Bardziej razem czy bardziej osobno?

Po raz drugi, tym razem w Warszawie odbył się drugi Kongres Obywatelskich Ruchów Demokratycznych. W sali NOT w sobotę (5.01) obradowali członkowie organizacji krytykujących politykę obecnego rządu oraz ludzie ze świata kultury i polityki, którzy ich popierają.

Tytułowe pytanie stawiam, bowiem wydaje mi się, że odpowiedź na nie jest równocześnie odpowiedzią na pytanie, na ile jako środowisko uświadamiamy sobie grozę sytuacji – skutki wyboru, jakiego Polacy dokonają już za kilka miesięcy w odniesieniu do przyszłości Polski na kolejne co najmniej dwie dekady; odpowiedzią na pytanie, czy jesteśmy dostatecznie zdeterminowani (czy jest to dla nas priorytetem priorytetów), żeby na ten wybór skutecznie wpływać. Czy na rzecz tego wyboru gotowi jesteśmy poświęcić coś więcej jeszcze, niż dotychczas – nie tylko marznięcie czy pieczenie się w upale na ulicy, ale też coś z naszych jednostkowych ambicji, aspiracji, oczekiwań. My wszyscy, tak gorąco pragnący innej Polski i tak wiele spełnieniu tego pragnienia poświęcający, i każdy z nas z osobna. 

Autor tekstu „Bardziej razem czy bardziej osobno?”. Fot. Renata Zawadzka-Ben Dor

„My w Solidarności, żeby przygotować takie spotkanie, poświęciliśmy kilka miesięcy, żeby uchwalić naszą uchwałę programową (a wasza dorównuje jej jakością merytoryczną i zawartością programową) obradowaliśmy kilkanaście dni. Wy przygotowaliście ten zjazd w kilka tygodni, a uchwały ustanowiliście w kilka godzin – i to powód do dumy. (…) Dla mnie to program konfederacji. (…) Ja podpisuję się pod tym aktem konfederacji!” – Zbigniew Bujak

Stawiam to fundamentalne dla mnie pytanie, ale na razie nie podejmę nawet próby odpowiedzi na nie: z dwóch względów. Pierwszy – bo wydaje mi się, że jest na to za wcześnie, że wciąż zbyt wiele jest emocji związanych z przebiegiem kongresowego spotkania, co przejawia się w setkach komentarzy, a – jak wiadomo – emocje nie są dobrym doradcą; odpowiedź bardziej zbliżona do prawdy możliwa będzie za kilkanaście dni, po odbyciu kilku zapowiadanych w tym czasie spotkań. Jakże gorąco pragnę, żeby te spotkania nacechowane były chłodną oceną rzeczywistości – tak polskiej jak europejskiej, z dosłyszeniem tego „larum, co go grają”. Drugi, osobisty – bo dopadła mnie akurat teraz tzw. presja czasu i na zgłębianie przebiegu tego ważnego KORD-owego spotkania nie mogę sobie pozwolić. Żeby być rzetelnym w ocenach, choćby osobistych, a więc z natury rzeczy subiektywnych, trzeba by sięgnąć i do debat „przygotowawczych”, i do treści przyjętych dokumentów, do kwestii ich reprezentatywności i do niektórych kongresowych „migawek”, które też wydają się ważne. Wszak myślę, że temat długo jeszcze nie przebrzmi i podjęcie go za jakieś dwa tygodnie wciąż będzie aktualne.

„Należy podzielić zagadnienia na kilka etapów działania: Etap Pierwszy: obrona istniejących jeszcze elementów niezawisłych sądów oraz niezależnych korporacji prawniczych gwarantujących obywatelom ochronę ich konstytucyjnych praw i wolności.
Etap Drugi: 
przywracanie niezależności instytucji ważnych dla państwa oraz pociągnięcie do odpowiedzialności osób, które swym działaniem bądź przez niedopełnienie obowiązków bądź przekroczenie uprawnień dopuściły się złamania Konstytucji.
Etap Trzeci: 
Powołanie instytucji „okrągłego stołu” dla wymiaru sprawiedliwości z udziałem sędziów, wszystkich przedstawicieli zawodów prawniczych oraz przedstawicieli nauki prawa i wszystkich organizacji obywatelskich zajmujących się wymiarem sprawiedliwości (także tych zdecydowanie krytycznych wobec sądownictwa) w celu wypracowania projektu rzeczywistych reform wymiaru sprawiedliwości.” Program dla wymiaru sprawiedliwości – Waldemar Żurek

Dzisiaj, „na szybko” dzielę się tylko kilkoma refleksjami. Pierwsza, optymistyczna: odniosłem wrażenie, że – mimo wszystko, co tak dramatycznie dzieli „uliczników” – zdolni jesteśmy wznieść się ponad urazy, „obolenia”, pokaleczenia i „Sprawę” napisać z dużej litery (tak się mówiło o celu walki, jaką toczyli bohaterowie Państwa Podziemnego w mrocznych latach niemieckiej okupacji).

„W relacjach Państwa z Kościołem identyfikujemy dwa główne obszary problemowe. Pierwszym jest poszanowanie praw człowieka, zgodnie z obowiązującymi Polskę konwencjami międzynarodowymi, bez względu na kwestie religijne. Drugim – finansowe uprzywilejowanie Kościoła względem innych podmiotów prawa. (…) Jeśli chodzi o ochronę praw człowieka przed wpływami religijnymi, to przede wszystkim żądamy przestrzegania prawa międzynarodowego, w szczególności wobec kobiet, dzieci, mniejszości seksualnych, osób bezwyznaniowych, innych wyznań oraz twórców.  ” Świeckie państwoBożena Przyłuska

Druga, smutna: zarysował się wśród nas nowy podział – na „ludzi akcji” i „ludzi refleksji”. Ze wszystkimi cechami każdego podziału: przypisywaniem drugiej stronie niecnych intencji i mniej lub bardziej (raczej mniej) zasadnymi zarzutami. Wciąż brak nam zrozumienia tej niezwykłej wagi zasady, bez której demokracja nie ma szans, na której opiera się funkcjonowanie tak przez nas kochanej Unii Europejskiej: zasady zaufania. A bez niej, jako polityczna wspólnota obywatelskiej opozycji – ruchu obywatelskiego protestu – do przodu nie ruszymy. Przy czym ten nowy, zarysowany na II KORD podział jest tyleż groźny, ile absurdalny: absurdalny, bo obie jego strony potrzebują siebie jak majowa trawa deszczu, są wobec siebie w sposób oczywisty komplementarne dla osiągnięcia skuteczności swoich opozycyjnych wysiłków jako siła polityczna zdolna do oddziaływania na bieg wydarzeń – na sprostanie historycznemu wyzwaniu.

„Jeden z tych punktów (Manifestu – dopisek redakcji) mówi – nie chodzi o to że odsunąć PiS od władzy. (…) Obywatele zbierają się od dołu, niejako spontanicznie, widzą że władza która nawet mandat po prostu prowadzi sprawy państwowe w złym kierunku i trzeba dokonać pewnej korekty tego kierunku i tak właśnie się działo z tymi ruchami obywatelskimi. (…) Model tworzenia konfederacji tyszowieckiej – jak wiadomo był to dramatyczny moment w dziejach Polski. Elita oddała władzę obcemu mocarstwu, ale wystarczyło, że obywatele zorientowali się ku czemu to wszystko prowadzi, żeby to wszystko w ciągu roku zorganizować w konfederację tyszowiecką, w gruncie rzeczy Szwedów już po roku w Polsce nie było – taka jest siła ruchu konferencyjnego.” Jerzy Stępień

I z pełną świadomością powtarzam ten określnik: historycznemu, bo to, co wydarzy się w najbliższych miesiącach opisane będzie w przyszłości w każdym podręczniku historii Polski. Moja trzecia i ostatnia refleksja, którą się dzisiaj dzielę – to zwrócenie uwagi wszystkich Szanownych Komentatorów KORD II i uczestników ważnych, po-spotkaniowych rozmów, które będą miały miejsce w najbliższych dniach, na trzy wystąpienia w czasie kongresowych obrad: sędziego Stępnia, sędziego Żurka i (kończącego spotkanie) Zbyszka Bujaka. Wydaje mi się, że bez ich analizy umyka cały sens tego ważnego wydarzenia w życiu demokratycznej opozycji, jakim był ten Kongres i pozostaje on tylko mniej lub bardziej towarzyskim spotkaniem mniej lub bardziej lubiących się, szlachetnych „uliczników”.

Tyle z mojej strony na dzisiaj. Dalszy ciąg, mam nadzieję nastąpi.

Bogusław Stanisławski

Galeria zdjęć Pawła Arczewskiego

Polub nas na Facebooku