Węgiel! To skarb, czy nieszczęście polskiej gospodarki?

polecamy

W pierwszych miesiącach działania Solidarności (1980-81), zapamiętałem z obrad krajowego kierownictwa naszego Związku w Katowicach zaskakującą tezę naukowców z gliwickiej Politechniki i z Akademii Górniczo – Hutniczej w Krakowie. Usłyszałem wtedy po raz pierwszy, że węgiel kamienny jest jednym z najcenniejszych minerałów na Ziemi. Tę informację od razu uzupełniono tezą, że najgorsze, co można z nim zrobić, to go spalić. Dowiedziałem się wtedy, że węgiel zawiera setki związków chemicznych niezwykle cennych dla przemysłu chemicznego a nawet dla produkcji leków. W czasie studyjnych wyjazdów do Niemiec i Anglii pytałem oczywiście o ich problemy związane z zamykaniem kopalń. W obu krajach usłyszałem podobne opowieści i tę samą tezę: zamykamy kopalnie, aby zachować ten cenny minerał dla przyszłych pokoleń. Jego spalanie, to wręcz zbrodnia na naturalnych zasobach naszej planety. Potwierdzali to także działacze związkowi.

Z czasów Solidarności i wypowiedzi naszych naukowców zapamiętałem jeszcze jedną ich myśl/projekt. Proponowali, abyśmy właśnie w naszym kraju zainwestowali w badania naukowe nad składem węgla i sposobach wykorzystania jego składników w zapoczątkowanej i rozwijanej wówczas inżynierii materiałowej. Naukowcy stawiali poważną tezę, że możemy stać się wiodącym w świecie krajem/ośrodkiem badań nad węglem i jego wykorzystaniem. Dlaczego Polska? Nie tylko ze względu na duże zasoby, ale przede wszystkim na duże zróżnicowanie pokładów pod względem składu. Uważam, że to był znakomity i bardzo perspektywiczny sposób myślenia o węglu, naszym niewątpliwym skarbie. Mógł być dla naszej gospodarki prawdziwie „czarnym złotem”. Przerabiamy go jednak uparcie na popiół i ditlenek (dwutlenek) węgla.

Czy węgiel może być także źródłem czystej energii? Z pewnością można uzyskać z niego wodór. Czy jednak można go uzyskać bez emisji ditlenku węgla? Na to mogą odpowiedzieć naukowcy/chemicy. Niewątpliwie jednak łatwiej zapanować nad ditlenkiem w kontrolowanym ściśle procesie wytwarzania wodoru, niż przy spalaniu węgla w piecach. Niestety, długo jeszcze nie będziemy wiedzieli, na ile cenny jest węgiel dla inżynierii materiałowej. Niewątpliwie jednak jest to zagadnienie dla programu ruchu społecznego, czy formacji politycznej, która postanowi poważnie podejść do tego naszego obfitego zasobu, aby uczynić go strategicznym i ważnym elementem innowacyjnej gospodarki. Namawiam zatem znawców zagadnienia do rozwinięcia tematu. Minęło prawie trzydzieści lat od czasu, gdy usłyszałem od naukowców o wyjątkowej zawartości i wartości węgla. Zapewne pojawiły się nowsze badania i technologie, które pokazują, co warto z węgla i z węglem zrobić. Czekam zatem na formację polityczną, która wreszcie poważnie potraktuje nasze „czarne złoto” i stworzy naukowcom warunki do badań i rozwoju wysokich technologii w naszych węglowych zagłębiach.

Zbigniew Bujak

Polub nas na Facebooku