Tylko razem można zwalczyć smog

Tylko razem można zwalczyć smog
Fot. Piotr Łapiński
polecamy

Trzeba działań trzech stron: państwa, samorządów i obywateli, aby powstrzymać degradację środowiska w tym ciągłe pogarszanie jakości powietrza… Rząd robi ruchy pozorne, a co my możemy zrobić?

Anachronizm, a nie zdrowy rozsądek każe wspierać wysyłanie pod ziemię tysięcy ludzi by wydobywali węgiel… a przecież to proces od lat jest ekonomiczną kulą u nogi polskiej gospodarki. Anachronizm każe rezygnować z innych, mniej szkodliwych lub zgoła nieszkodliwych źródeł pozyskiwania energii. A przynajmniej spowalniać przechodzenia do nich. Liczy się sentyment do czapek z pióropuszem, Barbórki, familoków i kosa w kadłubku, a przede wszystkim. GŁOSY WYBORCZE kilku milionów mieszkańców Śląska i Lubelszczyzny. Nie liczy się rachunek ewidentnych strat, które przy płaceniu rachunków pokryją mieszkańcy innych regionów kraju.

Politycy PiS powtarzają jak mantrę, że „w Polsce dla węgla jeszcze długo nie ma alternatywy”. Czy nie ma całkiem? Spróbujmy przyjrzeć się przynajmniej dwóm innym możliwościom.

Pozwólmy słońcu pracować dla nas

W każdej sekundzie na Ziemię spada energia słoneczna, której ilość pozwoliłaby zaspokoić wszelkie potrzeby ludzkości przez trzy tygodnie. Napędzić wszystkie maszyny, wedle gustu ogrzać lub oziębić wnętrza domów, zapewnić komunikację. Energia ta ma jeszcze tę zaletę, że jest a b s o l u t n i e czysta, jej użycie nie powoduje żadnych niekorzystnych zmian w środowisku, nie powoduje żadnych zanieczyszczeń. Fakt, że z tego energetycznego skarbu wykorzystujemy mikroskopijny ułamek zdaniem wielu naukowców świadczy o naszej ociężałości umysłowej.

Tylko razem można zwalczyć smog
Fot. Hewalex

Zarzutu tego z pewnością nie można postawić użytkownikom solarów. Solary czyli kolektory słoneczne już od dość dawna przestały być u nas ciekawostką dla hobbystów. Rynek solarów rozwija się dynamicznie o czym łatwo się przekonać zaglądając internetu, ich sprzedaż idzie w tysiące i niemal każdy, kto zdecydował się na ich zainstalowanie chwali sobie tę decyzję. Solarów są dwa typy: płaskie i próżniowe. Te pierwsze są bardziej popularnie i zdecydowanie tańsze, ich metr kwadratowy kosztuje ok. 800 zł. Kolektory próżniowe są od płaskich zdecydowanie wydajniejsze, ale też płaci się za nie zwykle powyżej 2000 zł (choć znaleźliśmy i takie za 1380 zł).

Bateria solarów w warunkach polskich pozwala w domu jednorodzinnym na zaspokojenie 100% zapotrzebowania na ciepłą wodę w porze wiosenno–letniej i ok. 60 % w skali całego roku. Wrogiem kolektorów słonecznych jest śnieg, który praktycznie izoluje je od promieni słonecznych, a jeszcze większym grad, nawet mały, który potrafi rozbić rurki kolektorów próżniowych.

W przeciętnych warunkach Polski (średnie nasłonecznienie) koszty instalacji solarów zwracają się po 4-6 lat. O tyle mniej zapłacimy za ciepłą (45-50 st.) wodę. Nadwyżki energetyczne w kolektorów można zagospodarować np. przez klimatyzowanie (chłodzenie) pomieszczeń w czasie upałów. Solary dobrej jakości pracują skutecznie ok. 25 lat. Trzeba dbać tylko o szczelność instalacji w której krąży roztwór glikolu i dbać by ich bateria, zwykle na dachu, nie była zanieczyszczona i jej ustawienie względem słońca było optymalne. Nasza gwiazda jest robotnikiem wydajnym i solidnym, więc warto go zatrudnić
Pod ziemię, ale nie po węgiel.

Trochę fizyki…

Czy zabierając ciepło materii o stosunkowo niskiej temperaturze można uzyskać wartość o wiele wyższą? Dla fizyków nie jest to żadna zagadka, w myśl tej zasady działa urządzenie zwane pompą ciepła. By zadziałało potrzebna jest sprężarka.

Jeśli zakopiemy w ziemi wypełniony płynem zbiornik (na ogół w kształcie wężownicy), który jest połączony z częścią naziemną, to krążącą w układzie ciecz można sprężyć podnosząc jej temperaturę, odebrać ją, a następnie ponownie wtłoczyć pod ziemię, by tam samoczynnie znów się nagrzała. Płyn zabiera ciepło ziemi (ale może też wodzie lub powietrzu) i oddaje je w ilościach, pozwalających ogrzać sporych rozmiarów dom lub wodę w basenie.

Oczywiście do tego potrzeba na jest porcja energii, bo sprężarkę trzeba napędzić, trzeba też nadać ruch cieczy w układzie. Ale jej ilość jest w proporcji 1/3,5-4 wobec energii w ten sposób pozyskiwanej. Bardzo często się zdarza, że tę „rozruchową” ilość energii zdobywa się dzięki np. wiatrakowi napędzanemu ruchem wiatru albo kolektorom słonecznym. I wtedy układ staje się praktycznie samowystarczalny, nie trzeba żadnego połączenia z elektrownią lub ciepłownią.

Jest dosyć dziwne, że pompy ciepła zyskały popularność od niedawna, bo przecież urządzenia działające w sposób prawie identyczny każdy ma w domu. Jest to lodówka lub chłodziarka, z tym że tam układ ma odbierać, a nie dostarczać ciepło. Mechanizm jest jednak identyczny.
W przykładowym wyliczeniu ekonomiczna skuteczność pompy ciepła przedstawia się tak: dla domu o powierzchni 200 m2, zamieszkanego przez 4 osoby przyjmujemy zapotrzebowanie 50 W potrzebnych do ogrzania 1 m2 czyli 24 tys. kWh /rok. Ogrzanie tego domu według obecnych cen kotłem na gaz płynny kosztować będzie 13,7 tys. zł, kotłem olejowym – 10,5 tys. zł, gazem ziemnym – 7,5 tys. zł, a pompą ciepła – 3,6 tys. zł.

Jeśli już kogoś do używania pompy przekonaliśmy, to niech wie, że sprawa nie jest tak prosta. Pomp jest wiele odmian i ich dopasowani do budynku i potrzeb jego mieszkańców wymaga dużej wiedzy i precyzji. Ale warto tu poprosić o pomoc fachowca.

Pompa ciepła, urządzenie o znakomitych walorach ekologicznych, przy wyliczeniu jedynie opłaty za „rozruch” jest bardzo tanie. Jeśli sprzęgniemy je z innym źródłem naturalnej energii może nam je dostarczyć niemal za darmo. A więc warto raz zainwestować. Tym bardziej, że popierająca takie działania Unia Europejska jest w stanie zrefundować nam do 45% całego przedsięwzięcia. Po prostu żal nie skorzystać.

Nikt przytomny nie zażąda byśmy jutro zamknęli wszystkie polskie kopalnie. Do tego trudna i dość, niestety, długa droga. Ale nigdy jej nie pokonamy, jeśli odwrócimy się do niej tyłem.

(aw)

Zdjęcia pochodzą z Marszu dla Klimatu, w którym udział wzięło około 3 tysięcy osób z całego świata. Katowice, 8 grudnia 2018, Szczyt Klimatyczny COP24

Polub nas na Facebooku