Myśliwi pod rękę z ekologami, czyli cud PiS

Myśliwi pod rękę z ekologami
Fot. Marta Bogdanowicz
polecamy

Kto by pomyślał, że tak dwa różne środowiska połączą siły? Decyzja ministra rolnictwa zszokowała obrońców zwierząt oraz tych, którzy polują na nie. Dlatego protestują ramię w ramię, bo za kilka dni może rozpocząć się rzeź zwierząt na niespotykaną skalę.

Dziki muszą zapłacić przez ASF…. tak przynajmniej twierdzą w resorcie środowiska, które słowo „ochrona” wykasowało nie tylko ze swojej nazwy, ale i myślenia. Dziki. jak wiadomo, rzeczywiście są nosicielami ASF, wirusa zabijającego świnie, ale nie są najważniejszym ogniwem tego łańcucha. Naukowcy dowodzą, że to ludzie, którzy obsługują hodowle trzody chlewnej, są najczęściej odpowiedzialni za przenoszenie wirusa. Stąd kontrole na granicach, maty ze specjalnymi środkami, zasady higieny wprowadzane w gospodarstwach rolnych.

Odpowiedzialni są ludzie

Myśliwi pod rękę z ekologami
Fot. Marta Bogdanowicz

Zgodnie z wytycznymi Głównego Instytutu Weterynarii to na rolniku ciąży obowiązek „zabezpieczenie gospodarstwa, w którym są utrzymywane świnie w systemie otwartym, podwójnym ogrodzeniem, o co najmniej 1,5 m wysokości, na podmurówce lub z wkopanym krawężnikiem”. Kto grodził swoją działkę dokładnie wie jak duży jest to koszt. To rolnik ma obowiązek zwalczać gryzonie, przeprowadzać okresowe zabiegi dezynsekcji, prowadzić „rejestr środków transportu do przewozu świń, które wjeżdżają na teren gospodarstwa, oraz rejestru wejść osób do pomieszczeń, w których są utrzymywane świnie”. Rolnik-biurokrata?

Stawiam dobrą gorzałę dla każdego hodowcy świń, który w sposób rzetelny wywiązuje się z tych obowiązków, a także „zabezpiecza budynki, w którym „są utrzymywane świnie, przed dostępem zwierząt domowych”. Często jeżdżę na wieś, więc nie obawiam się, że na alkohol wydam majątek. Wiejska odnoga mojej rodziny (okolice Janowa Podlaskiego) narzeka, że koszty przerzucane są nich. Brama (kurtyna) bioasekuracyjna do dezynfekcji pojazdów kosztuje prawie 13 tys zł. Kuweta z matą do dezynfekcji obuwia do budynków inwentarskich (chlewnie, obory, kurniki, stajnie) to koszt ponad 40 zł, a takich kuwet w zagrodzie powinno być kilka. Na dodatek to hodowca ma obowiązek zapewnić inspekcji sanitarnej jednorazowe ubrania – kombinezon, rękawice, ochraniacze na buty (koszt ok 20 zł na jednego inspektora, a takich może być 2-3). Ciekawe, kto z nas mieszczuchów, musi w swoim zakładzie pracy wybulić taką kasę na kontrolę sanepidu czy innego urzędu?

Protest przed Sejmem RP przeciwko rzezi dzików.Marek KossakowskiMałgorzata Tracz#partiazieloniRelacja : Andrzej Majdan

Posted by Video-KOD on Wednesday, January 9, 2019

Co robił rząd do tej pory?

Niewiele! Pisaliśmy o tym w kilku artykułach. Żaden hodowca nie zdecydowałby się na uśmiercenie zwierząt w swoim gospodarstwie i rząd nie chcąc zdenerwować chłopów przed wyborami, musiał znaleźć kogoś do brudnej roboty. Znów rząd przerzucił na kogoś obowiązek walki z ASF; tym razem padło na myśliwych. Autor pomysłu odstrzału dzików nie jest znany, podobnie jak innych ustaw autorstwa PiS. Zarówno autor jak i Ministerstwo (kiedyś „Ochrony”) Środowiska nie brali pod uwagę zdania naukowców, którzy alarmują, że odstrzały nic nie dadzą i że ekosystem zostanie zaburzony.

Polowania są bez sensu

Myśliwi pod rękę z ekologami
Fot. Marta Bogdanowicz

Zdaniem biologów był sens realizować odstrzały, ale nie w momencie kiedy ASF zwolniło tempo. Mamy sezon zimowy, a wtedy mniej jest zakażeń. Co ważne, środowisko naukowe nie tylko z Polski, ale także na świecie, twierdzą, że masowe polowania (a wg wytycznych wkrótce w Polsce mają zginąć wszystkie dziki) wręcz przyczyniają się do rozprzestrzeniania choroby ASF. Chodzi o niekontrolowany podczas masowych strzelań kontakt z krwią – większa liczba samochodów, psów i ludzi powoduje przenoszenie większej ilości zarażonej krwi. Pokazują to statystyki na Ukrainie i w Hiszpanii. Na dodatek, spłoszone zwierzęta (a będzie to strzelanie niespotykanej skali) przemieszczają się w miejsca, w których ich nie było, więc ASF pojawi się na obszarze większym niż do tej pory. Uważać muszą także kierowcy, bo masowe polowania będą powodowały ucieczkę wszystkich zwierząt; ich wbieganie na jezdnie to czysta droga do katastrof drogowych.

Myśliwi zarzekają się, że nie będą realizować planów ministerialnych, zwłaszcza, że autorzy projektu każą im strzelać także do ciężarnych loch.

https://www.facebook.com/WKL.Swit/posts/1910101492453044

Warto wiedzieć, że zdaniem naukowców większe skutki daje odnajdywanie padłych dzików i utylizacja pod kontrolą, a także redukcja zarażonych zwierząt na konkretnych terenach objętych ASF.

Do Trójki zadzwonił myśliwy i powiedział tak: "decyzja o odstrzale dzików to decyzja polityczna. Jak nie wiadomo o co…

Posted by Paweł Jackowski on Wednesday, January 9, 2019

Jakie skutki przyniesie przerwanie ekosystemu? Nikt nie jest w stanie odpowiedzieć na to pytanie. Wiadomo tylko że dziki – jedne z największych ssaków w Polsce – są naturalnymi naszymi sprzymierzeńcami w walce ze szkodnikami lasu, bo żywią się owadami, larwami szkodników leśnych. Zjadają również drobne zwierzęta i padlinę, co daje znaczną poprawę stanu sanitarnego lasu. Ponieważ do naturalnych wrogów dzików należą jedynie wilk i ryś, to będziemy mieć za chwilę problem z kolejnymi zwierzętami, które nie mogąc znaleźć dzika do zjedzenia, zapolują na psy czy krowy. A potem przyjdzie czas na ludzi… albo tych z Wiejskiej, albo z ministerstwa najchętniej…

Leszek Żarnowiecki

Fotorelacja z protestu w obronie dzików pod Sejmem 9 stycznia 2019 r.

Polub nas na Facebooku