„Śmierć prezydenta” i światełko nadziei

Mamy zadanie do wykonania; obligują nas słowa żony, córki, brata i przyjaciół Pawła Adamowicza. W tragicznych okolicznościach pojawia się pokusa nienawiści, ale nam chodzi o sprawiedliwość! O to, żeby skończyła się wojna, w której bierze udział telewizja publiczna.


Inaczej miał wyglądać ten artykuł, bo gdy kończył się pogrzeb prezydenta miałam inny pomysł na komentarz. Ciągle powracał w myślach film Kawalerowicza „Śmierć prezydenta”; ofiarą fanatyka i nacjonalisty padł Gabriel Narutowicz, prezydent Polski. Przed kilkoma dniami ostrze nienawiści na naszych oczach zakończyło życie prezydenta Gdańska. Słońce, które w dniu pogrzebu po kilku dniach niebytu pojawiło się w mieście Zmarłego i różnych częściach kraju, było symboliczne, ale wkrótce zaszło… Wróciłam do domu i zobaczyłam film nakręcony przez „naszego” szefa, Jurka Owsiaka, który 27 lat gra z nami! I wszystko w końcu poukładało mi się…

Przebłyski słońca

„Śmierć prezydenta” i światełko nadziei
Fot. Paweł Arczewski

W promieniach słońca odbyła się uroczystość w Gdańsku, ale też w stolicy. Uczestniczyłam w mszy świętej pogrzebowej prezydenta w stolicy i podobnie jak wielu warszawiaków, odeszłam nie słuchając do końca kazania biskupa Głodzia, który owszem bił się w piersi, ale jakby nie swoje. Owszem mówił o pojednaniu tak potrzebnym w Polsce, ale apel smoleński wcisnął w skrócie. Zaserwował wspomnienie 96 ofiar katastrofy, choć moim zdaniem, to przywołanie nie było na miejscu. Rozbudzało demony konfliktu, bo przypomniało nam, że obecna władza wszędzie i na każdym kroku wciska nam propagandę o zamachu. Głódź powiedział, że Polacy są jak Kain i Abel, i to mogło niepokoić…

Pomniki ofiar, które wspominane były przez biskupa, są nietrwałe z zasady. Kiedyś rozpadną się nawet te z czarnego granitu jak ten na Placu Józefa Piłsudskiego w Warszawie… Pomnik Adamowicza będzie trwalszy, bo złożony z setek tysięcy osób uczestniczących w uroczystościach pogrzebowych nie tylko w mieście prezydenta. Ktoś napisał nad portalu społecznościowym, że na takie ostatnie „pożegnanie, na które nikogo nie trzeba zwozić autokarami, trzeba sobie zasłużyć całym swoim życiem”. Pomnik Adamowicza będzie żywy, będzie ponad czasem, bo będzie składał się milionów serc – tych czerwonych na kurtkach i tych, które poczuły się obrażone po atakach na WOŚP i na Jurka Owsiaka. Ataków dopuszczała się telewizja publiczna, a my nie możemy milczeć – jak rozumiem słowa żony zamordowanego prezydenta. Musimy przypominać i wyciągnąć konsekwencje wobec tych, którzy dopuszczali się obrzydliwości nie tylko w stosunku do polityków opozycji, ale właściwie do każdego, kto myślał inaczej i chciał inaczej budować przyszłość Polski.

Skończmy z nienawiścią!

Wróciłam na Plac Zamkowy oglądać dalej transmisję z Gdańska. Przyjaciela prezydenta Adamowicza, ojciec Wiśniewski, powiedział „Trzeba skończyć z nienawiścią! Trzeba skończyć z nienawistnym językiem. Trzeba skończyć z pogardą! Trzeba skończyć z bezpodstawnym oskarżaniem innych!” A kolejny przyjaciel zmarłego, Aleksander Hall wskazywał źródło wylewającego się szamba – „Pawła zabiła nienawiść. Tę nienawiść wzbudzano i podsycano, dyskwalifikując go moralnie. Tak przedstawiały go tzw. media publiczne”.

Każdy z nas pamięta jak telewizja wycięła orkiestrowe serduszko z kurtki posła PO, który wypowiadał się tego dnia do innego materiału. Ale mało kto wie, że podobne działanie miało miejsce w programie „Rolnik szuka żony” – wypikselowano serduszko znajdujące się na lustrze jednego z bohaterów. To telewizja świadomie, metodycznie atakowała zgodnie z przekazem partii rządzącej. To telewizja publiczna zatrudniała prawicowych komentatorów i dziennikarzy, którzy obrażali lub atakowali WOŚP, więc także nasze działania (bo przecież wielu z nas było wolontariuszami WOŚP albo wspierało WOŚP).

Moc słów

Bardzo konkretne i oczywiście wstrząsające homilie (bo taki moim zdaniem miały charakter), czyli wystąpienia rodziny zmarłego czy jego przyjaciół, nie dawały mi nadziei. Miały siłę rażenia, owszem, ale sądziłam, że są li tylko pięknymi pożegnaniami i testamentem. Niesłusznie, bo Jurek Owsiak pokazał moc sprawczą słów. Owszem, wystąpienia Halla czy o. Wiśniewskiego niosły rozwiązania, ale nie sądziłam, że tak szybko inni podchwycą apele wygłoszone u stóp ołtarza w Bazylice Mariackiej.

„Śmierć prezydenta” i światełko nadziei
Fot. Paweł Arczewski

Ostrzegając przed trucizną ojciec Wiśniewski mówił „Cała Polska czeka, ażeby z Gdańska wyszło przesłanie, które dotrze do każdego Polaka i które przywróci moralną równowagę w naszym kraju i w naszych sercach.” Zgodnie z tym przesłaniem kilkadziesiąt minut później wystąpił Szef Najpiękniejszej Orkiestry. Po wyjściu z kościoła na tle Gdańska nagrał film, w którym powiedział, że cofa swoją decyzję w stosunku do WOŚP. I wtedy, dla mnie, ale i dla wielu z Was zaświeciła nadzieja. Jurek Owsiak wziął do serca słowa, które padły ze strony rodziny i znajomych Adamowicza. „Milczenie jest bliskie obojętności” – mówiła pani Magdalena Adamowicz. Co Ty, co ja z tym zrobimy? Czy będziemy cicho, czy raczej nie będziemy milczeć? Jak zrozumiemy słowa Jurka „Zabieramy się do roboty”?

Katarzyna Wyszomierska

Nasza redakcja przygotowuje cykl artykułów o osobach prywatnych, które za swoją działalność społeczną, za przeciwstawianie się rządom PiS, były na celowniku „dobrozmiennych”.  Opiszemy m.in. ataki, których dopuszczały się media w tym publiczne.

Fotorelacja Pawła Arczewskiego z wyjazdu warszawiaków na pogrzeb Pawła Adamowicza w Gdańsku

Polub nas na Facebooku