„Kocioł na Wilczej” – sprawa wobec 44 opozycjonistów – umorzona

Kocioł na Wilczej
103 osoby miały stanąć przed sądem, 14 osób przyjęło mandat od policjantów, 3 zostały pouczone - taki był finał marszu ludzi opozycji, którzy szli do siedziby PiS i zostały zatrzymane róg Wilczej i Poznańskiej. 7 grudnia 2017 wieczorem przy ul. Wilczej w Warszawie otoczyła kordonem ok. 300 uczestników i uczestniczek protestu sprzeciwiających się zmianom dot. trójpodziału władzy. Fot. JSZ
polecamy

Zgromadzenie było w słusznej sprawie. Sąd umorzył postępowanie. Pochód ma swoje prawa – orzekł sędzia


Rozprawa odbyła się we wtorek w Sądzie Rejonowym dla Warszawy-Śródmieście, przewodniczył sędzia Łukasz Biliński, obwinionych reprezentował mecenas Radosław Baszuk. W grudniu 2017 r., w trakcie protestów w obronie niezależności sądów, oskarżeni zablokowali drogę publiczną.

Sędzia Biliński opisał sprawę: – Komendant rejonowy policji Warszawa I wystąpił o ukaranie 44 osób z artykułu 90 kodeksu wykroczeń za to, że 9 grudnia 2017 roku w godzinach od 19 do 21, idąc ulicami Warszawy tamowały i utrudniały ruch na drogach publicznych. Z zeznań i notatek służbowych funkcjonariuszy, dołączonych do wniosków o ukaranie, wynika, że zgromadzenie zostało zorganizowane spontanicznie w związku z uchwaleniem w Sejmie ustaw o Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa, a także z dymisją premiera. Demonstranci przemieszczali się spod Sejmu w kierunku siedziby partii rządzącej. Zgromadzenie spontaniczne nie zostało rozwiązane przez policję zgodnie z zapisami ustawy Prawo o Zgromadzeniach.

W imieniu obwinionych wystąpił mecenas Radosław Baszuk. – Zgromadzenie spontaniczne podlega ochronie prawnej dopóki nie zostanie prawidłowo rozwiązane – mówił. – Trzeba wykazać, że tamowanie ruchu nastąpiło z powodu konkretnych osób. Prawo karne nie przewiduje odpowiedzialności zbiorowej – podkreślał.
– Trudno sobie wyobrazić większe utrudnienie ruchu niż zablokowanie przez policję ulicy Wilczej na kilka godzin zauważył Obwiniony Ryszard Rączkowski. Dodał, że policjanci otaczający demonstrującą grupę zajmowali całe chodniki. – Musieliśmy iść jezdnią – mówił. Sąd postanowił umorzyć postępowanie w stosunku do wszystkich 44 osób.

Sędzia Łukasz Biliński uzasadnił postanowienie:
– Nie można iść, manifestując swoje racje wdużym pochodzie i nie zajmować jezdni. Pochód ma swoje prawa i to jest normalne, właściwe. Niewłaściwe natomiast byłoby zakłócanie spokoju ulicznego poprzez bójki, agresję, a tego nie było.

– Spontaniczne zgromadzenie zorganizowało się w słusznej sprawie, jaką była troska obywateli o swój kraj. Jest to jeden ze sposobów wyrażania swoich poglądów. Świadomi obywatele chcą mieć więcej możliwości uczestniczenia w losach państwa, nie tylko przez głosowanie.

Jolanta Łukasiewicz,
Piotr Stańczak


Polub nas na Facebooku