się nie będą. Czekają nas więc, a raczej to Ukraińcy mogą być pewni, że za tą wojskową akcją pójdą następne. Cel strategiczny jest dość oczywisty, to utworzenie korytarza lądowego do Krymu a następnie do Mołdawii. Czy Europa i NATO zastopuje ten scenariusz? Wielu komentatorów uważa, że Moskwa (bo przecież niekoniecznie Putin) może realizować ten plan tylko w sytuacji dezintegracji UE i NATO.

Owszem, taka dezintegracja bardzo by tę strategię ułatwiła, ale nie jest niezbędna. Widzimy wszak, że taktyka Moskwy jest analogiczna do znanej techniki gotowania żaby. Będziemy zatem obserwować stopniowe podgrzewanie atmosfery wokół Ukrainy, aby w żadnym momencie nie spowodować gwałtownego skoku temperatury. Finał, to kadłubowe państewko zachodnioukraińskie w sojuszu z Europą całkowicie odcięte od Morza Śródziemnego. W mojej ocenie tu dochodzimy do kluczowego problemu ukraińskiej polityki ostatnich lat. Mam nieodparte wrażenie, że ukraińscy politycy oczekują, że to Europa i Ameryka będzie myśleć i podejmie działania, które zwrócą Ukrainie Krym. Że teraz europejscy i amerykańscy politycy zrobią coś, aby zagwarantować wolność żeglugi ukraińskim statkom przez Kerczeńską Cieśninę, że doprowadzą do wycofania Rosjan ze wschodnich terenów Ukrainy. Jeśli mam choć trochę racji, to jest to fatalna postawa. To bowiem jedynie wola i działanie samych Ukraińców może stać się przyczynkiem i podstawą działania innych rządów, aby powstrzymać ten scenariusz. To najpierw sami Ukraińcy muszą wykazać się determinacją, wypracować strategię i taktykę wychodzenia z obecnej sytuacji, radzenia sobie z działaniami Rosjan.  Wtedy dopiero inni będą mogli opracować plan swoich działań dla wsparcia Ukrainy. Niestety, nie tylko ministerstwa i urzędy próbowano oddać w outsourcing. Mam nieodparte poczucie, że także los tej wojny złożono w ręce przywództwa innego państwa. Moim przyjaciołom Ukraińcom dedykuję zatem prawdziwą opowieść pokazującą istotę NATO, która niech będzie dla nich drogowskazem do działania.

Vaclav Havel jako prezydent spytał Zbigniewa Brzezińskiego. Czy, jak wstąpimy do NATO, to NATO nas obroni? Zbig odpowiedział: Pytanie jest zupełnie inne. Czy, jak wstąpicie do NATO, to będziecie się bronić?

NATO nie jest organizacją NAJEMNIKÓW, których mamy do dyspozycji, gdy nas napadają. NATO jest umową suwerennych państw zdecydowanych bronić swojej wolności. W tym celu tworzymy i utrzymuje własne armie oraz budujemy strategiczne sojusze gospodarczo/obronne z najbliższymi sąsiadami. Budując armię i zbrojąc ją harmonizujemy jej strukturę i parametry uzbrojenia zgodnie ze wspólnymi ustaleniami w ramach systemu NATO. Dzięki temu członkowie NATO będą wiedzieli, jak i czym nas wesprzeć, gdy dojdzie do wojny.

Byłem i pozostaję zwolennikiem myśli politycznej Giedroycia i Mieroszewskiego. Ich dzieło wymaga ciągłego, w każdym kolejnym pokoleniu, myślenia i działania na rzecz sojuszu polsko/ukraińskiego.

Czy „zwykli” Ukraińcy noszą w sobie świadomość, że „wolność krzyżami się mierzy” i że to ich zadanie? O tak! To właśnie ci „zwykli” Ukraińcy ruszyli ławą ze wszystkich zakątków Ukrainy, by bronić wschodnich rubieży swego kraju. Rozumieli sytuację i w pospolitym ruszeniu poszli na wojnę wiedząc, że na decyzje swojej politycznej elity się nie doczekają. W ślad za nimi ruszyła obywatelska logistyka. To obywatelskie organizacje zaopatrzyły swoich dobrowolców w żywność, napoje, ubrania, bieliznę, buty. Z takimi żołnierzami, z takimi obywatelami można dokonać cudów w walce o wolność państwa i narodu. I cudu dokonano. Putina powstrzymano, choć „już był w ogródku, już witał się z gąską”. Gdy w okopach Mariupola pytałem żołnierzy, czego im trzeba, aby odbić resztę terytorium, odpowiadali jednogłośnie: Decyzji! Ta wojna ukazała niezwykłe zdolności, organizację i determinację ukraińskiego społeczeństwa. Z takim społeczeństwem, z takimi obywatelami można dokonać cudów nie tylko na froncie wojennym. Wcześniej takiej niezbędnej i oczekiwanej decyzji nie doczekali się żołnierze na Krymie. Choć mieli tylko kałasznikowy, choć tylko mała część z nich rwała się do walki, to byli w stanie roznieść w pył pierwsze grupy „zielonych ludzików”. Nie pozwolono im. Nie wiem, jakie rozkazy, i czy w ogóle, tym razem mieli marynarze ukraińskich okrętów. Wiem tylko, że to kolejne zajęte okręty. A przecież te okręty, to zgodnie z wszystkimi międzynarodowymi prawami terytorium Ukrainy.

Byłem i pozostaję zwolennikiem myśli politycznej Giedroycia i Mieroszewskiego. Ich dzieło wymaga ciągłego, w każdym kolejnym pokoleniu, myślenia i działania na rzecz sojuszu polsko/ukraińskiego. Tego sojuszu pragną też i czekają na niego nasi partnerzy Białorusini. Jak wskazują w rozmowach, gdy się już dogadacie, sami zauważycie, jak bardzo ważny jest Mińsk. Wobec tego, co widzimy w Ukrainie nie możemy pozostawać z boku. Trzeba nam debaty, co robić? Są pytania, na które może odpowiedzieć tylko rząd. To na przykład kwestia polsko/ukraińsko/litewskiej brygady. Czy ona w ogóle jest? Jeśli jest, to po co? Jakie były założenia, gdy ją powoływano? Jedno jest dla mnie oczywiste. W sytuacji w której znalazła się Ukraina, trzeba coś postanowić. Milczenie wokół istnienia tej brygady, to obnażanie naszej słabości wobec Putina. Inicjatywa jest w rękach naszego rządu, bo to w naszym kraju „stacjonuje” ta brygada. W wariancie poważnym, możemy przenieść ją na terytorium Ukrainy. Trzeba wtedy zezwolić ochotnikom z Polski i Litwy na zaciąganie się w jej szeregi. Jeśli nie ma na to zgody, to uczmy tych „żołnierzy” musztry paradnej, odziejmy ich w historyczne uniformy i upiększajmy ich występami nasze narodowe święta. Na pewno dostaną rzęsiste brawa.

Odrębną kwestią są obywatele Ukrainy pracujący i studiujący w naszym kraju. Po raz kolejny, w sytuacji zaostrzenia na ukraińsko/rosyjskim froncie, w naszych mediach rozbrzmiewa pytanie do Ukraińców, czy aby wrócą do swojego kraju, aby walczyć? Czy aby przyjeżdżając do Polski, nie starają się uniknąć mobilizacji? Nie pierwszy to raz padają takie pytania/podejrzenia. Spytałem o tę kwestię ukraińskich żołnierzy, którzy ukończyli służbę na froncie i tych, co ją pełnili. Odpowiadali podobnie. Tu ma kto o wolną Ukrainę walczyć. Chętnych nie brakuje i nie zabraknie. A nasz kraj potrzebuje nie tylko żołnierzy. Potrzebujemy także ludzi znających Europę, rozumiejących Europę. Cieszymy się, że nasza młodzież może u was studiować. Dobrze, że nasi rodacy mogą pracować. Ich nauka i praca jest równie ważne dla przyszłości Ukrainy, jak nasza walka tu, na wojennym froncie.

To bardzo mądre, odpowiedzialne podejście i myślenie o państwie, jako wspólnym dziele obywateli. To także wskazanie, co możemy zrobić my, obywatele rzeczypospolitej dla naszych ukraińskich sąsiadów. Stypendia, które pozwolą studiować. Przyzwoicie płatna praca. Studyjne wizyty w strukturach samorządu, w organach administracji, w służbach państwowych. Współpraca i praca w obszarach kultury, nauki, oświaty.

Zbigniew Bujak

Polub nas na Facebooku