Paweł Adamowicz i Najpiękniejsza Orkiestra Świata

Paweł Adamowicz i Najpiękniejsza Orkiestra Świata
W dniu śmierci Prezydenta Gdańska w Warszawie odbył się marsz milczenia. Tłum ruszył spod PKiN i doszedł do Muzeum Zachęta, miejsca w którym 96 lat temu został zamordowany Prezydent Gabriel Narutowicz. Obok znajduje się pomnik, a napis na nim głosi SŁUŻBA I ŚMIERĆ BEZIMIENNA DLA WZNIOSŁEJ SPRAWY OJCZYZNY. Fot. Chris Niedenthal
polecamy

Stało się! W takiej chwili ważne jest tylko jedno pytanie, czy ta śmierć ma sens?

Odpowiedź jest ważna dla rodziny i to rodzinie dedykuję moje rozważania. Jest też ważna dla Jerzego Owsiaka i wszystkich młodych ludzi, działaczy Orkiestry. Wszystkim Wam zatem kieruję te rozważania pod rozwagę.

Sens czyjejś śmierci nadajemy my, żyjący

Dla mnie Paweł Adamowicz złożył ofiarę życia w wielkim dziele, jakim jest dla nas Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy. Ona jest Wielka, bo zajmuje się ratowaniem ludzkiego zdrowia i życia. Dzisiaj, po dwudziestu siedmiu latach działania, możemy spotkać całe rzesze ludzi, którym lekarze naprawili zdrowie, uratowali życie dzięki aparaturze medycznej z WOŚP.

Paweł Adamowicz angażował się w tę akcję z całym sercem i przekonaniem. Gdy ginął, Orkiestra wchodziła w swój kulminacyjny moment „Światełka do nieba” i osiągała swój symboliczny miliard złoty. W tym symbolu zawierają się setki, a może tysiące uratowanych istnień i nadzieja kolejnych. Wśród nich te najbardziej zobowiązujące i wzruszające, życie i zdrowie dzieci.

Przed nami wszystkimi staje dzisiaj pytanie, czy ofiara życia Pawła Adamowicza uświęci ten wielki czyn Orkiestry? Chciałbym, aby tak się stało. W tym widzę głęboki sens jego ofiary życia. Orkiestra jest dziełem i czynem młodzieży, a często wręcz dzieci. My dorośli, my nestorzy jedynie ten czyn wspieramy i zadbajmy, aby go nie zniszczyła zawiść. To zatem przed młodzieżą stoi zadanie utrzymania Orkiestry, aby ofiara życia Pawła Adamowicza nie poszła na marne, a może i więcej, może wsparła Jej rozwój.

Fot. Chris Niedenthal

MSWiA wkracza do akcji

Gangsterski atak na oczach wszystkich uczestników koncertu może zachwiać jej istnieniem na wiele sposobów. Największe zagrożenie, to teza, że „nie było odpowiedniego zabezpieczenia”. Wypowiadają się już o tym eksperci wszelkiej konduity. To nieprawda. Miejsca koncertów są zabezpieczone w sposób optymalny. Przed atakiem szaleńca nie zabezpieczą nas żadne dodatkowe środki. Te środki mogą za to unicestwić atmosferę wspólnoty, solidarności, życzliwości która jest istotą Orkiestry. Dla mnie złowrogo zabrzmiała informacja, że MSWiA zbada, czy impreza została prawidłowo zgłoszona i zabezpieczona. Pod pojęciem „prawidłowo” kryją się zazwyczaj bardzo autorytarne, wręcz totalne wyobrażenia i tym samym oczekiwania, co do zabezpieczeń.

Jeśli MSWiA narzuciłaby swoje wymagania organizatorom, to szybko zdeprecjonuje Orkiestrę jako jedyne miejsce masowego spotkania i wspólnego działania naszej młodzieży na rzecz wspólnego dobra. Dla mnie osobiście Wielka Orkiestra to wspaniała, finezyjna realizacja najlepiej rozumianych ideałów Solidarności, to rodzaj tak cenionej przeze mnie Agory.


Fot. Chris Niedenthal

Masowe imprezy, otwarte koncerty są zawsze zagrożone. One po prostu przyciągają szaleńców. Fenomen Jerzego Owsiaka zawiera się między innymi w tym, że imprezy z jego udziałem pozostają bezpieczne. Ten jeden atak nie zmienia mojej bardzo wysokiej oceny charakteru całego wydarzenia. Warto i trzeba oczywiście przeanalizować to zdarzenie i wyciągnąć wnioski. Dotychczasowa historia koncertów Orkiestry pokazuje, że nie jest Ona celem zorganizowanych, terrorystycznych ataków. Nie jest, bo nie stała się instrumentem walki o władzę polityczną. Nie jest, bo nie stała się platformą ekspresji dla religijnych czy politycznych doktryn. Szacunek dla działań i ludzi, którzy pomagają ratować życie innego człowieka jest swego rodzaju atawistycznym odruchem i zarazem kulturową normą w naszej ludzkiej społeczności. Na to postawił Jerzy Owsiak i tego należy się trzymać, bo to się sprawdza.

27 lat wspólnego budowania

Wieka Orkiestra Świątecznej Pomocy jest nam bardzo potrzebna. Jest Ona ratunkiem dla wielu szpitali, bo dzięki niej mają sprzęt ratujący ludzkie życie. Wśród tych uratowanych największą radość i satysfakcję daje zreperowane zdrowie i uratowane życie naszych dzieci. Mam jednak świadomość, że to co robi Wielka Orkiestra, to nie jest w tym dziele Jej ostatnie słowo. System zarządzania i finansowania służby zdrowia wciąż czeka na swojego twórcę. Ktoś z odpowiednią wyobraźnią, wiedzą i wolą działania ma do dyspozycji propozycję, która spełnia najsurowsze wymagania w tej sferze. W Solidarności, pod kierownictwem dr. Jerzego Moskwy powstał projekt zarządzania i finansowania służby zdrowia. Stan wojenny i koalicyjny układ rządu Tadeusza Mazowieckiego uniemożliwił realizację tego modelu opracowanego z udziałem najlepszych ekspertów. Nadal znakomicie odpowiada on na potrzeby współczesnych wyzwań ochrony zdrowia. Dla realizacji wymaga jednego fundamentalnego czynnika, zgody i zaufania obywateli, którzy w tym systemie biorą na siebie odpowiedzialność za proces leczenia. I tu każdy z nas zada sobie pytanie, czy dam radę? Na kogo mogę liczyć? Jerzy Owsiak zbudował instytucję, której autorytet i skuteczność może być odpowiedzią na nasze obawy, lęki, niepokój. Z Orkiestrą dalibyśmy radę.


Fot. Chris Niedenthal

W tym zaprojektowanym pod kierownictwem Jerzego Moskwy systemie ważną rolę odgrywa władza lokalna. To do niej należą zadania związane z profilaktyką. Paweł Adamowicz należał do licznego grona prezydentów miast i samorządowców obdarzonych najwyższym stopniem zaufania obywateli. To tacy ludzie, tacy działacze są niezbędni w budowie skutecznego systemu opieki zdrowotnej. Z ich wiedzą, wyobraźnią i wsparciem, z ich zrozumieniem roli Wielkiej Orkiestry można proponować obywatelom system opieki zdrowotnej, bo wraz z nim otrzymują wsparcie potężnej instytucji, która jest zdolna pomóc w tej najtrudniejszej chwili i potrzebie, w ratowaniu zdrowia i życia.

Zbigniew Bujak

Polub nas na Facebooku